Człowiek bez adresu nie przestaje być człowiekiem

W jednych bezdomni wzbudzają współczucie, w innych oburzenie a nawet obrzydzenie, reszta pozostaje całkowicie obojętna. Widząc osobę śpiącą na przystanku autobusowym z góry zakładamy, że jest pod wpływem alkoholu, rzadko kiedy zdarza nam się pomyśleć, że być może ta osoba potrzebuje opieki medycznej, a już na pewno bardzo trudno o osobę, która z troski upewni się, że śpiący nie potrzebuje pomocy.

Robiłam zakupy w małym samoobsługowym sklepiku, kiedy wszedł do niego starszy mężczyzna. Zakładam, że miał znacznie mniej lat niż w rzeczywistości wyglądał, ale przemęczone oczy i mocno opalona twarz otoczona potarganymi siwymi włosami i również siwym zarostem, pozwalały myśleć, że jest po sześćdziesiątce.

Na zewnątrz był ponad trzydziestostopniowy upał, a on miał na sobie zapewne ten sam długi zniszczony płaszcz, w którym musiał przetrwać zimę. W dłoni trzymał porozrywaną w kilku miejscach żółtą reklamówkę z logo Biedronki. Po nieklimatyzowanym sklepiku szybko rozeszła się woń moczu i kału. Niezadowolona z wizyty klienta ekspedientka bez większego skrępowania uważnie śledziła go wzrokiem, dopóki nie podeszła do kasy kobieta z pokaźnie przeładowanym koszykiem z zakupami.

Mężczyzna stanął przy tej samej półce, przy której ja stałam. Oglądał puszki z pasztetami i dyskretnie się rozglądał. Chowając pod płaszcz konserwę popatrzył na mnie, a ja odwróciłam głowę dając mu tym samym przyzwolenie na jej kradzież.  Przy kasie zapłacił tylko 40 groszy za dwie bułki umieszczone w osobnym koszu z wczorajszym już czerstwym pieczywem po czym opuścił sklep.

Wtedy ekspedientka demonstracyjnie zaczęła biegać po sklepie z wziętym z półki odświeżaczem powietrza w sprayu i psikać nim jak oszalała tworząc jeszcze większy zaduch, po czym z powrotem odłożyła go na miejsce. Nie odmówiła sobie również uwag typu „ale narobił smrodu” i „takich ludzi powinno się zamykać”.

Takich to znaczy jakich? Czy, gdyby dostał możliwość skorzystania z wanny i założenia świeżych, czystych ubrań, nie skorzystałby z niej? Czy to jego wina, że by w godzinach popołudniowych zjeść pewnie pierwszy w ciągu dnia posiłek, musi ukraść puszkę konserwy, bo stać go tylko na dwie suche bułki? I czy ja również jestem współwinna kradzieży nie zgłaszając jej sprzedawczyni? Być może ten sam człowiek ukradł kiedyś portfel jakiejś staruszce w autobusie miejskim, być może udało mu się wynieść alkohol z innego sklepu. Tego nie wiem, więc nie oceniłam go po pozorach. Dla mnie był złodziejem z konieczności, dla którego każdy dzień jest walką o przetrwanie.

Aktualizacja:

Po zbiorowym linczu nade mną, że powinnam zaproponować kupienie konserwy pragnę dodać, że oczywiście zrobiłabym to, gdyby mężczyzna o to poprosił. Nie uszczęśliwiam nikogo na siłę. Nie wiedziałam jakiej reakcji spodziewać się po mężczyźnie, czy nie byłby agresywny czy wulgarny. Moją chęć pomocy mógłby potraktować jako próbę udaremnienia kradzieży.

Ponadto niestety wybierając się do sklepu nie miałam przy sobie portfela, ponieważ wyskoczyłam tylko na chwilę z pracy do pobliskiego sklepiku, i wzięłam ze sobą tylko kilka monet. w letniej sukience nie miałam kieszeni, a paradowanie z portfelem w ręku ulicami naszego miasta, jak nauczyło mnie już życie, nie jest dobrym pomysłem. Dlatego krytykowanie mnie, że zamiast współczuć powinnam zapłacić przed poznaniem argumentów dlaczego tego nie zrobiłam jest nie na miejscu. Oczywiście mój błąd. Powinnam wcześniej o tym wspomnieć.

pozdrawiam.

160 przemyśleń na temat “Człowiek bez adresu nie przestaje być człowiekiem”

  1. ~Gosia pisze:

    Witam,

    niedawno miałam taką sytuację…

    jak wchodziłam do sklepu zaczepił mnie mężczyzna- już miałam odpowiedzieć: nie mam pieniędzy…ponieważ wyglądał na kogoś, kto chce na alkohol, ale powiedział, że nie chce pieniędzy, jest głodny i prosi mnie o coś do jedzenia. Zganiłam się wtedy w myślach, że od razu przykleiłam Mu łatkę alkoholika…

    zrobiłam swoje zakupy i kupiłam kilka konserw dla Niego. Prawie wszyscy, którzy wychodzili ze sklepu coś Mu przynosili…

  2. ~Mateusz pisze:

    Witam. Uwazam ze jest to dosc ciezki temat i kontrowersyjny. Z zalozenia staram sie nie oceniac ludzi po wygladzie, natomiast nie zawsze sie to udaje. Co jest tego przyczyna? Przyklady z zycia, ktore pokazaly mi, ze bezgraniczna wiara w ludzi i w ich dobre checi zawsze odbija sie bokiem. Wielu z tych ludzi ma mozliwosc zmiany zycia na lepsze, nie robia tego ze swoich wlasnych powodow, badz z powodu nalogow z ktorymi nie moga sobie poradzic, badz nie chca. Sa tez osoby ktore sie utrzymuja z wykorzystywania innych, zbieraja pieniadze niby na jedzenie itp. a kupuja uzywki. Czasami sa nawet osoby ktore maja mieszkania i utrzymuja sie ze zbierania od ludzi. Jednym z przykladow ktore mialem osobiscie: Przychodzi do mnie do domu pani, wiek w granicach 45-50 lat, zaniedbana, brudna, ale dosc czysta. Opowiada o tym ze stracila prace, ze ma dziecko na utrzymaniu ze maz wyjechal za granice i sluch o nim zaginal, ze prosi o pieniadze badz jedzenie. Mimo ze sam za wiele nie mialem, oddalem jej duza czesc pozywienia. Pieniedzy nie mialem wiec nie dalem. Znalazlem to wszystko w smietniku pod klatka. Takich przykladow bylo wiele, nie jestem w stanie tutaj przytoczyc wszystkich. Konkluzja. Uwazam ze trzeba pomogac, bo kazdy czlowiek zasluguje na troche wiary i szczescia, ale trzeba tez rozgraniczac ludzi ktorzy na prawde potrzebuja pomocy a ludzi ktorzy wykorzystuja dobroc innych.

  3. ~anonim pisze:

    A nie pomyślałaś o tym, że większość bezdomnych staje się nimi na własne życzenie? Być może ten człowiek miał rodzinę, dzieci ale wybrał taki sposób na życie.Tylko samotnej matki nikt się nie pyta czy da radę związać koniec z końcem i czy jej bardziej przydałby się taki pasztet żeby mogła nakarmić dzieci.Matkę za długi policja od razu zabiera o 22-giej, a dzieci do obcych ludzi i nikt się nie lituje.A ten pasztet to mogłaś mu kupić, a teraz to jesteś współwinna tej kradzieży.

  4. ~Joanna pisze:

    Szanowna Doroto. Z treści NIE wynika, że ekspedientka użyła odświeżacza przeznaczonego później sprzedaży. Właściciele niektórych sklepów używają swoich odświeżaczy. Mógł to być również tester. Autorka pominęła ten fakt, gdyż najwyraźniej odświeżacz nie był tu istotny. Chciała potępić zachowanie ekspedientki dotyczące jej zachowania wobec bezdomnego. Ale Ty najwyraźniej masz gdzieś bezdomnych i dylematy autorki. Ważny jest dla Ciebie odświeżacz ;) Zanim zaczniesz obrażać ludzi na forum, naucz się czytać ze zrozumieniem. Już tytuł wskazuje co chce powiedzieć autor. Gdyby tytuł brzmiał np.: „Sklepikarze sprzedają nam używane odświeżacze”, ludzie komentowali by ten fakt, a nie kradzież pasztetu. No cóż, ale niektórym trzeba tłumaczyć nawet tak oczywiste rzeczy.

  5. ~Anna pisze:

    Aż mi ręce opadły… Skoro musi niech kradnie… NIE NIE NIE i jeszcze raz NIE. Kradzież to kradzież bez względu na okoliczności. A Pani litościwa nie powinna pozwolić ukraść tylko zapłacić, jeśli już. Są domy dla bezdomnych, gdzie można się umyć i coś zjeść. Tylko są w nich zasady. Nie wolno pić. Trzeba się myć. Nie wolno kraść. Dla niektórych to za dużo. Uważam, że jesteś współwinna kradzieży.
    Milczenie jest złem!
    Świat milczał gdy Hitler i jego ekipa gazowali;
    Świat milczy dziś wobec obozów pracy;
    Świat milczy dziś wobec … długo by wymieniać. I Ty dałaś milczące pozwolenie na zło… Nie zdziw się za kilka lat, gdy świat będzie milczał kiedy ktoś zrobi np.: krzywdę Twojemu dziecku lub kiedy to Ty zostaniesz okradziona (cóż potrzeby są różne, dziś była bułka jutro będzie Twój telewizor, laptop lub samochód).
    Powodzenia!

    1. ~anonim pisze:

      Nic dodać, nic ująć-ciekawe jakby autorce ktoś coś ukradł, oj to lament by był! Pozdrawiam

      1. ssHaDee pisze:

        zostałam kilkakrotnie okradziona wśród tłumu, ludzie patrzyli i nie zareagowali. nie tylko ja pozostałam bierna wobec kradzieży.

  6. ~Beata pisze:

    Zamiast patrzeć jak on kradnie mogłaś mu tę konerwę kupić. Nie zbiedniałabyś a tak w pewien sposób też kradłaś. Ja nie daję pieniędzy nigdy ale jedzenie i owszem.

  7. ~Ela pisze:

    Drodzy Państwo jak łatwo krytykować, kiedy na codzień zyje się w ciepełku i dobrobycie. Nigdy nie ferujcei wyroków, bo na 100 bezdomnych 80 może być na „własne życzenie”, a 20 z innych przyczyn. Nie lubię pijaków i alkoholików, ale ni oceniam innych, bo nie wiem co ich popchnęło do takiego kroku. Są ludzi silni, których życoie kopie, a oni wciąż się podnoszą i walczą, ale są też słabi. Lekki kopnia i leżą i brak siły by mocować się z życiem. Mnie życie bardzo mocno doświadczyło. Mam ogromne problemy, ale należę do wojowników i zawsze się podnoszę, ale w swojej biedzie podaję rękę tym, którzy siła na to nie mają. Gdy widzę bezdomnego koło Biedronki, wchodzę, robię dla niego zakupy i podaję mu przy wyjściu reklamówkę. Nie przymknęłabym oka na kradzież, ale zapłaciłabym za tę konserwę, bo to rzeczywiście nieduża kwota. Pisżę nieduża, choć każdy grosz jest dla mnie cenny, ale grosz wydany na biedniejszego ode mnie ma wartość tysiąckroć większą niż w rzeczywistości.
    Piszecie, że bezdomny może skorzystać z pomocy. Zrozumcie, czasem życie tak przyciśnie, że żyć się nie chce o myciu nie wspomnę. Jestem twarda, ale rozumiem i współczuje tym, którzy tacy nie są. Ale ja mam chyba zbyt duzo empatii, bo moje problem też są jej skutkiem. ponoszę konsekwencje cudzej lekkomyslności, ale żyję i pracuję w pokorze z myślą, że może to próba mojego charakteru. Nie chodze do kościoła, ale głęboko wierzę w Boga i zasady głoszone przez Chrystusa. Nigdy nie będę tak dobra jak on, ale zawsze staram się mieć w sobie małą cząstkę jego dobroci i miłości do innych. On nie odwróciłby się ze wstrętem od tego brudnego, słabego człowieka.

    1. ~Fruzka pisze:

      Do alkoholizmu popycha sie czlowiek sam! Najczesciej przez to rujnujac malzenstwo i laduje na bruku bo zaczyna wynosic rzeczy z domu, bo zaczyna znecac sie nad czlonkami rodziny. nie rozumiem ZAPIJANIA problemow albo picia dla przyjemnosci dzien w dzien. Ludzie maja naprawde powazne probemy.. komornikow na glowie, choroby i drogie leczenie.. ale sie nie poddaja walcza i pracuja by moc wyjsc z tego! trzeba chciec walczyc ale jesli komus wygodniej jest zebrac i smierdziec to jest jego wybor. Istnieje pomoc spoleczna, noclegownie… tylko zeby tam wejsc trzeba byc trzezwym! To niestety jest dla wielu nie do przebrniecia bowiem znam takich ludzi ktorzy wola nocowac na dworcu a nie w noclegowni bo na dworcu moga chlac do woli.
      Nawet jesli zyje sie biednie to w domu ma sie wode i mydlo. Opieka spoleczna pomaga takim ludziom, trzeba tylko powalczyc o swoje. Ta czastka dobroci to chyba tylko moje wspolczucie dla takich ludzi z powodu ich niechciejstwa. Jezus nie musiał martwić sie o dobra doczesne i byl czlowiekiem DOSKONAŁYM! My nie jestesmy doskonali i mamy wlasne poroblemy niejednokrotnie takie ktore przerastaja nas o glowe. trzeba jednak zadac sobie pytanie: jak chce zyc? I dazyc do tego swojego celu.

  8. ~Imię (wymagane) pisze:


    ~m.:

    Ja nie mam litości dla takich osób. To znaczy mam, ale do pewnego momentu – dla smrodu nie mam słodkich usprawiedliwień. Są miejsca, w których bezdomny może się umyć i ubrać. Bardzo wielu z nich nie chce – bo w tych miejscach trzeba być trzeźwym.

  9. ~Imię (wymagane) pisze:

    Popieram. Wsiadające do komunikacji miejskiej „atomy” które śmierdzą niemiłosiernie, nawet nie pomyślą o kąpieli. W takich miejscach jak Schronisko u Brata Alberta można się umyć i dają czystą odzież. Ale nie idą bo trzeźwość to warunek. Po co być trzeźwym i czystym. Lepiej śmierdzieć i zatruwać powietrze innym.

  10. ~Krzysztof pisze:

    Zaświaty istnieją, oto dowody:
    http://www.zmiennoksztaltne.blogspot.com
    Dlatego warto robić cos dobrego, aby miec skarb po drugiej stronie

  11. ~Yola pisze:

    Niestety mam inne poglądy i nie jestem tak naiwna jak Ty. 99% to mężczyźni ,, którzy przebimbali swoje życie nie ucząc sie , pijąc , nie szanując żon , nie szanując pracy. Kończa tak jak kończą. Jeśliby chcieli – są ośrodki , w których dostaną pomoc. Mogą dostac i pracę , jak sie umyją , przebiorą i systematycznie , na trzeźwo będa do niej przychodzić. I prosze mi nie mówic , że to praca na czarno i mało płatna.
    Wielu Polaków , przeważnie młodych ludzi tak pracuje . Ale pracuje !
    W bardzo niewielkim stopniu mi szkoda takich ludzi. Tylko niewielki odsetek z nich jest bezdomny, bo tak nieszczęśliwie się ich życie ułożyło. Reszta ma to na własne życzenie !

  12. ~Moni.ka pisze:

    Może w większych miastach bezdomni mają więcej możliwości, ale w małych miasteczkach też są bezdomni i u mnie w okolicy nie ma jadłodajni noclegowni. Może Ci ludzie tam nie chodzą bo się wstydzą jest wiele możliwości by wytłumaczyć ich postępowanie. Ale gdybaniem tutaj nic nie załatwicie, cieszcie się że macie domy, jedzenie że stać was na to a w razie czego macie rodziny.

    1. ~Fruzka pisze:

      Zapewne tamci panowie-biedacy-zebracy – tez maja rodziny tylko oni najczesciej nie chca pomocy od nich bowiem wiaze sie to z pewnymi zobowiazaniami. Pomoge ci jak pojdziesz do pracy. Pomoge ci ale musisz zrobic to czy tamto. I nie wymaga sie tego bo tak.. to dla ich dobra, a zapewniam cie ze nikt nie chce miec na swoim utrzymaniu darmozjada, ktory przyjdzie wypije poje i pojdzie spac. Dzis nikomu nie jest łatwo i trzeba jakos sobie radzic by splacic kredyt, wyposazyc dziecko do szkoly, przezyc do kolejnego miesiaca. Kazda dodatkowa osoba na utrzymaniu to ogromny ciezar, a wyplaty w polsce niestety nie zachecaja do tego by przyjac kogos i go zywic kiedy on nie zamierza isc do pracy. To sa wyboiry tych ludzi. Uwierz ze wiem co mowie. Znam niejedna osobe ktorej jest bardzo ciezko ale pracuja czesto na 2 etaty. Robota ciezka ale nigdy by nie pozwolili na to by zyc w brudzie i by dzieci nie miały mleka. To godnosc czlowieka i poczucie odpowiedzialnosci za innych ludzi (czlonkow rodziny) sprawia ze walcza, ze chca dla nich jak najlepiej i nie pozwola by braklo dziecku chleba czy masla i by mieli czysty i cieply dom. Trzeba tylko CHCIEĆ .

  13. ~gustavus pisze:

    Zapewniam Cię, że jesli by miał możliwość umycia się i przebrania, nie skorzystałby. Śmierdzącego i brudnego zaczepi co najwyżej drugi bezdomny równie śmierdzący i brudny. Pozostali ominą go z daleka. W tramwaju zawsze znajdzie miejsce siedzące, wystarczy, że stanie, a w koło znajdzie się dużo wolnych miejsc. Jako żebrak tez jest bardziej wiarygodny. To jest taki sposób na życie. Przecież nikt nie każe mu załatwiać potrzeby w spodnie. Robi to specjalnie albo gdy jest pijany do nieprzytomności.

  14. ~Tomasz pisze:

    Usprawiedliwiasz się kobieto, a po prostu mogłaś mu ten pasztet kupić….

    1. ssHaDee pisze:

      jeszcze raz powtórzę:

      z historii wynika, że nie tylko ja popełniłam błąd nie wspomagając bezdomnego pieniędzmi, by nie musiał kraść. ekspedientka nie powinna używać odświeżacza, który później zapewne ktoś kupił, bezdomny nie powinien kraść, ja powinnam oddać najlepiej cały portfel za to, że niechcący podpatrzyłam, ze chowa żywność pod płaszcz. powtarzam! gdyby poprosił pomogłabym, skoro tego nie zrobił, być może uważał, że nie potrzebuje pomocy. nie moim obowiązkiem jest pilnowanie, czy nikt niczego nie kradnie w sklepie. zostałam kilka razy okradziona wśród tłumu ludzi, gdzie wszyscy widzieli i nikt nie zareagował. taka chyba nasza natura, że nie reagujemy, by nie narobić sobie problemów.

  15. ~Fruzka pisze:

    Trzeba zadac sobie pytanie: czemu ten czlowiek tak zyje? Moze zyje tak bo panstwo polskie doprowadzilo go do ruiny, moze zona zabrala mu wszystko, moze nie ma pracy bo zadnej nie chcial podjac a moze zyje tak przez wlasna glupote? Moze nie chce mu sie pracowac i woli krasc? Rekrutuje ludzi do pracy… nieraz mi wlosy deba staja na glowie. Nie rozumiem po co przysylac CV by na rozmowie powiedziec: wie pani co ja musze zapytac dziewczyny czy moge taka prace podjac, albo a wie pani co ja nie musze w zasadzie pracowac bo mam rente po ojcu itd itd. Praca jest tylko nie wiem czemu ludzie chcieliby siedziec w cieplym pomieszczeniu, nic nie robic pracowac od 9-14 i pobierac najlepiej na reke 3500pln.Istnieje system opieki społecznej i urzad pracy. Nie wiem co doprowadza do tego ze ludzie wola żebrac niz isc do pracy. Istnieja schroniska ale w takim schronisku nie przyjma pijanych. Jak dla mnie to po czesci wybor tych ludzi ze tak zyja. Nie maja po 80 lat by nie moc zrobic czegos by zyc lepiej. Najczesciej to 40-50 latki i nadaja sie do pracy ale przeciez po co pracowac za 1500 jak mozna ukrasc badz wyzebrac.

  16. ~poprostu ja pisze:

    System opieki społecznej?
    Dobre!
    „walczyłam” 6 miesiecy,pisałam pisma do SKO w Krakowie nawet do NSA Warszawa i co z tego ,że uchylali decyzje,ktore potem i tak rozpatrywano negatywnie.
    Urząd Pracy?
    Dobre!
    Oferty nie aktualne,a poza tym chcą 23 letnich studentek,a nie chorą osobę.
    Do pracy fizycznej nikt nie podpisał mi zgody w medycynie pracy.
    Wcale nie trzeba pić,a jak ktoś pije to powinien się leczyć bo to choroba,z której nie wychodzi się od tak.

  17. ~Kate pisze:

    Tak jest, ze osoby bezdomne, szczególnie te które żyją w takim stanie kilka lat choćby nie wiem jak bardzo służby pomocnicze itp się napracowały NIE POWRÓCĄ DO NORMALNEGO STANU. Jest szereg przesłanek psychologicznych i socjologicznych mówiących o tym. Osoby, które nie korzystają z noclegowni i związanych z tym np. kąpielą czy posiłkiem niestety ale piją alkohol, co w miejscach tych jest surowo zabronione i nie są w stanie zrezygnować z nałogu (oczywistość) na rzecz powyższych. Tylko w przypadkach baardzo niskich temperatur placówki te zgadzają się na wpuszczanie wszystkich, a i tak sporo osób bezdomnych nie korzysta.
    Dla takich ludzi po długim czasie i przejściu wszystkich tych faz związanych z odrzuceniem itd taka forma życia jest jedyną a co za tym idzie najlepszą dla nich i w sumie nie mają co zmieniać. Dostanie mieszkanie? Będzie musiał płacić rachunki, iść do pracy … a to tak zakorzenionym w bezdomności osobom wcale nie jest „w to mi graj”. Różne są przyczyny bezdomności, niestety nie wszyscy są tak mocni psychicznie i fizycznie aby zmierzyć się z przeróżnymi przeciwnościami losu, a wszelaka pomoc czy to państwowa czy też private kuleje i jak na razie głównie zamiast prewencji mamy próby pomocy doraźnej.

  18. ~Mario pisze:

    Mam tylko jedno spostrzeżenie.
    dlaczego zamiast odwracać głowę poprostu nie kupiłeś temu człowiekowi tej puszki ?
    On by nie kradł ( zawsze kradzież to kradzież ) a Ty nie dość że nie miałabyś moralniaka ze względu na fakt że pozwoliłaś mu ukraść to maiłabyś satysfakcję że mogłaś mu pomóc.

  19. ~Janusz pisze:

    tępa kretynko ! te pieniądze za które powinien kupić pasztet wydał na nalewke. Śmierdzieli powinno się wywozić w osobne miejsca.

    1. ~Imię (wymagane) pisze:

      nie krzycz chłopcze, bo to i Ciebie może spotkać… myślisz, że co? oni wszyscy to patologiczne rodziny były? skąd. stereotypowe myślenie ludzi, którzy mają zerowe pojęcie o temacie. może i Ciebie kiedyś tak wywieziemy? świat jest tak skonstuowany, że są i tacy i tacy ludzie i uwierz mi, że gdyby tak nie było dopiero świat wywróciłby się do góry nogami…

    2. ssHaDee pisze:

      nawet jeśli, każdy kieruje się własnymi priorytetami i nie nam to oceniać. jeśli uważał, że powinien ostatnie pieniądze wydać na alkohol, to jego sprawa. być może to jest jego sposób na życie, bo zawsze prędzej ktoś z litości da coś do jedzenia niż pieniądze na „nalewkę”

  20. ~poprostu ja pisze:

    Janusz,takich jak Ty winno się izolować od forum,za wulgaryzmy.
    Może nie kupił,sama byłam świadkiem jak na przystanku,człowiek trzeźwy kupił takiemu”śmierdzielowi”puszkę piwa.
    Są różne sytuacje,nie wolno oceniać po pozorach.
    Mam cieknące rany na nogach”owrzodzenia”pewnie tego lata też śmierdziało ode mnie,ale to inny rodzaj smrodu?

  21. ~Kaska pisze:

    OOOOO!!! Po pierwsze: Tak to jego wybór. Noclegownie mają jeden warunek: NIE PIĆ. i można się wykąpać i przeprać ciuchy.
    Po drugie: małe sklepiki charakteryzują się tym, że MANKO (stan kiedy na kasie jest mniej sprzedaży niż zniknęło towaru) pokrywa z WŁASNEJ kieszeni ekspedientka.
    Ja nie po to pracuje, żeby płacić za pana, któremu się robić nie chce.
    Po trzecie: Zima 2011/2012, w mojej klatce spotykam pana, śpi. Bezdomny. Mróz siarczysty, więc nikt nic nie mówi. Mieszkam na ostatnim piętrze. Pan na noc układa się prawie na mojej wycieraczce bo najwygodniej. Nic nie mówię. Dostaje ode mnie zupę i kilka ciepłych ciuchów, w których mój tata już nie chodzi. w reklamówce jest też biała koszula. RANEK: nasrane za przeproszeniem na piętrze, nasiurane za przeproszeniem piętro niżej i tak do parteru. Koszula rzucona gdzieś między to wszystko. No i sąsiedzi zaczynają gadać: u nas dostał zupę, obok- ryba z ziemniakami, piętro niżej znów jakaś zupa i TAK DO PARTERU. a On nam za to wszystko NASRAŁ.
    I jeszcze jedno: jest tyle organizacji pomagających bezdomnym, że brak adresu to wybór. I to jeszcze sami bezdomnych szukają, namawiają, zapraszają do ośrodków… Wystarczy nie pić.

    1. ssHaDee pisze:

      problem chyba tkwi w tym, że nie każdy potrafi docenić oferowaną mu pomoc, co doskonale pokazał bezdomny w Twoim bloku.

  22. ~bolo pisze:

    A ja chciałem tylko powiedzieć, że tym osobom nie da się pomóc, jeżeli oni sobie tego nie życzą. Doraźnie, tak – ale nigdy na dłuższą metę. Przynajmniej nie ciepłem i miłością. Te ludzkie byty trawi alkohol, a on prowadzi je w prostej drodze do zagłady, obniżając poziom samokrytyki, wciągając w depresje, uzależniając od kolejnych dawek…… Później nie liczy się już naprawdę nic. Choćbyśmy nie wiem jak pomagali, byt taki oczywiście ma szansę na oderwanie się od tej rzeczywistości, ale to są sporadyczne przypadki oderwania się od dna. Proszę mi wierzyć, widziałem wiele takich „przypadków”. Do dzisiaj nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy faktycznie warto angażować się emocjonalnie w takie przypadki. Bo alkoholik zaczyna wciągać nas (osoby o dobrym sercu) w swój świat. A nie jest to świat miłości i pojednania, niestety. Więc warto wybierać ostrożnie. Bo osoba chora, zawsze zmusi nas do tego, abyśmy ze swoją empatią, zawitali w jej świecie. Tyle, że ten świat, niestety nie jest miły i fajny. I trzeba mieć dużo siły, aby w nim nie zginąć razem z nią. Pozdrawiam wszystkich pomagających. Sam pomagam, jak tylko daję radę.

  23. ~Ela pisze:

    Glupi ten tekst.
    Skoro zauważyłaś, że kradnie to mogłaś mu to kupic :/
    Pzdr

  24. ~renia benia pisze:

    Ale sie usmialam! Podejrzewam, ze wiekszosc z Was zwie sie katolikami albo chrzescjanami, przypominam Wam za Jezus kazal sie dzielic ze wszystkimi a nie tylko tymi ktorzy ladnie pachna! Jestescie jak bankierzy ktorzy pozyczaja tylko bogatym! Obludnicy, piszecie ze „taka osoba może się umyć w łaźni i otrzymać tam nowe rzeczy- pod jednym warunkiem, że przyjdzie tam trzeźwa ” – no i wlasnie o to chodzi ze ci ludzie nie moga byc trzezwi. Czy Wy wiecie co to jest nalog?! Oni nie upijaja sie raz na miesiac na fajnej imprezie, oni musza pic zeby funkcjonowac, to jest choroba alkoholowa a nie fajne hobby zeby irytowac wyprane i poprawnie myslace spoleczenstwo!!!! Zastanowcie sie zanim zaczniecie oskarzac do cholery!

  25. ~meg pisze:

    Tacy ludzie nie są złodziejami z konieczności, ale z wyboru. Oni chcą wieść takie zycie. Nie chodzi mi o kradzież, bo to robimy czasem z konieczności, ale o strój i bezdomność. W Polsce są darmowe ośrodki pomocy, w których możesz się wykapać ,przespać wyprać rzeczy. CI ludzie wolą pić wódkę niż w miarę normalnie żyć. NIESTETY POPIERAM ekspedientkę- takich ludzi powinno się przymusowo leczyc lub zamykać, bo mocno utrudniają życie innym i ROZNOSZĄ choroby i robactwo- pchły, pluskwy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>