Gdyby Magik był doskonały…

…czyli kolejna osoba o Magiku, Paktofonice i filmie „Jesteś Bogiem”.

Obejrzałam. I mimo, że mnóstwo blogów zalewają refleksje, opinie i nagłe zainteresowanie twórczością Paktofoniki, ja również postanowiłam dodać swoje pięć groszy. Nie będę udawała, że zespołem interesowałam się od zawsze, choć tak naprawdę moją uwagę zwrócił szum wokół filmu, dzięki któremu polskim hip-hopem zainteresowały się również inne osoby, nigdy wcześniej nie mające z nim styczności, a przynajmniej nie wykazujące większego zainteresowania polską sceną hiphopową. Nie będę też deklarowała, że mój uścisk mógłby ocalić życie Magika, ani zadawała pytań, czy ktoś z nim rozmawiał, dlaczego popełnił samobójstwo.

Oglądając film nie patrzyłam na znanego rapera, czy zespół, który u schyłku lat dziewięćdziesiątych przyciągnął do siebie rzeszę fanów utworem „Jestem Bogiem”, a na historię trzech młodych chłopaków, których połączyła pasja i jeden wspólny cel, który dzięki wytrwałości, zaangażowaniu i ciężkiej pracy udaje się osiągnąć.

Nie ulega wątpliwości, że najjaskrawszą postacią w filmie jest oczywiście Magik. Zagubiony i niekiedy niezaradny życiowo, zamknięty w swoim świecie wśród dźwięków muzyki i pisanych przez siebie tekstów, jest dla pozostałych członków grupy bodźcem motywującym do dalszego działania.

Scena na klatce schodowej, bardzo często poruszana przez internautów, faktycznie jest jedną z najlepszych i zarazem najtrudniejszych do zagrania, potwierdza jednak jak doskonale wczuł się w swoja rolę Marcin Kowalczyk – filmowy Magik. Nie wiem jaką osobą był Piotr Łuszcz i w jakim stopniu udało się aktorowi wcielić w jego postać, nie to było dla mnie ważne, bo jak wspomniałam film był dla mnie historią o polskiej młodzieży, a nie  o członkach zespołu, którego hitu słuchali wszyscy oglądający wówczas kanały muzyczne. Dla mnie istotną rzeczą było ja naturalnie i łatwo przychodzi aktorowi odegranie roli jednego z głównych bohaterów.

Nie jestem znawczynią sceny hiphopowej, ani historii Paktofoniki, ale obejrzałam film, który doskonale przywołuje wspomnienia z lat 90-tych, chociażby samym śmiesznym spostrzeżeniem „patrz, miałem takiego samego walkmana”, odzwierciedla blokowiskowe realia, aż w końcu wzrusza i skłania do refleksji, jak dzisiaj toczyłyby się losy Paktofoniki, „gdyby Magik był doskonały”, tak jak sam ujął to w jednym ze swoich tekstów.

2 przemyślenia na temat “Gdyby Magik był doskonały…”

  1. ~Nusia pisze:

    To nie byłby Magik…..

  2. ~Monis pisze:

    Ja tez zainteresowalam sie Paktofonika po obejrzeniu filmu. Jesli masz czas i ochote zerknij na moja krotka recenzje:

    http://agabloggerka-mojekrotkierecenzje.blogspot.com/2012/10/jestem-bogiem-film-polski.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>