Zdrada zawsze wchodzi bez pukania!

zdrada

Czy słyszeliście, że  „50% Polaków zdradza, więc jeśli nie robisz tego Ty, to na pewno Twoja żona”? Trafiłam na taki tekst w internecie i mimo, że miał wzbudzić rozbawienie, bo na jednym z takich serwisów się znajdował, to wcale tak się nie stało. Zaczęłam głęboko zastanawiać się nad tym tematem i dokonałabym z kolei trochę innego podziału. Według mnie w połowie związków jeden z partnerów obsesyjnie stara się udowodnić zdradę, zaś w drugiej połowie naiwnie przymrużając oczy na wszystkie występki partnera dowiadując się o niewierności mówimy „powinnam była się domyślić”. Dowodzi to tego, że temat zdrady prędzej czy później dotyka każdy związek. Nie ważne ile mamy lat, jaki zawód wykonujemy, jak długo jesteśmy w związku i czy kochamy swojego partnera. Zdrada wchodzi bez pukania degradując zaufanie, nie ważne nawet czy miała miejsce czy nie, kiedy nabieramy podejrzeń jesteśmy w stanie zniszczyć tak ciężko budowane fundamenty.

Co jest tego przyczyną? Ciągłe rozdmuchiwanie tematu w internecie, w czasopismach dla kobiet, programach telewizyjnych. Oczywiście jest to najbardziej okrzyczana i pożądana tematyka, ale im więcej wdrażamy się w jej tajniki, tym bardziej wydaje nam się, że dotyczy ona również naszego związku, bo przecież skoro to nie my zdradzamy, musi to robić partner czy partnerka.

No właśnie, ale czym właściwie jest zdrada? Powszechnie uznano, że zdradą jest uprawianie seksu pozamałżeńskiego, ale zdrada dotyka nie tylko małżeństw, przytrafia się także w nieformalnych związkach. Dla niektórych także zdradą jest pocałunek, czy utrzymywanie znajomości korespondencyjnej o podłożu seksualnym, nie musi to być stosunek. Badania wykazały, że 50% kobiet miewa fantazje erotyczne związane z innym mężczyzną niż ten, z którym są w związku, czy to także kwalifikuje się jako niewierność? Temat jest bardzo obszerny, a nasze zdanie może zależeć od punktu widzenia, ponieważ zdrada nie jest dla nas aż taka straszna, kiedy sami w niej uczestniczymy. Wniosek? Zdrada nie gra według żadnych zasad, rządzi się własnymi prawami!

Przynajmniej raz w życiu każdy z nas miał sytuację, w której mógł się dopuścić niewierności. Nie ważne czy to zrobił czy nie, a jeśli tak, czy miał wyrzuty sumienia. Wydaje nam się, że skok w bok jest śmiertelnym przestępstwem, dopóki sami nie przekonamy się, jak lekko ona przychodzi i jak łatwo puścić ją w niepamięć. Czy uwierzy ktoś, jeśli napiszę, że cudzołóstwo zburzyło wiele związków, ale także wiele naprawiło? Powodów zdrady jest całe mnóstwo, ale nie zawsze musi to oznaczać, że jeśli zdradzam to znaczy, że nie kocham. Do czego to wszystko prowadzi?

Związek to obopólne pragnienie tworzenia czegoś razem, bycia ze sobą pomimo trudności i przeciwności losu. To umacnianie więzi i wspieranie się nawzajem. To harmonia i pewność, że jest się z odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu. Zaś zdrada to chaos, niepewność i osłabianie wzajemnych relacji, ale prawdziwej miłości nie zburzy nawet ona? Prawda czy frazes?

62 przemyślenia na temat “Zdrada zawsze wchodzi bez pukania!”

  1. ~wkurzanie pisze:

    Sądziłem, że czegoś się z tego tekstu dowiem, chociażby poznam opinię Autorki na poruszany temat. Ale choć przeczytałem kilka razy, w pamięci zostaną mi chyba tylko znaki zapytania.

    1. ssHaDee pisze:

      przede wszystkim dziękuję za komentarz. pisząc tekst miałam nadzieję, że i ja czegoś się dowiem, temat jest ciężki i jak napisałam zależy od punku widzenia, dlatego sama chciałabym poznać opinie innych. zapraszam więc do przedstawienia własnego osądu odnośnie zdrady w związku. dziękuję i pozdrawiam.

  2. ~Monyczka pisze:

    mój znajomy mawiał: „seks to nie zdrada. zdradą jest romans”. O ile według mnie fantazje zbrodnią nie są, to już wszelka korespondencja o podłożu seksualnym można podpiąć pod zdradę. Temat ciężki, sama nie potrafię ustalić granic zdrady/nie zdrady.. Mam nadzieję, że nigdy nie będę miała „przyjemności” poznania, czym jest zdrada.

    1. ssHaDee pisze:

      dlatego chyba też mawia się, że kiedy mężczyzna zdradza, chodzi mu tylko o seks, zdrada kobiety jest gorsza, ponieważ często łączy się z zaangażowaniem i uczuciem. chyba trochę prawdy jest w przytoczonych słowach. życzę, by zdrada nigdy nie wkradła się do Twojego związku. pozdrawiam :)

  3. paulina-poreba pisze:

    interesujący blog:) zapraszam do mnie http://umarla-poetka13.blog.pl/

    1. ~bomnieniema pisze:

      Zdrada zabija. To nie jest frazes. To są nieodwracalne rzeczy. Nawet po wybaczeniu zostają blizny, zostają już na zawsze. Coś zostaje bezpowrotnie zniszczone.

  4. ~ZDRADA pisze:

    Małżeństwo jest grobem miłości. Na szczęście istnieje jeszcze życie pozagrobowe….

  5. ~Beznadzieja pisze:

    Polska to k(r)urestwo. Nic się nie liczy, tylko zdrada…

  6. ~ja pisze:

    No cóż temat ciężki……

  7. ~benq pisze:

    Zdrada to nie śmiertelne przestępstwo, zdrada to najgorsze skurw..yństwo.

    1. ~roophert pisze:

      calkowicie sie zgadzam, ja teraz najlepiej bym zostawil moja zone po tym jak wykrylem ze mnie zdradza, ale jak patrze na dzieci, ktore nie sa temu winne… to dostaje jjasnej cho…y co bym nie zrobil to ktos na tym straci nie ma zadnego rozsadnego wyjscia, przeje….ne

  8. ~shadow pisze:

    a czy ktos zastanawial sie dlaczego cos sie dzieje.. czy wszystko musi miec sens.. jakis powód.. a co jesli kocha sie kogos najbardziej na swiecie, ale pojawia sie jeszcze ktos, kogo tez zaczyna sie dazyc uczuciem..? dlaczego to sie w ogóle dzieje..? czy wszystko musi miec sens…?

    1. Anonim pisze:

      Zgadzam się zTobą W 100%

  9. ~Tomek pisze:

    Zdrada to zdrada i nie ma na nią żadnego wytłumaczenia typu toksyczny, nuda, brak miłości. Zakończ związek i dopiero potem idź do łóżka z kimś innym. Każde tłumaczenie tylko obnaża infantylizm sprawcy/sprawczyni.

    1. ~@@@ pisze:

      Zgadzam się w 1000 %. Jeżeli z kimś jesteśmy to na dobre i złe. Jeżeli nie pasuje nam to rozstańmy się a nie dupa na prawo i lewo, no ale to wymaga odwagi ….
      Smutne to ale prawdziwe. Brawa dla szczerych :)

    2. ~Terenia pisze:

      Nigdy wczesniej nie slyszalam, aby cudzolozenie mialo jakikolwiek zwiazek z infantalizmem sprawcy/sprawczyni. Gdyby zdradzali wylacznie ludzie infantylni, to kazde spoleczenstwo skladaloby sie prawie wylacznie z ludzi wiernych.

  10. ~shadow pisze:

    świat nie jest niestety tylko czarny albo bialy.. wszystko pieknie się łatwo mówi.. ale „wiemy o sobie tyle ile nas sprawdzono”.. czasem po prostu dzieje sie cos, czego nie chcemy, ale i tak się dzieje.. i nie zawsze wszystko ma sens..

  11. ~kolo pisze:

    statystyka to rodzaj kłamstwa, bombardują nas różnymi statystykami, ze ileś tam zdradza, ileś tam kłamie, oszukuje, nie myje się, nie modli, nie chodzi do Kościoła, aby sprawić że wyżej wymienione rzeczy to nic złego przecież spora większość tak robi, więc dlaczego ja mam się hamować?

  12. ~katia pisze:

    Myślę, że przede wszystkim powinniśmy zadać sobie pytanie dlaczego są zdrady?! Są ponieważ…boli mnie głowa, nie mam ochoty dziś (czytaj przez tydzień bądź dwa też nie będę mieć), jestem zmęczona, bo on/ona mnie zdradził/a ect. Zauważyłam też,że kobiety w Polsce w momencie jak zdobędą tego faceta (i wierzcie mi często gęsto nie jest to prince charming) zapuszczają się. Owszem są wyjątki, ale te wyjątki to kochanki. Niestety, ale taka jest prawda same jesteśmy sobie winne. Facet to wzrokowiec. Jak widzi fajną laskę to się gapi, a dlaczego MY nie możemy być tymi fajnymi laskami, bo co… urodziłam dzieci i mogę się zapuścić??????. To oni powinni zabiegać o nasze względy. Chęć do zdrady nie rodzi się ot tak sobie (chyba, że jest to wyjazd integracyjny, ale to nie jest zdrada hi hi) czasem jest to w naturze człowieka (rzadko, ale jest), czasem chęć odegrania się, czasem „a zrobię to bo mam okazję” (to można podciągnąć pod wyjazd integracyjny), czasem bo wypaliło się(ale dlaczego). Ale czemu pozwalamy na wypalenie się. Laski, przecież facetom aż tak dużo do szczęścia nie potrzeba. Oooo Czym myśli facet? Albo lepiej, którą głową myśli facet….

    1. Anonim pisze:

      Kurwa jak czytam takie bzdety krwe mnie zalewa .Idiotkao a co tylko gzic sie i nic więcej a czym jest wzajemne przytulanie ,pocałunki ,dotyk Pierd. o bólu głowy ,o zapuszczaniu sie .Mój mąż nie jestsuper ale ja zawsze dbałam o siebie i tak g.. dało Jak szuka to cghce i pójdzie do dziwki bo mysli ze tamta mu da inaczej bo za kase to zrobi co zzechce . Jestes głupia kozą co pisze przeciw kobietom ale zobaczysz jeszcze sama dostaniesz w d..

    2. Anonim pisze:

      Zjechałaś mnie równo, ale ja też zawsze dbałam (i dbam) o siebie, a mimo to facet mnie zostawił (na szczęście nie byliśmy małżeństwem) też poszedł do dziwki jak to określiłaś więc w dupę już dostałam i nie musisz życzyć mi kolejnych razów. Po prostu facet to świnia

    3. ~katia pisze:

      do faceta przytulanie, pocałunki …..zejdź qrwa na ziemię.

    4. ~katia pisze:

      czym jest zdrada….Przecież zdrady są łóżkowe (chyba o to się rozchodzi) więc może daj mu d…….. albo następnemu i będzie dobrze (albo idź na siłownię…pomaga)

  13. ~zuza pisze:

    zdrada to niewłaściwie podjęte decyzje… i wiek nie ma tu znaczenia

  14. ~Autor / autorka artykułu też zdradza? pisze:

    Nich sama opisze jak i kiedy!
    Niech da DOBRY przykład, skoro wg. artykułu co druga osoba w Polsce już zdradziła!

    Proszę o osobistą odpowiedż!

    1. ~KKKKK pisze:

      Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal ;-) i tak trzeba podchodzić do tematu

    2. ssHaDee pisze:

      nie zdradzam i wierzę, że mój mąż również nie zdradza. pisząc o połowie zdradzających Polaków przytoczyłam słowa znalezione na jakiejś stronie internetowej, mnie także przeraziła statystyka. nie umiem udzielić rad, ponieważ nie mam doświadczenia, dlatego zależy mi na opinii innych. pozdrawiam.

      1. ~Krysiek pisze:

        Niestety tak jak większość z was pisze zdrada to zdrada i nie ważne kto jest bardziej winny.Najgorzej jak cierpią na tym dzieci. Moim skromnym zdaniem to nie jest problem który dotyczy tylko panów powiedziała bym nawet ze panie zdradzają częściej. Osobiście znam wiele dziewczyn które zdradzały swoich mężów bądź chłopaków tak wiec panowie głowy do góry nie jest z wami tak źle. Tak czy siak zdradzie mówimy NIEEEE.

    3. Anonim pisze:

      24 lata po ślubie, wciąż trzymam pion, mam nadzieję, że nie jestem w tym odosobniony , pozdrawiam weekendowo z Krakowa

  15. ~zx pisze:

    Zdrada niszczy jedność bezpowrotnie. Kobieta i mężczyzna są stworzeni by być na wyłączność dla siebie. Gdy tej jedności i wyłączności nie ma, ie może być mowy o prawdziwym szczęściu u u czuciu błogiej miłości, o spełnieniu, o rodzinnym szczęściu. I niestety nic tu się nie da naprawić. można jedynie żyć, trwać, mieć nadzieje, ze po śmierci jakoś się ułoży, że Pan Bóg jakoś nam to wyprostuje. Bo my mamy przecież istnieć wiecznie i mamy kochać wiecznie.

  16. ~sdfgsdg pisze:

    Nie 50% tylko 30% najwyżej.

  17. ~KKKKK pisze:

    wszyscy zdradzamy i jesteśmy zdradzani. A jak nie to myślimy o tym

  18. ~...... pisze:

    Jestem tą, co to jest kochanką. Staż 16 lat.

    1. ~katia pisze:

      i super, jak Ci dobrze z tym …tak trzymaj ;-)

    2. ~Greg pisze:

      i potrafisz jeszcze patrzeć na siebie w lustrze ?? Jego żona, dzieci nie słyszysz jak płaczą …. a twó mąż i dzeici .. masz – nie czują piekła które im szykujesz ???

  19. ~ende pisze:

    Widać dzisiaj wszystko można usprawiedliwić. Zło dobrem nazwać… Seks jest świadomym dopełnieniem miłości. Dla mnie powyższy tekst dowodzi jednej rzeczy, że zapominamy czym tak naprawdę jest miłość i zaczynamy ją tylko kojarzyć przez pryzmat przyjmności, najlepiej każdego z każdym.

    1. ~KKKKK pisze:

      Kobieto…masz swoją godność. Czy rzeczywiście do szczęścia jest Ci potrzebny facet i to akurat ten facet. Słuchasz się księży????? To w takim razie daleko nie zajdziesz.

    2. ~katia pisze:

      A czym dla Ciebie jest sex (i tu chyba należaoby doprecyzować sex z osobą, na której Ci zależy)? Sex z osobą bliską sercu jest super i wiąże się z miłością i przyjemnością. Przecież jak kochasz to jest Ci przyjemnie!?

  20. ~patka pisze:

    a co jeśli kobieta nie kochana przez meza zdradzi? bo ma dość słuchania ubliżeń i jego brau ciągłej ochoty na seks. Jest i taki tym mezczyzn, maz odchodzi na jakis czas wyprowadza sie, obieta go zdradza ale po jakims czasie sie schodza chocby dla dzieci? kobieta zaluje ale wie ze wtedy byla szczesliwa. co w tedy? czasem zdrada ma usprawiedliwienie,
    bo jak kobieta przez 7 lat ma ochote na seks a maz nie, nigdy to cos sie psuje,
    i kogo to wina jej? moim zdaniem jej meza .
    kazdy ksiadz ci powie ze milosci to kontakt dwojga ludzi na kazdej plaszczyznie, a po slubie mezczyzna sie wydaje ze moga wszystko a my sprzatanie pranie i dzieci
    chamstwo

    1. ~ende pisze:

      Przed ołtarzem przyżekasz „Na dobre i na złe…” Seks to nie jest fundament związku, a Ty go właśnie tak potraktowałaś. Tzn, że brak seksu powoduje u Ciebie to, że przestajesz kochać męża? Zmień hierarchię wartości…

  21. ~metoo pisze:

    potępiałam zdradę..wiedziałam, ze mój ojciec zdradza mamę i widziałam, jak ona to znosi: zaciska zęby i żyje dalej. Przecież i tak wróci do mnie. Przeżywałam wiele etapów dorastania do pojęcia zdrady. Myslałam, ze to koniec swiata. Myślałam, ze o tym ze wstrętem. Kiedy sie rozwiodłam-mając 24 lata, zaczęłam poznawać mężczyzn, którzy wysuwali wobec mnie propozycje spotkań, sexu, romansow. Dzisiaj mam lat 29 i większość facetów, którzy pragną się ze mną spotykać:to żonaci mężczyźni. Od jakiegoś czasu spotykam się z mężczyzną (nie, nie jest żonaty) ale wiecie co? powiecie, ze zaufanie to podstawa, ale ja nie ufam jemu, to nie jest tak, ze myślę o tym cały czas, że mnie zdradzi, ale wiem, że zdrada to chwila nieuwagi, pokusa, pragnienie na moment. Wszystko dlatego, że sama go zdradziłam. I wiem, ze będe zdradzać, potem wracac do niego. I wiem, ze dla kogos będzie to niewyobrazalne, tak jak dla mnie kiedyś. Zdaję sobie sprawę z tego, ze moje postępowanie jest wynikiem tych złych doświadczen. Jednak nie będe z tym walczyć. Zdrada to temat rzeka. Myślę, ze gdybym kogos pokochała, nie zdradzałabym go. Jednak nie wiem, czy jeszcze potrafię kochać..

  22. ~harcownik pisze:

    a mnie jest szkoda lata……

  23. ~Justa pisze:

    Nie wiem, czy to Ci w czymś pomoże, ale ja przeszłam przez piekło zdrad. Zostałam zdradzona i oszukana przez ludzi których kochałam i którym ufałam bezgranicznie. Czułam, że mąż mnie zdradza, ale nie mogłam tego w żaden sposób udowodnić, ponieważ miałam tylko kilka poszlak i przeczucia, które nie dawały mi żyć. Mąż zdradził mnie między innymi z najlepszą przyjaciółką, oszukiwali mnie przez 4 lata… Poniżej wklejam część listu, napisanego do mojego męża (nigdy go nie wysłałam), on chyba najlepiej opisuje stan w jakim się wtedy znajdowałam…
    „Wydawałeś się być człowiekiem o przejrzystym sumieniu, uczciwym, szczerym i tak samo jak ja rozpaczliwie szukającym w drugim człowieku zrozumienia, wsparcia i akceptacji. Dawałeś mi wsparcie i okazywałeś zrozumienie. DAWAŁEŚ MI POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA. A później, kiedy okazało się, że jestem w ciąży, to Ty byłeś silniejszy, sprawiłeś, że uwierzyłam, że to nie koniec, a dopiero początek naszego wspólnego świata. Byłeś nieoceniony, a później być może również niedoceniony…Byłeś cudownym ojcem, zdecydowanie ponad przeciętną. Później, kiedy nasza córka miała około roku, może dwóch zaczęło dziać się coś dziwnego, nie umiałam tego zrozumieć i nazwać. Ciągle czułam niepokój i obawy, ale ufałam. Widziałam, że ona stoi w cieniu naszego związku i jakby podświadomie czułam, że mu zagraża, ale lekceważyłam to, nie chciałam w to uwierzyć. Pragnęłam Cię widzieć nadal nieskazitelnym i tylko moim. Kochanym, jedynym, oddanym i wiernym. Pomyliłam się. Zbłądziłeś, a później było już coraz gorzej…Odsunąłęś się ode mnie i od naszego dziecka. Przestałeś pomagać w opiece nad nią i w czynnościach domowych. Starałam się zrozumieć. Zrzucałam to na garb pracy i zmęczenia. Nie zdawałam sobie sprawy, że masz ciekawsze zajęcia…Przez wszystkie te lata wiedziałam, że było coś więcej między Tobą a Patrycją, bardzo mocno to czułam. Wyczuwałam także obecność innych kobiet, ale nie tak wyraźnie jak jej. Przestałeś być moim przyjacielem, kochankiem, powiernikiem – byłeś tylko współlokatorem, który gdzieś z boku miał swoje i tylko swoje życie, tak bardzo z nami niezwiązane i tak bardzo nas okradające, a kiedy próbawałam pukać do zaryglowanych drzwi, dokładałeś barykad, abym nie miała wstępu do twojego tajemnego świata… Bezustanna krytyka i twoje niezadowolenie oraz kompletny brak zainteresowania moją osobą sprawiły, że się zmieniłam. Nauczyłam się żyć z Tobą lecz bez Ciebie. Miałam przecież jeszcze nasze słoneczko, które trzymało mój umysł w ryzach „normalności”. To dla niej, ale również i dla siebie ubrałam pancerz ochronny. Nauczyłam się organizować sobie czas, tak aby Ci nie przeszkadzać. Moje samotne wyjazdy z dzieckiem były Ci bardzo na rękę. Myślę, że miałeś świadomość, że jestem Ci wierna, zresztą jak miałam Cię oszukiwać będząc z małym dzieckiem u twojej babci, a może było Ci to zupełnie obojętne? Sama nie wiem… Myślałam, że tak już będzie zawsze, ale niestety było coraz gorzej… Twoje awantury, niszczenie rzeczy, straszenie, grożenie itp. Mam wrażenie, że nie byłeś sobą. Prawdziwy Ty przecież nigdy by się tak nie zachował. Człowiek, którego kochałam i szanowałam nie wydzieliłby mi przecież półki w lodówce i nie kazał płacić wszystkiego na pół wiedząc, że zarabiam 350 złotych miesięcznie i w końcu człowiek, którego kochałam nie kazałby mi „wypierdalać” w tej chwili z domu w nocy, bez dziecka. To nie byłeś Ty, prawda? Pisząc to płaczę…Czy to się działo naprawdę???
    Codziennie zastanawiałam się, czy kiedykolwiek poznam prawdę, to było okropne, chciało mi się wyć z bezsilności…Pamiętam, że szłam kiedyś ulicą i zastanawiałam się, czy po śmierci nadal będę się zastanawiać, czy w końcu się dowiem. Prosiłam Boga, aby pozwolił poznać mi prawdę, wiedziałam, że tylko ona może mnie wyzwolić z tego szaleństwa. I dwa tygodnie później moje prośby zostały wysłuchane. Cztery lata czekania i niepewności minęły. Poznałam prawdę, przypadkiem, a jednak myślę, że to nie był przypadek…Zszokował mnie fakt, że tak łatwo się przyznałeś, szykowalam się na prawdziwą batalię. Twoje wyznanie zupełnie mnie zaskoczyło. Po raz kolejny przekonałam się, że nic o Tobie nie wiem. Jakie to smutne..”

    1. ssHaDee pisze:

      to naprawdę bardzo przykre doświadczenia. mam nadzieję, ze teraz jesteś znacznie silniejsza i szczęśliwsza. pozdrawiam gorąco.

    2. ~ty pisze:

      Podziiwaim podziwiam i jeszcze raz podziwiam. Ze zyjesz ze przeszlas przez to jak ty dalas rade?

    3. ~Saladyn Czamcza pisze:

      Bardzo mi przykro. Nie z powodu Twojego „męża” (bo to drań), ale z tego co musiałaś czuć. Mam nadzieję, że teraz już jesteś w dobrym stanie. Od Twojego wpisu minęło 2,5 roku. Najbardziej przeraża mnie to jak wiele zła jeden człowiek jest w stanie zrobić drugiemu. Ile w ludziach jest sadyzmu, zdolności do bezpardonowego traktowania. Pozostaje tylko się cieszyć, że człowiek nie jest istotą nieśmiertelną…

  24. ~Nikt pisze:

    Mam wrażenie , że wszyscy sie gdzieś pogubiliśmy. Dlaczego zdradzamy , a czy każdy z nas zdrade interpretuje tak samo? Pocałunek , to chyba nie zdrada , sex .. fantazje czy to zdrada ? i dla kogo. Powinniśmy zadać sobie pytanie , dlaczego kiedyś chciałem i chciała z tym kimś być .
    W biegu codziennośći zapominamy o tym . Przestajemy byś szczęśliwi ? Zabrakło chyba szleństaw ” spontana . …

    1. ~Ty jesteś nie zdrada pisze:

      dziv*o

      1. ssHaDee pisze:

        szanuję wszystkie opinie, dlatego wszystkie pojawiają się na blogu, ale prosiłabym o odrobinę kultury.

  25. ~zdrada pisze:

    Kazde malzenstwo powinno byc wazne z urzedu moze 5 lat a moze 3, a pozniej jezeli malzonkowie nie zloza podpisu o przedluzeniu powinna jego waznosc wygasac ,zobaczyli byscie jak to by uzdrowilo zwiazki . A co terz wiekszosc malzenstw trwa z powodu egoizmu i interesownosci . Brrrrr

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>