Komu komu, bo jadę do domu czyli sezon wczasowiczek otwarty!

plaża

Sezon wakacyjny został właśnie otwarty pięknymi upalnymi dniami, które bezlitośnie nakłaniały nas do spędzenia tego czasu przy okolicznych zbiornikach wodnych, przy których gromadziły się nie tylko całe rodziny, pragnąc wspólnie spędzić popołudnie i pary wcierające w swoje ciała olejki, kremy lub balsamy, ale także wyzwolone singielki, które całą wiosnę przygotowywały ciała w solariach na pierwsze letnie łowy. Oczywiście łowy nie miałyby sensu, gdyby owe skupiska wodne nie były siedliskiem  również zwierzyny łownej jaką są trzymający się raczej w grupach mężczyźni bez podkoszulek, prezentujący swoją muskulaturę dzielnie dźwigając puszkę z piwem w kierunku ust.

Skąpo ubrane, chichoczące i osłaniające od słońca jedna ręką wyświetlacz telefonu, by móc odczytać sms, laleczki ćwiczą uwodzenie, by prawdziwe łowy rozpocząć podczas urlopu. Zachłyśnięte swobodą spędzają wczasy z daleka od domu, całe dnie przebywając w skąpych strojach kąpielowych na plaży, a noce w pubach i dyskotekach. Wakacje to jedyna i niepowtarzalna dla nich okazja, by w banalnie prosty sposób złowić faceta na noc, na godzinę, czy na chwilę w publicznej toalecie, lesie, łące czy samochodzie. I z takimi właśnie planami wyruszają na podbój turystycznych terenów.

Większość kobiet marzy o przygodnym seksie z nieznajomym, choć  tylko nieliczne z nich mają odwagę wcielić swoje marzenia w życie, ale brak rozwagi u młodych dziewcząt, pogoń za nowymi doświadczeniami, buzująca w żyłach krew i uderzający do głowy alkohol, nie zawsze są dobrymi przewodnikami. Niekiedy wakacyjne podboje, choć może dziwnie to zabrzmi, w najlepszym wypadku kończą się gwałtem.

Dziś córka pani Krystyny jest wdzięczna losowi, że 3 lata temu podczas wczasów w Chorwacji została „tylko” zgwałcona, ponieważ nadal trwają poszukiwania jej współtowarzyszącej przyjaciółki. Wówczas dwudziestoletnie dziewczęta spędzały swoje pierwsze zagraniczne wakacje bez rodziców. Korzystały z pogody i zainteresowania jakim obdarzyli je tamtejsi chłopcy. Same zaproponowały wspólny wieczór dwóm nieznajomym spotkanym na plaży. Podczas „randki” Agnieszka została zgwałcona, Dominice udało się wybiec na ulicę, obydwaj pobiegli za nią, niestety do dzisiaj nie odnaleziono nawet jej ciała. Rodzice nie tracą nadziei.

Jest to tylko jeden z tysięcy przypadków, kiedy chęć zabawy bierze górę nad rozsądkiem, mimo to liczba dziewczyn szykujących się na letnie łowy wciąż rośnie. Dziewczęta w coraz młodszym wielu fascynują się przygodnym seksem, zwłaszcza w okresie wakacji, kiedy beztroska, mnóstwo wolnego czasu i możliwość tak zwanego lansu ułatwia szybsze nawiązanie krótkotrwałej znajomości. Wiele z nich nawet nie myśli o przeżyciu wakacyjnej miłości czy zauroczenia. A mężczyźni? Czy byliby w stanie odmówić  rozkładającej przed nim uda wczasowiczce oferującej niezobowiązującą prezentację umiejętności? Nie sądzę!

3 przemyślenia na temat “Komu komu, bo jadę do domu czyli sezon wczasowiczek otwarty!”

  1. „Zachłystnięte”? Nie „zachłyśnięte”?

    A co do meritum, to przypomina mi się stary dowcipasek,. w którym córka pisze do mamy widokówkę z któregoś z krajów arabskich:

    „Cze mamo tu jest super poznałam tu chłopaka on jest świetny. Nie możemy się dogadać bo on nie mówi po polsku ale zrozumiałam że ma na imię Harem”.

    1. ssHaDee pisze:

      zachłyśnięte, zachłyśnięte :)
      dziękuję nie tylko za komentarze, ale również uważne czytanie i wyłapywanie literówek :)
      pozdrawiam.

      1. ssHaDee pisze:

        gorąco polecam rewelacyjny dokument „DARLING AJ LOW JU” doskonale przedstawiający Polki na wakacjach w Egipcie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>