Cały internet aż huczy od tematyki zdrady. Zaczynając od firm detektywistycznych, oferujących jej udowadnianie, przez portale randkowe przepełnione anonsami mężatek lub żonatych mężczyzn, blogi zdradzających lub zdradzanych, aż po mnóstwo porad jak wybaczyć zdradę i jak żyć z jej świadomością w związku i osób mądrzących się w tej kwestii, takich jak ja, choć nie mających doświadczenia.

Czy w ogóle jesteśmy w stanie wybaczyć zdradę? Czy dałybyśmy radę wymazać z pamięci fakt cudzołóstwa na tyle, by dalej tworzyć zdrowy związek oparty na zaufaniu? Tak, pod warunkiem,  że to my dopuściliśmy się zdrady.

W momencie, kiedy dowiadujemy się, że zostałyśmy zdradzone, cały nasz świat w jednej chwili ulega całkowitej degradacji. Nie wyobrażamy sobie, jak osoba, którą kochamy całym sercem, o którą dbamy i rozpieszczamy, a przede wszystkim, której bezgranicznie ufamy, mogła nam zrobić takie świństwo. Nie potrafimy znaleźć żadnego wytłumaczenia i żadnych też argumentów nie chcemy słuchać. Zdrada jednak przestaje być nagle śmiertelną zbrodnią, kiedy to my pod wpływem chwili, nadmiaru alkoholu, poczuciu samotności w związku, czy nieoczekiwanym spotkaniu z miłością ze studiów, robimy sobie rachunek sumienia budząc się w obcym łóżku.

W jednym momencie spostrzegamy, że pójście do łóżka z innym niż partner mężczyzną, wcale nie jest takie trudne. Być może trudniejsze jest podjęcie decyzji, czy przyznać się partnerowi, czy zachować ten jednorazowy epizod dla siebie. I w tym momencie zarówno kobiecy jak i męski punkt widzenia podczas powrotu do własnego domu, do własnego łóżka, w którym czeka partner czy partnerka, zaczyna się rozgałęziać.

Jeden typ zdradzających bije się w myślach czy powiedzieć prawdę, wie, że to był tylko jeden raz, który nigdy się nie powtórzy, z jednej strony wierzy, że druga połowa byłaby w stanie zrozumieć i widząc wyrzuty sumienia- wybaczyć, z drugiej zaś strony, skoro to był tylko jednorazowy wyskok, może lepiej zapomnieć i nie burzyć zaufania, jakie budowali miesiącami, może nawet latami? Mimo wszystko takie osoby mają wyrzuty sumienia i bezustannie biją się w myślach, czy powiedzieć prawdę. Zazwyczaj z czasem gryzące sumienie ustaje i zdrada przechodzi w zapomnienie. W przypadku przyznania się do zdrady scenariuszy może być wiele.

Drugi typ to oczywiście osoby, którym zdrada przypadła do gustu na tyle, że nawet nie rozpatrują możliwości przyznania się drugiej połowie, bo z góry wiedzą, że nie był to ostatni raz.

Własną zdradę znacznie łatwiej wybaczyć, a krążą również teorie, że prostsze jest wybaczenie dopuszczenia się nierządu przez partnera czy partnerkę odpłacając pięknym za nadobne i przekonując się jak prostym i nic nieznaczącym epizodem może okazać się zdrada.

Teraz mogą pojawić się kwestie sporne, jak to zdrada może być nic nieznaczącym epizodem, kiedy związek to zaufanie, lojalność i wierność. Nie wiem, ale myślę, że tak właśnie tłumaczona jest przez osoby, które choć raz w życiu dopuściły się niewierności…