Nietaktowna uprzejmość

Bycie uprzejmym nie zawsze daje taki rezultat jakiego się spodziewaliśmy. Jestem przekonana, że każdy z Was choć raz w życiu pamiętając o lekcjach udzielanych przez rodziców, że należy być miłym, popełnił faux pas. Zawsze mamy to samo usprawiedliwienie : „chciałam/łem być tylko miły/miła”, ale tak czy inaczej niesmak niestety pozostaje.

Pamiętam jak na lekcji geografii nasz nad wyraz dowcipny nauczyciel chciał zażartować z ucznia mówiąc: oooo, ładny dres S., ile ważył? Na co uzyskał odpowiedź: profesorze, ładny sweter, nie było męskich? I tak w ten oto sposób po wymianie uprzejmości nauczyciel z niesmakiem rozpoczął kolejny temat lekcji, choć przecież musiał spodziewać się riposty ze strony ucznia, po co więc sam zaczynał?

Jedno z moich licznych faux pas wydarzyło się całkiem niedawno. Jechałam autobusem linii miejskiej wygodnie siedząc w fotelu, kiedy dostrzegłam, że stoi przede mną przygarbiona kobieta z niestarannie upiętymi włosami. Od razu poderwałam się z miejsca i zaproponowałam kobicinie, by spoczęła na moim miejscu. Dopiero wypowiadając te słowa ujrzałam jej twarz i to, że jak od tyłu wyglądała na 50 lat, tak przód miała stanowczo o wiele młodszy. Obruszona powiedziała, że nie jest jeszcze taka stara, by nie móc ustać dwóch przystanków i ponownie się ode mnie odwróciła. Lekko zdezorientowana wróciłam na swoje miejsce starając się nie zwracać uwagi na chichot dwóch nastolatek siedzących za mną.

Innym razem, również podczas wycieczki, w zatłoczonym, rozgrzanym do czerwoności przez sierpniowe słońce, autobusie, stałam modląc się, by wytrwać do końca trasy, gdy nagle zorientowałam się, że dwie kobiety zerkają na mnie i szepczą coś między sobą. Jedna z nich wstała i zaproponowała, bym sobie usiadła. Oczywiście skorzystałam, sądząc, że muszę kiepsko wyglądać, skoro przyciągnęłam uwagę podróżujących. W pewnym momencie siedząca obok kobieta (druga z plotkujących na mój temat) rzuciła, że ona będąc w ciąży również nie mogła doczekać się, by ktoś ustąpił jej miejsca. Tego wieczoru po godzinie spędzonej przed lustrem i wyrzutach, jak one mogły pomyśleć, że jestem w ciąży, zapadła kolejna decyzja o odchudzaniu się.

Zatłoczone skupiska ludzi takie jak autobusy, czy przychodnie są idealnymi miejscami do zawierania nowych znajomości, a już na pewno, do zabijania czasu pogawędkami z nieznajomymi. Spędzając pół dnia w przychodni miałam okazję zaobserwować dojrzałą kobietę, która z trudem radziła sobie z pięcio, może sześciolatkiem. Nie skutkowały prośby ani groźby, dziecko biegało wzdłuż korytarza i strzelało z dłoni uformowanej w pistolet do siedzących i wzburzonych zachowaniem dziecka staruszek, kiedy jedna z nich powiedziała: „nie dokuczaj babci, bo naskarży mamie”, na co dziecko ze zdziwieniem powiedziało: „to jest moja mama”. W tym samym momencie poczerwieniała zarówno jedna i druga kobieta, z tą różnicą, że jedna zapewne z powodu popełnionej gafy, a druga ze złości, że nadano jej miano staruszki. Tym samym doszłam do wniosku, że najdrażliwszym dla kobiet tematem i jednocześnie niepewnym gruntem otwartym na gafy jest ich wiek i waga.

Chyba od życzliwości czasami znacznie lepsze jest milczenie. Do takiego wniosku doszła moja koleżanka, która chcąc być miła dla nauczycielki matematyki, która uchodziła srogą, wychodząc z sali życzyła jej Wesołych Świąt. Nic złego, by w tym nie było, gdyby nie fakt, że kolejnego dnia było Święto Zmarłych.

Dużym faux pas jest kiedy z uprzejmości odpalamy papierosa Hiszpanom lub przynosimy ze sobą butelkę wina na umówioną kolację z Francuzami. Japończycy czują się urażeni, jeśli starsza osoba ukłoniła nam się niżej niż my jej, a w Indiach jest niedopuszczalne dotykanie jedzenia lewą ręką.

Najzabawniejszym jednak nietaktem, jaki udało mi się znaleźć była historia, kiedy to starsza osoba tracąc równowagę zamiast poręczy schodów, szarpnęła kobietę za łokieć, po czym w zakłopotaniu powiedziała: „oj przepraszam, ja to już łapię się byle czego!”.

Jak więc jest z tą uprzejmością? Jak zachować się w sytuacji kiedy dajemy teściowej kwiaty, na które ma alergię lub życzymy komuś stu lat w 99 urodziny? Czy wystarczy samo „chciałam być tylko miły/miła”, czy może darować sobie życzliwość i nie narażać się na i tak powszechne faux pas?

81 przemyśleń na temat “Nietaktowna uprzejmość”

  1. ~Archetypp pisze:

    W Twoim tekście zauważyłem pewną przestrzeń, która jest bardzo bliska mojemu życiu. Mianowicie chodzi mi o obserwowanie ludzi w autobusie. W biegu życia codziennego autobus jest swojaką pauzą. Pauzą, która zatrzymuje nam swoje wizje niematerialne. Uwielbiam wpatrywać się w osoby które mają przed oczami obraz, fizycznie będąc nieobecnymi.

    http://www.archetypp.pl

    1. ssHaDee pisze:

      …. i dopisywać scenariusze do ich życia. zastanawiać się o czym myślą, skąd i dokąd zmierzają. również uwielbiam :)

    2. ~Darek pisze:

      Czy warto być uprzejmym? Jasne, że tak! Niezależnie od głupich komentarzy, uśmieszków. Bycie uprzejmym – choć pozornie infantylne w dzisiejszych czasach – daje fajne rezultaty, uwielbiam uśmiechać się do ludzi na ulicy, pozdrawiać ich. Feedback zawsze jest pozytywny. Czasem robiąc zakupy z premedytacją wjeżdżam komuś w jego wózek, a później – niby to z zakłopotaniem – uśmiecham się szeroko. Odzew jest taki sam – szeroki uśmiech. Bycie miłym i uprzejmym to deficyt w dzisiejszych czasach, trzeba pielęgnować te cechy…

  2. ~Marta pisze:

    Moim skromnym zdaniem popełnianie faux pas jest nieuniknione, bo nigdy nie wiadomo kiedy życzliwość będzie gafą, nie zawsze da się to przewidzieć

    1. ssHaDee pisze:

      zgodzę się, że faux pas jest nieuniknione, ale można przynajmniej, by uniknąć gafy omijać temat związany z wiekiem i podejrzeniem ciąży :)

      1. ~Marta pisze:

        Zgadzam się z tobą co do ciąży i wieku ludzie powinni w sumie najpierw pomyśleć a później się wypowiadać, bo można strzelić niezłą gafę :)

  3. ~meg pisze:

    Najlepsze było ostatnie, chociaz słyszałam odpowiedź, ze byle co to ma pani w głowie… Mnie się faux pas przytrafiło kilka lat temu, gdy po dziecko przyszła mama wyglądająca jak babcia- cóż miała już dorosłe dzieci zachowywała się dokładnie jak ta mama w przychodni czyli jak rozpieszczająca i rozpuszczająca bachora babcia. Niestety doświadczenie zawodowe nie myli starsze mamy wychowują rozpieszczone dzieci.

    1. ~Kasia pisze:

      Czy Twoje „zawodowe” doświadczenie, Meg, uczy Cię niesprawiedliwego generalizowania??? Tak się składa, że znam wiele rozpieszczonych dzieciaków młodych matek -bo te albo mają gdzieś ich wychowanie, albo wychowują „bezstresowo”, albo podrzucają potomstwo psującym je babciom… Mimo tego nie odważyłabym się na koment „młode mamy wychowują rozpieszczone dzieci”, tak jak Ty to uczyniłaś ze starszymi…

    2. ~Joanna pisze:

      Mysle, ze jako wychowawczyni bylybys bardzej lubiana przez babcie, gdybys , nie bedac pewna jej pokrewienstwa z dziecikem raczej nazwala ja mama( kazda kobieta woli byc brana za mlodsza niz jest w rzeczywistosci), niz meme nazwala babcia…. coraz wieksza czesc mam rodzi dzieci kolo 40…….i nie zmiena to faktu, ze sa MAMAMI…… a twierdzeniem , ze starsze mamy wychowują rozpieszczone dzieci wskazuje, ze myslisz BAAARDZO schematycznie i jestes wyrobnica, a nie wychowawczynia

    3. ~Florentyna pisze:

      Zdarzyło mi sie kilka piętrowych gaf w życiu ! Jedna była związana z urodzeniem córki,gdy przez kilka dni leżałam w jednej szpitalnej sali
      z lekarką do której z innego pobliskiego szpitala przychodził w odwiedziny kuzyn -lekarz w wojskowym mundurze ,narzucając lekarski fartuch.Był to czas ,gdy jeszcze wejście na położnictwo,było dla innych osób raczej niemożliwe.
      Wkrótce ,mając dyplom lekarza stomatologa i walcząc o jakiekolwiek miejsce pracy ,znalazłam się chwilowo jako wolontariusz
      w poliklinice szpitala wojskowego. Pewnego razu do stomatologów wpadł na odwiedziny własnie kuzyn mej towarzyszki niedoli. Koledzy
      nas sobie przedstawili a ja zrobiłam uwage,że już sie poznaliśmy,gdy odwiedzał kuzynkę…… No i towarzystwo miało wiele uciechy,bo to dziecko,było jego,a nie męża lekarki !Strasznie mi było głupio!

      1. ssHaDee pisze:

        kiedy zaszłam w ciążę w pracy wypytywali mnie o lekarza prowadzącego. powiedziałam, że wcześniej chodziłam do jednego, teraz na okres ciąży chodzę do innego. koleżanki spytały, czy nie byłam zadowolona z poprzedniego, na co ja bez zastanowienia odpowiedziałam: byłam z niego zadowolona dopóki nie zaszłam w ciążę. dopiero gdy wszyscy parsknęli śmiechem zrozumiałam swoją gafę :)

  4. ~Do Meg pisze:

    Meg, domyślam się, że pracujesz w szkole lub przedszkolu -w takim razie może zmienisz zawód? Skoro dzieci nazywasz „bachorami”… A rozpieszczają i młode, i starsze mamy. Kwestia podejścia, nie wieku. Jedna może trząść się nad dzieckiem, bo niewiele wie o życiu, sama ledwo dorosła a w necie naczytała się np. o wielu groźnych chorobach wieku dziecięcego i/lub z kolei „zabójczych szczepionkach” itepe. Druga -bo z racji wieku długo zajść nie mogła, potem całą ciążę martwiła się, czy będzie zdrowe… Tak czy owak, Meg, krzywdzisz dojrzałe matki swoim uogólnieniem. I nie jest to faux pas, bo w odróżnieniu od opisanych przez autorkę bloga ‚nietaktownych’ osób wcale nie chciałaś być miła :)

  5. ~bozena pisze:

    też tak miałam jak jechałam autobusem, pewna kobieta na cały głos krzyczała do mnie (miałam mp3 na uszach), czy nie jestem w ciąży? to było straszne …wszyscy sie na mnie patrzyli i wtedy zrozumiałam ze to do mnie! oczywiście w ciąży nie byłam :D

  6. ~SexGadzet pisze:

    Poznaj lepszą stronę życia, sexgadzet.blox.pl

    1. ~jac pisze:

      Jesteś pojebanym wieśniakiem.Ludzie z miasta wybudowali Ci stację paliw w Twojej okolicy,i teraz się czujesz jak „Spielberg’,nagrywając kretyńskie filmiki.

  7. ~elzbieta pisze:

    I tak jak sie zdazylo mojemu mezowi kiedy zlozyl zyczenia grubej pani aby miala pomyslny poròd…..uslyszl odpowiec ze nie byla w ciazy :)

    1. ssHaDee pisze:

      moja córka kiedy miała 5 lat tak pragnęła rodzeństwa, że wymyślała historie o mojej ciąży. raz nawet zadzwoniła do mnie mama jej koleżanki gratulując mi i dodając, że podczas akademii właśnie zaobserwowała zaokrąglony brzuszek i od razu się domyśliła. nie byłam wtedy w ciąży :)

  8. ~krysia pisze:

    a czy gafą nie jest w Polsce pisać po angielsku??(faux pas), czy już niektórzy zapomnieli j.polskiego?

    1. ssHaDee pisze:

      być może…
      znalazłam więcej przykładów „fo pa” http://pl.wikipedia.org/wiki/Gafa

    2. ~Imię (wymagane) pisze:

      faux pas nie jest po angielsku tylko po francusku (dosł. ‚fałszywy krok’). I nie, to nie jest gafa, pewne określenie, słowa, wyrażenia weszły na stałe do języka polskiego i nikt ich nie tłumaczy. Oczywiście można je zastąpić polskim określeniem, ale użycie ich nie jest błędem.

    3. ~robin hood pisze:

      a ja myslałem ze faux pass to po francusu jaki swiat jest zakrecony no no

  9. ~Aga pisze:

    o, super, ktoś Ci ustąpił ze względu na brzuszek, mnie w 8 mcu nikt nie ustąpi miejsca, choć jestem szczupła a mam widoczny, duży ciążowy brzuch; od 6 mca brzuch miałam okrągły, duży i widoczny, a mimo tego nikt mi nie ustąpił miejsca a raz o mało mnie nie stratowali, żeby zająć zwalniające się miejsce w tramwaju i jeszcze dostałam w brzuch plecakiem! ( do lekarza, na badania trzeba jeździć co miesiąc a ja wsiadam przerażona za każdym razem, że coś się stanie mojemu dziecku), gwałtowne hamowanie w ZTM to norma, a nawet jeśli ja się nie przewrócę, to ryzyko, że na mnie ktoś wpadnie jest duże- a Ty piszesz o wychowaniu… W Warszawie nie ma wychowanych ludzi- jest BYDŁO!!!

    1. ssHaDee pisze:

      miałam podobne sytuacje.
      o tym również mam wpis, do którego zapraszam :) http://sshadee.uchwycone-chwile.pl/2012/10/24/brzydkie-polakow-zwyczaje/

      1. ~zulla pisze:

        tjaa, w Szczecinie tez mi nie ustepowali jak mialam brzunio ciazowe, i ledwo na nogach stalam, bo plecy mi niezle dawaly do wiwatu. Ale wszyscy prawie sila zaciagali na siedzenie jak mialam zalozony opatrunek po operacji nosa. Opatrunek zaslanial pol twarzy, ale nogi mialam ok, hehe. Paniom w ciazy radze plasterek na buzie przed wycieczka publiczna komunikacja, to nawet najwredniejsze baby-przekupy robia miejsce. Nie wiem czy boja sie zarazic czy co? No bo ciaza to juz sie raczej nie zaraza, hihi

        1. ~m pisze:

          Dla niektórych pracodawców ciąż to jednak zaraza…a przynajmniej takie są ich reakcje…

      2. ~Aga pisze:

        Też mieszkam w Warszawie i wcale nie odczuwam tego złego wychowania.
        Jak byłam w ciąży i czułam się dobrze to czasami uprzejme osoby praktycznie na siłę zmuszały mnie, żebym usiadła, chociaż wcale nie miałam na to ochoty i próbowałam uprzejmie odmówić.

        W innym czasie kiedy nie byłam w ciąży, zdarzyło mi się parę razy poprosić w autobusie najbliżej siedzącą osobę o ustąpienie miejsca bo było duszno i bałam się, że zemdleję – każdy natychmiast ustępował. Wystarczyło poprosić.

        Jeśli ktoś nie ustąpi miejsca w autobusie to często od razu jest piętnowany jako niewychowany gbur,a przecież wiadomo, że nie każdą chorobę widać, a nawet zdrowy człowiek może akurat wracać wykończony po 12 godzinach w pracy.

    2. ~gin pisze:

      bo musisz się ruszać – wtedy łatwiejszy poród!

  10. ~Agnieszka pisze:

    czy będzie dużym nietaktem, jeśli zwrócę uwagę Pani Krysi, że „faux pas” to nie jest zwrot zapożyczony z języka angielskiego, tylko po francusku?

  11. ~Paweł pisze:

    Więc lepiej być zamkniętym gburem i nie wychylać się z uprzejmościami w obawie przed kompromitacją? Do tego to ma zmierzać?
    Wpadki zdarzają się tylko tym, którzy coś robią. Sam popełniłem kilka takich czynów, np. całując sędziwą Japonkę w dłoń na powitanie… skośnooka babuleńka zarumieniła się, zatoczyła, zgarbiła i wybiegła zawstydzona… a ja stałem jak wryty :) Ale tego rodzaju sytuacje z czasem stają się zabawne i dają nam możliwość pośmiania się po latach. Bądźmy dla innych uprzejmi.

  12. ~Telos pisze:

    Od razu przypomniała mi się kwestia jak to starsza pani zwróciła mojej koleżance uwagę że nie ładnie to palić w ciąży zwłaszcza jak się jest już w czwartym miesiącu :) Oczywiście koleżanka w ciąży nie była ale te słowa wzięła sobie poważnie do serca :)

    1. ssHaDee pisze:

      kiedyś z koleżanką jak miałyśmy po 11-12 lat szłyśmy na 15 do kościoła. I tak nam to mozolnie szło, że w połowie drogi chciałyśmy się upewnić, że się nie spóźnimy. uprzejmie spytałyśmy pana w kiosku o godzinę, na co on groźnie rzucił „najwyższa pora do kościoła!” i informacji nie udzielił :)

    2. ssHaDee pisze:

      kiedyś z koleżanką jak miałyśmy po 11-12 lat szłyśmy na 15.00 do kościoła. I tak nam to mozolnie szło, że w połowie drogi chciałyśmy się upewnić, że się nie spóźnimy. uprzejmie spytałyśmy pana w kiosku o godzinę, na co on groźnie rzucił „najwyższa pora do kościoła!” i informacji nie udzielił :)

      1. ~lii pisze:

        he he he :)

  13. ~Paweł pisze:

    Nie widziałem kumpla od lat okolo 20-stu. Pamiętałem jednak gdzie mieszka -przejeżdząłem obok jego domu to pomyślałem że wpadnę- pukam do drzwi wychodzi starsza kobieta – to musi być matka kolegi. Pytam się grzecznie czy zastałem syna w domu… ona na to że syn bawi się w piaskownicy… i wogóle to czego chcę od jej syna. Póżnie się pytam czy tutaj mieszka Paweł Kowalski?? chodziłem z nim do szkoly -tak to mój mąż.

  14. ~nicku pisze:

    Mnie się zdarzyła gafa w ocenie wieku w odwrotną stronę:
    Prowadziłem łaaaaadnych już kilka temu kurs niemieckiego. W grupie miałem między innymi dwie babki o tym samym nazwisku – jedna, śliczna dwudziestokilkulatka, druga, podobna do niej, ale nieco starsza , tak na oko trzydzieści pięć. Młodsza z nich robiła postępy, że serce rosło, takie uczennice mógłbym uczyć za darmo, druga była urodzonym antytalentem językowym. Kiedyś, w czasie przerwy w zajęciach, zwróciłem się do młodszej:
    - Pani Karino, nie mogłaby pani pomóc siostrze w niemieckim? Pani tak świetnie idzie, a siostra ma, hm, kłopoty…
    - Ale ja nie mam siostry!
    - No to kto to jest? – zapytałem zbaraniały wskazując na drugą z pań.
    - Moja mama.

    1. ssHaDee pisze:

      to już nie gafa a przemiły komplement dla mamy pani Kariny :)

  15. ~krzysiek pisze:

    Nie wszystkie były tak faux pas.Bo „Świeto zmarłych ” to zaduszki wiec dzien wczesnie nie byłąś w szkole.a w szkole mogłaś byc przed Wszystkimi Świetymi wiec życzenia nie takie złe.

  16. ~poliglota pisze:

    sro pa fą fą faaaa żenua , kto wprowadza te zwroty do użytku ? Polacy nie gęsi i swój język mają

    1. ~Wujek Dobra Rada pisze:

      Nie „Polacy nie gęsi i swój język mają”, a „iz Polacy nie gesi, iz swoj jezyk maja” – tutaj slowo „gesi” jest przymiotnikiem, a nie rzeczownikiem. Niezle faux pas.

  17. ~pchtk pisze:

    Siedzi sobie starsza pani w autobusie i nagle kichnęła.. tak się przynajmniej jednemu ze współpasażerów wydawało, więc uprzejmie rzekł „Na zdrowie!” Na to ta pani „Ależ chłopcze, ja nie kichnęłam, tylko kaszlnęłam”. Na to chłopak „Nieważne, jak dla mnie to się mogłaś nawet ch…em udławić, uprzejmość – przede wszytkim!!”

    1. ssHaDee pisze:

      no cóż, nad jego uprzejmością można by podyskutować :)

      1. ~pchtk pisze:

        mi to się inne faux-pas zdarzyło, w Meksyku… nie znam hiszpańskiego, a chciałem być miły i jednej pani powiedzieć „dzień dobry” („buenos tardes” czy jakoś tak), ale wyszło mi „buenos tortas” – kumpel jak to usłyszał, to parsknął śmiechem, a pani się zarumieniła… nie wiem, ale podobno powiedziałem „fajne bułeczki” jakby w odniesieniu do jej biustu – ale wtopa! :/

  18. ~mena pisze:

    Podobają mi się bardzo Wasze historie autobusowe . Ja nie lubię jezdzić środkami komunikacji ale muszę od jakiegoś czasu . Nie mogłam się na początku przyzwyczaić do tego ,że po wejściu do tramwaju czy autobusu najbliższe otoczenie cię lustruje. Faceci, oczywiście ci siedzący czytają coś zaciekle albo obserwują widoki.Ja jestem w wieku , który nie podrywa jeszcze ludzi z siedzeń , ale raz zdarzyła mi się śmieszna historia . Młody facet ustąpił mi miejsca i zrobiło mi się trochę szkoda ,że już nastał ten czas , a moja koleżanka chcąc mnie pocieszyć powiedziała,że pewnie przypominam mu jego mamę a potem poprawiła się uznając ,że popełniła gafę, a może jego dziewczynę. Uśmiałyśmy się obydwie. To było całkiem miłe zdarzenie.

  19. ~Sławek pisze:

    Trzeba być ostrożnym w tym co się mówi .Trzeba być uprzejmym dla obcych ale nie głupim w stosunku do nich .Każdy czasem popełni jakiś nietakt nie trzeba się zrażać .

  20. ~Maciej pisze:

    Kiedyś w tramwaju zaproponowałem kobiecie miejsce siedzące. Tak podobno robią dżentelmeni… A ona powiedziała, że nie jest w ciąży i nie rozumie dlaczego jej ustępuję. Problemem w obecnych czasach jest, to że nie potrafimy przyjmować czyjejś pomocy i okazywania szacunku. Dziwne! Strach nawet pocałować kobietę w rękę…

    1. ~m pisze:

      Całowanie w rękę jest bardzo niehigieniczne…Nic dziwnego że niejednej pani wcale to nie po myśli…

  21. ~Marek pisze:

    Jedno z niewielu moich faux pas zdarzyło się w sklepie. Stałem w kolejce do kasy i chciałem zacząć wykładanie towaru na taśmę przesuwającą go do kasjera. Osoba przede mną bardzo niedbale rozrzuciła swoje zakupy, źle oddzieliła część towarów od innych klientów. Kilka produktów potoczyło się do końca taśmy, więc żeby zrobiono miejsce dla moich zwróciłem się do poprzedzającej mnie osoby: „Przepraszam, czy to Pana”? W odpowiedzi osoba lekko się odwróciła i spod opuszczonej głowy usłyszałem warknięcie: „Pani”!

    Osoba ta była szczupła, krótko obcięte i zaniedbane, zatłuszczone włosy, żadnych cech wskazujących jednoznacznie na płeć. Ubrana również zupełnie „bezpłciowo” w szary gruby płaszcz, zniszczone sportowe buty i wyświechtane dżinsy. Trochę się zmieszałem, ale na własne pocieszenie zauważyłem, że nawet gdyby odwróciła się do mnie przodem, nie byłbym w stanie jednoznacznie określić płci z rysów twarzy czy przedniej części…

    To chyba częsty przypadek, bo nawet w filmie „Wyścig szczurów” (polecam gorąco) była scena ze złą identyfikacją płci barman(a/ki).

    1. ssHaDee pisze:

      ja przez rok do listonosza mówiłam „pani” dopóki nie zmienił fryzury. nigdy mnie nie poprawił, ale wyobraź sobie moją minę kiedy zorientowałam się, że to mężczyzna :)

  22. ~Kamila pisze:

    mi to kiedys taty komplement walną ze az mi w piety poszło- „ta twoja Stasia slicznnie, wogole sie nie starzeje”-chodziło o moja mamę 25 lat starsza

    1. ssHaDee pisze:

      nie podlega wątpliwości, że chciał być miły…. dla Twojej mamy :)

  23. ~Magda pisze:

    Ja absolutnie uwielbiam historię, którą ktoś mi kiedyś opowiedział :) Do Polski przyjechał cudzoziemiec, nie pamiętam skąd, ale z jakiegoś skrajnie odmiennego kręgu kulturowego. Chodził przez długi czas na kurs językowy do jednej z polskich szkół, i gdy nastał czas wyjazdu, chciał być miły i kupić nauczycielce kwiaty. Poszedł do kwiaciarni, i przyniósł… wieniec ze wstęgą „ostatnie pożegnanie” :) No w końcu się żegnał, prawa?

  24. ~Imię pisze:

    „…po wymianie uprzejmości nauczyciel z niesmakiem rozpoczął kolejny temat lekcji, choć przecież musiał spodziewać się riposty ze strony ucznia, po co więc sam zaczynał?”

    „Za moich czasów” takie „riposty” nazywano pyskowaniem – i uczniowie nie pozwalali sobie na takie zachowanie wobec nauczycieli. Co prawda, czasy się zmieniają – ale dziwi mnie usprawiedliwianie gówniarza słowami „po co nauczyciel zaczynał?”. Niby _CO_ zaczynał? Zażartował sobie, bo to on jest tu nauczycielem, a nie uczniakiem – więc jemu wolno. Po prostu. Uczeń NIE JEST jakimś „partnerem” dla nauczyciela, „koleżką” czy kimś takim – żeby sobie w takie kulki zagrywać.

    1. ~xyz pisze:

      Szacunek działa w obie strony. I dokładnie, nauczyciel nie jest koleżką ucznia, żeby sobie z nim w ten sposób zagrywać. Nie powinien prowokować takich sytuacji, a jeśli jednak sam uznaje to za żart, powinien być gotowy na odpowiedź w tym samym tonie. Nie po to próbowano wprowadzić mundurki szkolne, żeby w dodatku sam nauczyciel kpił sobie z sytuacji materialnej ucznia.

      To już nie jest średniowiecze. Człowiek ma swoje prawa, KAŻDY ma prawo do godności, niezależnie od wieku, płci, przynależności do grupy społecznej. Wypowiedź nauczyciela była na równi niestosowna co ucznia.

    2. ~bouka pisze:

      Daj spokój. Nauczyciel obraził ucznia, sugerując, że ubierania kupuje na wagę. Obecnie dużo osób to praktykuje (mnie również czasami się zdarzy), nie tylko z uwagi na kwestie finansowe, ale generalnie nie jest to raczej powód do chwalenia się. A sposób w jaki nauczyciel zaczepił ucznia był wysoce niestosowny, ba, obraźliwy.
      Odpowiedź nie była jakoś szokująco chamska, chociaż faktycznie trochę na wyrost w przypadku nauczyciela. Tylko, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>