Brzydkie Polaków zwyczaje

Kultura osobista to taki nasz cichy wewnętrzny głos, który podpowiada nam jak powinniśmy zachować się w danej sytuacji, bądź właśnie jak nie powinniśmy się zachować. Stare porzekadło mówi „jak cię widzą tak cię piszą”, a często zapominamy o tym, że jesteśmy obserwowani a zarazem oceniani nawet, gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Nie ma znaczenia status społeczny, marka samochodu, wiek kierowcy czy cel trasy, stojąc na światłach można zaobserwować nagminne zjawisko dłubania w nosie przez mężczyzn. W swoich autach czują się przytulnie zapominając, że zewsząd otoczeni są oknami, przez które zwykli przechodnie, czy kierowcy z sąsiednich aut mogą swobodnie ich obserwować, mimo to niemalże na każdym skrzyżowaniu można wyszukać choć jednego osobnika z głęboko świdrującym palcem w nosie, jak gdyby był to dla nich czasoumilacz podczas oczekiwania na zielone światło.

Kolejnym, również męskim nawykiem jest nieopuszczanie deski klozetowej. W tej kwestii mężczyźni są niereformowalni, a ja nieugięta. Pracując kiedyś na drugim piętrze biurowca, gdzie mieliśmy do dyspozycji tylko jedną toaletę na całe piętro, starałam się zwalczyć brzydki nawyk nieopuszczania deski u dwóch, zdawałoby się kulturalnych mężczyzn. Działania rozpoczęłam od przyklejenia do spłuczki kartki z życzliwym „proszę o opuszczanie deski”. Przez pierwsze trzy dni moja prośba, a może samoprzylepna kartka wzbudziła w mężczyznach zainteresowanie i rzeczywiście deska była opuszczana. Niestety, gdy chłopcy oswoili się z nią i przestała być atrakcją znów zaczęli zapominać o swoim obowiązku. By ponownie zwrócić ich uwagę na kartce dopisałam czerwonym mazakiem duży wykrzyknik, a sytuacja znów się powtórzyła. Przez dwa kolejne dni czerpałam satysfakcje z umiejętności dotarcia do męskiej świadomości. Po upływie tych jakże radosnych dla mnie dni wszystko jednak wróciło znów do normy. Na szczęście wkrótce potem przeniosłam się do innego biurowca, gdzie nikt nie miał problemów z korzystaniem z toalety.

Pomimo zakazu palenia w miejscach publicznych wciąż jest to uciążliwym dla niepalących zwyczajem średnio wychowanych palaczy. Oczekując kiedyś na autobus obserwowałam pewnego średnio trzeźwego i średnio wychowanego mężczyznę, który poczuł nieodpartą ochotę na papierosa. Cała ławka na przystanku oblężona była kobietami (jak grzęda kurami) lekko po 60-tce w ciepłych moherkowych beretach, a pomiędzy nimi on- żądny papierosa średnio trzeźwy i średnio wychowany obywatel. Przy trzecim dymku kobiety zaczęły gdakać jedna przez drugą, że zakaz, że mógłby chociaż stanąć za przystankiem, że szkodzi bardziej ich zdrowiu niż swojemu. Na co on przegrywając walkę ze swoją cierpliwością rzucił uszczypliwie „przecież wy macie po 70, 80 lat ile jeszcze chcecie pożyć?”. I wówczas zapadła niezręczna cisza…

Nie wszyscy jesteśmy uprzywilejowani, choć większość o tym nie pamięta. Pomijając fakt parkowania samochodów w miejscach przeznaczonych dla niepełnosprawnych przejdę do stania w kolejkach przy kasach dla uprzywilejowanych. Będąc w dziewiątym miesiącu ciąży miałam przyjemność robić zakupy w jednym z marketów, po czym ustawić się w kolejce z rysunkiem kobiety z brzuchem i osoby na wózku inwalidzkim, gdzie stały przede mną 4 osoby z przeładowanymi wózkami, spośród których żadna nie wyglądała ani na ciężarną ani niepełnosprawną i również żadna nie ustąpiła mi pierwszeństwa. W pewnym momencie odezwała się do mnie kasjerka „powinna pani kupować bez kolejki”. Zaciskając zęby odburknęłam „chyba wszyscy jesteśmy uprzywilejowani, jak widzę ciężarna jestem tylko ja, ale reszta może niedorozwinięta”. Nikt nie spojrzał na mnie, nikt nie skomentował, wszyscy stali ze wzrokiem wbitym w swoje zakupy, nikt też w dalszym ciągu nie ustąpił mi miejsca.

Ci, którzy bezustannie przeklinają nie zdają sobie sprawy, że tę samą historię mogliby opowiedzieć trzy razy szybciej, gdyby nie używali niecenzuralnych słów, a ci, którzy gwiżdżą za przechodzącymi obok przyciągającymi wzrok dziewczynami, więcej zyskaliby samym uśmiechem w ich kierunku. Nie wiedzą!

Karl Kraus niegdyś powiedział „jakie to piękne, gdy dziewczyna zapomina, że jest dobrze wychowana”, warto chyba jednak czasami pamiętać o odrobinie kultury osobistej.

8 przemyśleń na temat “Brzydkie Polaków zwyczaje”

  1. ~blackcurrant pisze:

    Sad but true :P
    Dłubanie w nosie – niestety miałam kolegę. Jechałam z nim czasem autobusem. Zawsze dyskretnie patrzył czy nie widzę (a czasem i nie), wyciągał gila, rolował go w łapach i o oparcie przed sobą. Myślałam, że zwymiotuję! Unikałam potem wspólnej jazdy i dotykania kolanami siedzeń przede mną.
    O palaczach nawet nie wspomnę. Do tej pory tylko jedna dziewczyna przeprosiła mnie za to, że dymi i odeszła zaraz po sprawdzeniu rozkładu.
    W kwestii ciąży oczywiście wiadomo, że nawet bez ‚specjalnej’ kasy wypadałoby ustąpić. Mam jednak mieszane uczucia. Kiedyś (gdy byłam kasjerką) ciężarna „wepchnęła” się do kolejki za przyzwoleniem pana przed nią, zarzekając się, że ma tylko kilka rzeczy. Gdy nadeszła jej kolej, przekazała karnisz mężowi stojącemu z tyłu, który z pełnym wózkiem zaczął się rozładowywać. ‚Wypominałam’ potem temu panu, co ustąpił miejsca, że dał się wrobić na ciążę :P Ale to już chyba od ludzi zależy. Na próżno dziś szukać kultury.

  2. ~bargiel1 pisze:

    wspomóżmy dom dziecka? tak, ale nie caritas, bo w nim byłem. jeżeli ja np wspomogę dom dziecka z caritasu np. 100 zł to to dziecko dostanie max 1 $ czyli 1 zł

  3. ~Telos pisze:

    Nieśmiertelna deska klozetowa, ona po prostu jest zbyt ciężka dla przeciętnego mężczyzny:) A co do „kopaczy” może jest to obrzydliwe ale nie groźne :D Najbardziej nie lubię palaczy.
    Po za tym jak ktoś pali na przystanku to jeszcze nie jest tak źle bo to jakoś rozchodzi się w powietrzu niektórzy delikwenci lubią zapalić sobie natomiast, np. w tramwaju sam byłem świadkiem czegoś takiego, a że ja jestem przeciwnikiem dymu tytoniowego postanowiłem zareagować i poprosiłem go o zgaszenie, niestety, jak grochem o ścianę tak więc musiałem wyprosić delikwenta z tramwaju, nie był uprzejmy i się awanturował ale wysiadł z drobna pomocą.

  4. ~że co? pisze:

    Musisz być okropnym, upierdliwym babsztylem. Wydaje ci się, że piszesz mądrości

    1. ssHaDee pisze:

      no ba! pewnie, że jestem, bo szczytem upierdliwości jest oczekiwanie, by mężczyzna opuszczał deskę klozetową.

  5. ~83kt pisze:

    Rozumiem wszystko i tez i wiele wiecej, ale zeby czepiac sie o deske klozetowa? Tak, jest to jedno z definicji bycia mega upierdliwym.
    Facet to facet. To ze tyle rodakow dalo sie zagonic do garow i bycia pieskiem(mimo ze ani on ani i ona nigdy by do tego sie nie przyznaja) nie zmienia tego faktu.

    1. ssHaDee pisze:

      dla mnie opuszczanie deski jest tak samo naturalną rzeczą jak mycie dłoni po skorzystaniu z toalety, to nie upierdliwość a kwestia kultury i higieny osobistej.

  6. ~83pkt pisze:

    Tak samo dla mezczyzn naturalna rzecza jest podnoszenie deski zeby jej nie obsikac naokolo :)
    Przyzwyczajeniem jest jej nie zamykac. Nic naprawde nie jest w tym zlego, kultura tez tu nie ma nic do rzeczy, a higiena osobista to juz sprawa prywatna. Sa przeciez i kobiety ktore walcza o opuszczanie deski i nie myja pozniej rak…
    Nie popadajmy ze skrajnosci w skrajnosc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>