co mnie czeka po porodzie?

WPIS PRZENIESIONY NA STRONĘ:

WWW.WEBSKA.ME

12 przemyśleń na temat “co mnie czeka po porodzie?”

  1. ~planeta pisze:

    Jestem położną. Wyznaję cud narodzin. I czekam kiedy nastąpi mój własny cud…

    1. ssHaDee pisze:

      oczywiście również uważam, że nie ma nic piękniejszego niż cud narodzin, niestety czasami ciężko się nim cieszyć i dopiero jak wspomniałam po kilku miesiącach uzmysławiamy sobie jak wielkim darem jest dla nas dziecko :)

      życzę powodzenia :)

  2. ~dotty pisze:

    chyba trochę przesadziłaś…jestem mamusią cudownej 6 miesięcznej dziewczynki i może kilka razy w ciągu tych 6 miesięcy przeszło mi przez myśl że jest trudno, żę tego nie zniosę…karmię piersią i też swoje przeszłam, ale pomoc mamy i męża okazały się zbawienne. Nie zgadzam się z opinią, że to była męczarnia. To cudowny okres wzajemnego poznawania, a nawet jak było ciężko wystarczyło spojrzeć na Malutką i jej uśmiech, i całe zmęczenie i ból mijały…:) życzę tego wszystkim młodym mamom:)

    1. ssHaDee pisze:

      każdy poród jest inny. i jak sama wspomniałaś miałaś pomoc męża i mamy. mój mąż pracował właściwie od rana do nocy i wszystkim musiałam zająć się sama. być może stąd moje „przesadzanie”, o którym wspominasz.

      pozdrawiam

  3. ~mama pisze:

    Postanowiłam napisać komentarz do jednego tylko zdania z Twojego tekstu „, a czego nie dopracowała Matka Natura. „Matka Natura wszystko dopracowała, ale my ludzie usztywniając zasady porodu, pędząc do szpitala i nie słuchając swojego instynktu ciała i etc spowodowaliśmy, że poród wygląda tak a nie inaczej.

    I wiem co mówię, urodziłam dwoje dzieci z czego jedno w szpitalu tak jak powinnam wg położnych i lekarzy (był to koszmar) i drugie w domu słuchając swojego ciała (było to piękny, cudowny i wspaniały poród..)

    pozdrawiam i życzę dobrego porodu :))

    1. ssHaDee pisze:

      gratuluję porodu w domu i przyznam szczerze zazdroszczę, choć wiem, że mi zabrakłoby odwagi.

      pozdrowienia dla pociech.

  4. Anonim pisze:

    Zgadzam się w stu procentach z autorką. Kocham nad życie swego synka ale początki macierzyństwa to również przerażenie, niepokój , lęk, brak sił i energi na to by cieszyć się

  5. ~renata pisze:

    no właśnie. Dlaczego nie piszą o tym w gazetach? Opisują jakąś nierealną wizję macierzyństwa, po której każda normalna kobieta nabiera przekonania że nie jest wystarczająco dobra, że nie daje rady, bo przecież nie ma prawa do zmęczenia. Powinna mieć super-figurę, wysokie obcasy [co tam zmęczone nogi] i hyżo pomykać z gromadką pociech w najmodniejszych ciuchach, nienagannej fryzurze i makijażu…

    Oby więcej takich tekstów jak ten!

  6. ~Daria pisze:

    Jestem mamą 6-letniego synka i 2-miesięcznej córeczki.
    Pomimo fizycznego bólu i świadomości porodu jest to dla Mnie najcudowniejszy dar.Dzieci dają Nam radość.Ich miłość wypełnia Nasze życie.Poznawanie i edukowanie naszych pociech to cel każdego z Nas.Zarwane noce,karmienie itp. to sam urok macierzyństwa.
    Okres połogu to czas rekonwalescencji.Nasz organizm dochodzi do siebie a przy wsparciu partnera nadal możemy czuć się atrakcyjne.
    Szczęśliwa mama zawsze wygląda pięknie:)

  7. ~Dana pisze:

    Jestem mamą 2 synów, jednego już dorosłego:)drugiego we wczesnym wieku szkolnym. Kocham ich nad życie, ale… i tu pojawia się ale, mam już dosyć opisów lukrowanego macierzyństwa narzuconego nam przez media i wzorzec społeczny. Urodzenie pierwszego syna wspominam jako koszmar. Ból, strach, bezradność i tłumy wiedzących „lepiej” co mam czuć, co i jak robić i tego co ja, jako matka i żona powinnam, a powinnam: czuć miłość bezgranic do dziecka, dbać non stop o dziecko, być uśmiechniętą i radosną, i go nieodstępować na krok, ale nie zapominać o potrzebach męża, dbać o dom, i swój wygląd, słuchać sprzecznych rad babć… Towarzyszyło mi poczucie winy, bo nie byłam „doskonała” i utyskiwanie moich bliskich, że się nie staram, bo od rana do nocy chodzę rozczochrana i w bieliźnie nocnej, że nie ma obiadu i że nie posprzątałam, i co ja w ogóle robię przez cały dzień i że nie zajmuję się dobrze dzieckiem bo ‚wyje” od rana do nocy (miało kolkę przez 8 godzin dziennie)… Kiedy urodził się mój drugi syn postanowiłam, że to mój czas i mojego dziecka dlatego nawet nie próbowałam sprostać powinnościom! Babcie pogoniłam, męża i starszego syna zaprzęgłam do sprzątania, prania, zakupów i opieki nad dzieckiem itp. zarządziłam, że młodszy syn będzie spał w moim łóżku, skoncentrowałam się na sobie i dziecku, na zaspokojeniu naszych i tylko naszych potrzeb. Ten egoizm wyszedł nam obogu na zdrowie. Musiałam jednak do tego dojrzeć i sobie to wywalczyć! Cieszę się, że ktoś ma odwagę pisać o tym jak jest, a nie co powinnyśmy i nie poddaje się syktatowi politycznej poprawności… Tak trzymaj!

  8. ~arta pisze:

    Trafiłam na T wój blog przypadkiem (pierwsza strona onetu) i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba Twój styl. Jest taki … „profesjonalny”. Równie dobrze mogłabym przeczytać Twój wpis w jakiejś poważnej gazecie i nie zauważyłabym żadnej różnicy. A tak OT zastanawiam się czy Cię przypadkiem nie ma na pewnym chustowym forum. Pasowałabyś tam :) Pozdrawiam serdecznie

  9. ~megi pisze:

    poród to koszmar, a nie cud narodzin zwłaszcza siłami natury kobieta obdarta jest zupełnie z intymności do tego te wredne położne potem wstyd nawet na ulice wyjść depresja po porodowa jak są dzieci to wszystko omija tylko zarwane nocki i zmęczenie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>