Czy naprawdę takie ogromne znaczenie ma Dzień Kobiet? Czy naprawdę wszystkim wydaje się, że ten jeden dzień w roku, kiedy każdy mężczyzna z łaski na uciechę powie „wszystkiego najlepszego” jest w stanie wynagrodzić trudy i znoje całego roku? Gdyby jeszcze sam z siebie pamiętał, ale ju z od 1 marca wszyscy bębnią o tym, że w tym właśnie dniu należy pamiętać o kobietach, więc jak tu chociażby spróbować zapomnieć? No nie da się!

I co ten biedny mężczyzna ma zrobić? No kupić tulipana za 3-5 zł i poudawać, że docenia wszystko, co robi i musi znosić kobieta, ale czy kobieta dzięki temu faktycznie czuje się doceniona? Czy naprawdę potrzeba święta, by dać kobiecie kwiaty?

Oczywiście miłym gestem jest otrzymanie kwiatów i usłyszenie życzliwości pod swoim adresem, ale czy wymaga to aż takiego hucznego święta? 

Rzeczywiście jeden tulipan, czy nawet ich pęk jest w stanie wynagrodzić nam rodzenie dzieci, pranie sprzątanie, gotowanie, prasowanie i wszystkie inne czynności na 24-godzinnym etacie. Nie jesteśmy kobietami z wyboru i nie podjęłyśmy się dobrowolnie tej heroicznej walki o przetrwanie, ale można by, jeśli już się chce docenić nasz wysiłek posłać nas na przykład do SPA. Wtedy mogłybyśmy powiedzieć: tak, ten dzień to nasze święto, kiedy wracałybyśmy do domu piękne, wypoczęte i zrelaksowane. A jeśli nie SPA, to cisza, spokój i całkowity relaks wieczorem przy ulubionej muzyce czy książce, a On niech sprząta gotuje i gania za dziećmi po mieszkaniu. To dopiero byłoby święto!

Nie, nie, nie! Nie jestem zgorzkniała i zazdrosna. Otrzymałam dziś i życzenia i bukiet pięknych kwiatów od męża, które przyjęłam bez najmniejszego grymasu na twarzy, bo gdyby takowy się pojawił, mogłabym zapomnieć o kwiatach na najbliższe 10 lat bez względu na okazję.

Wszystkim kobietom w dniu ich święta życzę wytrwałości i wiary, że kiedyś doczekamy zamiast tulipanów przy każdym skrzyżowaniu, darmowych kuponów na masaż :)