Osoby, które mnie znają doskonale wiedzą, że słynę z użalania się nad sobą, ponieważ nigdy nie udało mi się niczego wygrać, a skoro nigdy nic nie wygrałam zwyczajnie już dawno przestałam grać, choć nie przestałam marudzić, że niczego nie wygrywam. Dzisiaj jednak przypomniała mi się historia opowiadająca o tym, jak w prosty sposób wygrałam (a jednak!) niezastąpionego, niepowtarzalnego i wybiegającego pod względem funkcjonalności i technologii daleko w przyszłość iPhona. Swoją historią zamierzam właśnie się podzielić!

Moją przygodę z iPhonem rozpoczęło niepozorne aczkolwiek sumienne spędzanie dnia w pracy, kiedy w pewnym momencie wchodząc na jedną ze stron internetowych pojawił mi się komunikat, że właśnie teraz stałam się szczęśliwym nabywcą bezkonkurencyjnego smartfona, wystarczy, że w odpowiednie okienko wpiszę swój numer telefonu, by uzyskać informacje dotyczące odbioru nagrody. Korzystając niemalże non stop z internetu nie raz już natknęłam się na podobne konkursy, jednak właśnie tego dnia poczułam, że to jest ten moment, w którym mogę wygrać!

Oczywiście podałam zgodnie ze wskazówkami swój numer telefonu wielokrotnie upewniając się, że szereg cyfr jest na pewno zgodny z faktycznym. Już za chwilę otrzymałam wiadomość z gratulacjami i informacją, że oto właśnie przystępuję do losowania mojego iPhona, którego przecież już wygrałam. By zwiększyć swoje szanse mogę wysłać sms za jedyne 3,69 zł. Zrezygnowana i z wielkim niesmakiem, że ja durna dałam się nabrać, smsa już nie wysłałam.

Ku zaskoczeniu kilka dni później odebrałam telefon od pana dzwoniącego w sprawie mojej wygranej. Kulturalnie przedstawił się i wyjaśnił jaką sieć komórkową reprezentuje. Uprzejmie zostałam poinformowana, że warunkiem odebrania nagrody jest podpisanie umowy abonamentowej w tejże sieci. Równie uprzejmie spytałam, jaka więc to nagroda skoro telefon otrzymam podobnie jak w przypadku podpisania jakiejkolwiek umowy w każdej innej sieci, a nie za darmo, jak powszechnie jest przez nas rozumiane słowo wygrana!

Cierpliwie zaczął tłumaczyć, że dodatkowym „bonusem” do wygranego telefonu jest umowa na naprawdę fantastycznych warunkach, ponieważ mogę pozostać przy dotychczasowym numerze i nabyć całe mnóstwo darmowych minut i smsów do tej samej sieci w jakże niskim abonamencie 60zł. Grzecznie podziękowałam za oferowane bonusy skromnie pragnąc otrzymać wyłącznie swoją wygraną, ponieważ jestem całkowicie zadowolona z dotychczasowych warunków innej sieci, a biorąc udział w konkursie grałam o iPhona a nie roczny abonament. Miły pan idealnie wyuczony formułek nie dał się zaskoczyć żadnym moim pytaniem ani sarkastycznym stwierdzeniem. Choć wiedziałam już, że smartfona nie otrzymam, dyskutowałam z nim jeszcze dłuższą chwilę starając się udowodnić mu z jak beznadziejną propozycją do mnie zadzwonił. Nieugięty, w pełni zrównoważony i wyćwiczony w wykonywanym zawodzie oświadczył, że jest zaskoczony moją decyzją o rezygnacji z nagrody.

W tenże prosty sposób udało mi się wygrać najnowszej generacji telefon i bezmyślnie z niego zrezygnować, co utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że jednak nie jestem stworzona do wygrywania.