Nie myśl głupia, że z nim będziesz!

Kiedyś myślałam, że zdrady, intrygi i romanse zdarzają się tylko w „Modzie na sukces” a nie w prawdziwym życiu, a już na pewno nie wśród moich znajomych. Do czasu. Kilka lat temu miałam przyjemność poznać męża mojej najlepszej przyjaciółki z czasów liceum, nie osobiście, rozmawialiśmy tylko na gadu-gadu, ale to, o czym od niego usłyszałam całkowicie mną wstrząsnęło. Nie spodziewałam się również, że to właśnie mnie poprosi o pomoc.

Po kilku latach od matury udało mi się odświeżyć kontakty z dawną przyjaciółką, postanowiłyśmy, że nie zerwiemy już znajomości na tak długo. Wymieniłyśmy się numerami telefonów i gadu-gadu. Wieczory spędzałyśmy na wymianie opowieści z okresu, kiedy nie miałyśmy ze sobą kontaktu i wspominaniu szkolnych lat.

Pewnego wieczoru spytałam, co porabia, myśląc, że Iza siedzi przy komputerze? Otrzymałam odpowiedź od jej męża, że nie ma jej w domu. Mówił, że wiele dobrego słyszał o mnie i choć nie chciał zdradzić w jakich okolicznościach się poznali, dużo opowiadał o ich wspólnych planach na przyszłość. Z wypowiedzi emanowało dojrzałe uczucie jakim mężczyzna darzył moją przyjaciółkę, choć pobrali się po zaledwie półtora roku znajomości.

Z czasem rozmowy z Izą były coraz rzadsze, tłumaczyła, że więcej pracuje, że na nic nie ma czasu i obiecywała, że w końcu pokona dzielące nas kilometry i przyjedzie zobaczyć moją nowonarodzoną pociechę. Cierpliwie czekałam na jej wiadomości, nie odzywając się pierwsza, by znów nie natknąć się na jej męża.

Pewnego dnia otrzymałam od niej wiadomość „potrzebuję twojej pomocy”. Zaniepokojona spytałam, co się stało. To nie była wiadomość od Izy, tylko od jej męża, który przedstawił mi historię:

Kilka miesięcy temu Iza zaproponowała, by spędzili wspólny weekend w Zakopanem z jej kolegą z pracy i jego żoną. Otwarty na nowe znajomości zgodził się bez zastanowienia. Mężczyzna okazał się być o 15 lat starszym od nich muskularnym miłośnikiem zapasów, a jego żona atrakcyjną kokietką. Na miejscu wynajęli dwa znajdujące się blisko siebie pokoje. Wieczorem, po spożyciu być może nadmiernej ilości alkoholu, Iza za namową kolegi z pracy zaproponowała, by na jedną noc zamienić się współmałżonkami. Rozbawienie i spożyty alkohol sprawiły, że żadne z czwórki weekendowiczów nie miało nic przeciwko, jednak kolejnej nocy również nie chciała wrócić do swojej sypialni.

Po powrocie do domu stała się zamyślona, oziębła i niezainteresowana wspólnym spędzaniem czasu z mężem. Tego dnia, kiedy jej mąż opowiadał mi o planach na przyszłość, ona nie wróciła na noc. Kolejnego dnia również. Nie odbierała telefonu i nie reagowała na jego smsy. Po dwóch dniach nieobecności wróciła tłumacząc, że musiała wszystko przemyśleć, choć on zupełnie nie rozumiał jakie „wszystko” mogła mieć na myśli, ponieważ poza jej oziębłością wydawali się być zgodnym i udanym małżeństwem.

Jakiś czas później pakując swoje rzeczy zakomunikowała mężowi, że odchodzi, ponieważ kocha Grzegorza- mężczyznę z wyprawy do Zakopanego, i z nim pragnie ułożyć sobie życie. Pierwsze o czym pomyślał to poinformowanie o wszystkim żony sprawcy rozpadu swojego małżeństwa. Ta ze spokojem powiedziała, że mąż nigdy jej nie zostawi, a Iza jest głupia skoro myśli, że z nim będzie. To nie był podobno pierwszy jego wybryk, ale zawsze wracał potulnie do żony, która wybaczała zdrady i przyjmowała go z otwartymi ramionami.

Podczas wysłuchiwania całej tej historii zastanawiałam się, jak miałaby wyglądać moja pomoc i czemu akurat to mnie o nią prosi.

Opowieść kończyła się tak, że Grzegorz rzeczywiście nie odszedł od żony, a Iza pogrążona w rozpaczy po stracie kochanka, męża, stabilizacji i mieszkania, z którego przecież sama się wyprowadziła, całkowicie urwała kontakty ze wszystkimi znajomymi. Jej mąż złożył pozew o rozwód, a kilka miesięcy później nie byli już małżeństwem, jednak dla niego to wciąż było za mało. Pragnął rozwodu kościelnego.

I w tej właśnie sprawie skontaktował się ze mną. Chciał abym opowiedziała mu jak najwięcej szczegółów z licealnego życia Izy, które pomogłyby mu w uzyskaniu rozwodu. Choć dawniej przespała się z chłopakiem, z którym się spotykałam, co na jakiś czas zaważyło nad naszą przyjaźnią i zawsze była otwarta na znajomości bez żadnych zasad, wydało mi się to zabawne. Wiedziałam kiedyś wszystko o Izie, ale kiedy byłyśmy nastolatkami. Nie wiedziałam jaką była żoną i ile z usłyszanej historii jest prawdą, choć byłam skłonna uwierzyć, że wszystko.

Kiedy powiedziałam, że niestety nie jestem w stanie pomóc stwierdził tylko, że przypuszczał, że będę po jej stronie i grzecznie się pożegnał. To była nasza ostatnia rozmowa. Nawet nie wiem, czy udało mu się uzyskać ten rozwód.

Małżeństwem byli 2 lata, być może gdyby nie nowatorskie zabawy małżeńskie nadal, by nim byli. Choć osobiście uważam, że jej romans rozpoczął się jeszcze przed wyjazdem. Wielokrotnie zastanawiałam się, co nią kierowało i jak mogła uwierzyć w zapewnienia o wiele starszego od siebie mężczyzny? Jak mogła porzucić całe swoje dotychczasowe życie dla kilku obietnic? Często też myślę, czy jest szczęśliwa, bo mimo wszystko w swoim przepełnionym dyskotekami, zabawami i mężczyznami życiu, wydaje mi się, że tak naprawdę nigdy szczęśliwa nie była. Byłyśmy takie do siebie podobne, a tak bardzo różne. Nasze losy potoczyły się zupełnie inaczej, mam tylko nadzieję, że dzisiaj jest tak samo szczęśliwa jak ja. Tego jej życzę.

43 przemyślenia na temat “Nie myśl głupia, że z nim będziesz!”

  1. każdy jest kowalem swego losu….

  2. ~Lichwiarz pisze:

    Swing nie jest bezpieczny….

    1. ssHaDee pisze:

      myślę też, że występuje w związkach, w których brakuje prawdziwego uczucia.

      1. ~wiem coś o tym pisze:

        bzdura.. z całym szacunkiem, ale od razu widać, że nic nie wiesz o temacie, w którym się wypowiadasz…

        1. ssHaDee pisze:

          oczywiście mogę się mylić, ujawniłam własne odczucia.
          a temat faktycznie na szczęście zupełnie mi obcy.

    2. ~John the Stupid pisze:

      Kobiety są kodowane przez kilka aminokwasów, są mężczyźni którzy wiedzą jak je okłamać w taki sposób, w jaki one by chciały być okłamane. Z kąta półprostego robi się kąt rozwarty, może być w szpilkach, a potem się wraca „do domu”, który zazwyczaj nie jest już tym samym domem sprzed zachcianko-mrzonki. Ot cała tajemnica – ile to takich historii znamy, a te wszystkie blondynki co pojechały z Arabami i które Rutkowski musiał wykradać, tak drogie panie, tylko kilka aminokwasów a tyle problemów. Regards Ladies.

      1. ~myszka pisze:

        Ktoś mi kiedyś powiedział, że każda kobieta jest do zdobycia, tylko wystarczy jej dać to czego potrzebuje…i ma rację..

  3. ~Merybeeh pisze:

    ..a mi się wydaje, że nigdy naprawdę nie kochała swojego męża, może tylko jej się tak wydawało….no cóż życie różne scenariusze nam pisze
    http://straconezycie.blogujaca.pl/

    1. ssHaDee pisze:

      być może w wieku 21 lat można pomylić miłość z innym uczuciem.

  4. ~s.. pisze:

    nie ma rozwodu kościelnego tylko unieważnienie małżeńskie czyli tka jak by ślubu nigdy nie było .. zmyślona bajka aczkolwiek pewnie i takie sceny się zdarzają

    1. ssHaDee pisze:

      niestety historia jest prawdziwa, a unieważnienie małżeństwa nazywane jest również rozwodem kościelnym nawet przez Kancelarię Prawa Kanonicznego.

      pozdrawiam

      1. ~Błażej pisze:

        Stwierdzenie nieważności sakramentu nie może być nazywane rozwodem kościelnym gdyż w kodeksie prawa kanonicznego nie ma takiego pojęcia i nawet w skrótach myślowych prawników kanonicznych nie używa sie słowa „rozwód”. Jeśli coś takiego usłyszałeś/aś w kancelarii to od niekompetentnej osoby…

        1. ssHaDee pisze:

          błędne aczkolwiek najpopularniejsze określenia.

    2. ~Błażej pisze:

      Nie ma też „unieważnienia”, jest stwierdzenie nieważności sakramentu. Jak już poprawiasz to kompetentnie…

      1. ssHaDee pisze:

        „Stwierdzenie nieważności małżeństwa (czasem można się spotkać z niepoprawnymi stwierdzeniami „rozwód kościelny”, „unieważnienie małżeństwa”, „unieważnienie sakramentu małżeństwa” , „wziąć rozwód kościelny”, „unieważnić sobie małżeństwo”) to instytucja prawna, która pozwala na zweryfikowanie tego, czy małżeństwo zostało zawarte zgodnie ze wszystkimi normami prawa kanonicznego, czy zostało ważnie zawarte. ”
        źródło http://www.kancelaria-kanoniczna.com/

    3. ~Arturro pisze:

      Nie istnieje coś takiego jak ROZWÓD KOŚCIELNY oraz UNIEWAŻNIENIE MAŁŻEŃSKIE, bo nie może być unieważnione coś, co zostało ważnie zawarte… Jedynie jest „Stwierdzenie faktu małżeństwa nieważnie zawartego…” Jeśli ktoś się nie zna na Prawie Kanonicznym, to niech się nie wypowiada w tej kwestii…
      Pozdrawiam!

  5. ~katolik pisze:

    Żal mi ich wszystkich.
    „Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.” 2Kor 5: 10
    Dlatego polecam rady praktyczne jak uniknąć piekła. Kto chce skorzystać niech skorzysta a kto nie, to jego sprawa.
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/

  6. ~Michal pisze:

    Kobiety sa jednak bezdennie glupie. Nie mam pojecia co sie dzieje w mozgu takiej istoty jak widzi wysoka pusta kupe miecha. Ale jak widac to co sie dzieje nie doprowadza do niczego dobrego.

  7. ~bogdan pisze:

    Ot szukała szczęścia, widocznie z mężem tak do końca nie była szczęśliwa. A była z nim bo bała się że będzie sama. Znam to z autopsji moja „połówka” też jest ze mną tylko dlatego że boi się samotności. I tym samym unieszczęśliwia i siebie i mnie. Sama nie chce odejść i mi odejść nie pozwala – koszmar.

    1. ssHaDee pisze:

      być może jednak kocha skoro nie pozwala odejść…

    2. ~Łukasz pisze:

      Odejdź od niej, bo sobie życie zmarnujesz, no chyba że wolisz być nieszczęśliwy.

  8. ~roma pisze:

    Mąż pani puszczalskiej niewiele lepszy choć udaje świętoszka i zależy mu na kościelnym unieważnieniu małżeństwa. Przecież w czasie gdy za jego zgodą żona oddawała się koledze on miał żonę kolegi. Obłudnik warty swojej żony.

    1. ssHaDee pisze:

      uważał się za niewinnego skoro propozycja nie wypłynęła od niego, użył nawet stwierdzenia, że czuł się w obowiązku zatroszczenia kobietą, bo gdyby odmówił pozostałaby sama, właściwie nawet bez noclegu, bo sypialnię miała zajętą przez jego żonę. musiała więc zostać.

    2. ~Krzysiek pisze:

      Rozumiem, że jest coś takiego jak kobieca solidarność, ale w twoim wykonaniu jest już porostu żałosne.

  9. ~Beth pisze:

    Można w sposób wredny stwierdzić, że Iza dostała to, na co zasłużyła, ale… prawda jest taka, że ludzie popełniają błędy, na przykład kobiety często zawierają małżeństwo, ‚żeby mieć męża’, lub szukają poza małżeństwem ‚ekscytacji’. Cd. unieważnienia małżeństwa, niestety, zdrada małżeńska nie może być tego powodem. Nawet ktoś bardzo wierzący, gdy zostanie zdradzony, nie będzie mógł rozwieść się i zawrzeć małżeństwa kościelnego z inną osobą. Kościół każe małżonkowi wybaczać. A co, jak taki małżonek nie stara się o wybaczenie???

    1. ssHaDee pisze:

      myślę, że trudno byłoby mężczyźnie wybaczyć zdradę żony, która pragnie naprawiać małżeństwo tylko dlatego, że zostawił ją kochanek. ten zostawił, ale niedługo może pojawić się następny. a zdrada jest złamaniem przysięgi małżeńskiej, powinno to być wystarczającym powodem do „unieważnienia małżeństwa”

  10. ~kapitan As pisze:

    to był czysty przypadek power of love !!!
    gość musiał mieć nadprzeciętny penis i tyle. Penisowych power of love jest wbrew pozorom sporo

  11. ~wojtek pisze:

    A JA MYSLE ZE JEJ DUPSKO DOBRZE WYTRZEPAL))

  12. ~Aga pisze:

    tj Orzeczenie o nieważnie zawartym sakramencie żadne tam rozwody i unieważnienie
    co do samej istoty Kościół domniemywa dojrzałość małżonków tutaj można by się zastanowić czy ta dojrzałość rzeczywiście była.
    i to może być powodem do orzeczenia nieważnie zawartego sakramentu

    pozdrawiam,

    1. ssHaDee pisze:

      tylko skąd mieć pewność, że jest się wystarczająco dojrzałym do zawarcia związku małżeńskiego?

  13. ~super5 pisze:

    Co to za mąż, który pożycza żonę innemu facetowi? albo co to za żona, co pożycza innej męża? Gdzie niby wierność i uczciwość małżeńska? A tacy katolicy, że aż im na „rozwodzie kościelnym” zależy. Żal.

    1. ssHaDee pisze:

      nic dodać nic ująć.

      1. ~Jarosław pisze:

        Mimo wszystko zdrady w Zakopiańskiej przygodzie nie doszukuję się. Układ i zgoda wszystkich zainteresowanych.
        Jednak taki niby przypadkowy wyjazd plus propozycja zamiany to wg mnie bujda. Pachnie to uknutą wcześniej intrygą…

  14. ~jimm pisze:

    Kobiety o gościnnym kroczu, szybko uwierzą w bujdę którą im się puści :)

  15. ~cola pisze:

    katastrofa. Moja koleżanka uzyskała rozwód kościelny, czy jeśli macie ochotę inaczej to nazwać. Kosztowało ją to nieco ponad 10- sięć tysięcy plus kilku „chętnych” świadków. Mąż był oziębły sexualnie. Nawet kilka m-ce bez.

  16. ~Luk pisze:

    Hajtacie się bez przemyśleń i po czasie się rozchodzicie. Nie wiecie czym jest miłośc sex wam tylko w glowie i dlatego spotykają was takie sytuacje. ale lepiej sie hajtnąć bo juz pora

    1. ssHaDee pisze:

      być może żyjemy wyidealizowaną wizją małżeństwa. z czasem jednak, gdy okazuje się, że małżeństwo to wciąż pojawiające się trudności w budowaniu silnego związku, to nie każdy potrafi się im podołać. tam myślę…

  17. ~barbara pisze:

    Ja myślę, że każdy medal ma dwie strony, kij dwa końce a prawda zawsze leży pośrodku.
    Znamy tylko opowieść usłyszaną ze strony
    męża, który całą winę za rozpad małżeństwa obciąża żonę a w gruncie rzeczy nie wiemy czy dokładnie tak było naprawdę, czy trochę nie pokolorował swojej osoby w tym małżeństwie. Uważam że gdyby naprawdę chciał żonie pomóc to udałby się z nią do dobrego lekarza specjalisty, psychoteraupety, poradni małżeńskiej itp.
    zamiast w szczeniacki sposób szukać szczegółów z życia żony, kiedy była jeszcze nastolatką, sami nie byli jeszcze małżeństwem a pewnie nawet się nie znali, zastanawiam się, czy czasem sam nie utorował sobie już nowej ścieżki do innej kobiety a całą winę chce przerzucił na żonę. Gdyby miał swój honor i był odpowiedzialnym facetem to zachowałby się jak facet z jajami a nie jak szczeniak, który nie potrafi nic innego zrobić jak tylko wyciągać jakieś stare zapomniane „pieczki” na światło dzienne, po to żeby swoją osobę postawić w lepszym świetle. Myślę że oboje nie dorośli do
    małżeństwa. Życzę im obojgu ułożenia sobie szczęśliwego życia ale jednocześnie trochę więcej pokory do życia, mniej egoizmu i wzajemnego szacunku a z autopsji wiem, że ŻYCIE KOŁEM SIĘ TOCZY i nic nie dzieje się
    bez przyczyny. Pozdrawiam

    1. ~hans pisze:

      nie wymadrzaj sie lepiej i nie oceniaj innych! Nigdy nie wiesz co cie jeszcze czeka w zyciu!! Troche pokory by ci sie przydalo

    2. ssHaDee pisze:

      zgadzam się w stu procentach. zastanowił mnie również fakt, że nie chciał zdradzić w jakich okolicznościach się poznali, powiedział, że jeśli Iza będzie chciała, to sama mi powie. Owiał wielką tajemnicą zwyczajne pytanie, które przecież często jest zadawane parom.

  18. ~jerzy pisze:

    mieli siebie dość, to się wymienili,żonie pasował kolega,mężowi jego żona nie i tyle.
    gdyby przypasowała została by na stałe

  19. ~hans pisze:

    nowatorskie zabawy, hehehe, dobre. To zabawy znane od wiekow!! Niech zyje wolny seks!!! Bardzo watpie ze powodem ich rozstania byla ta wymiana. To mogla byc jedynie kropka nad ‚i’.

    1. ssHaDee pisze:

      nowatorskie zabawy małżeńskie w ich związku. również jestem takiego zdania.
      pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>