Wymowne milczenie

Stereotyp, że mężczyzna jest zmęczony nadmierną gadatliwością małżonki, krzątającej się po kuchni w podomce, papilotach na głowie z wałkiem w dłoni z wiecznym grymasem na twarzy jest każdemu doskonale znany. Doskonale też znane jest każdemu powiedzenie „milczenie jest złotem” dlaczego więc wciąż uważamy, że ciche dni trwające dwa, trzy, cztery dni, czasami tydzień, są dla naszych mężów karą?

Oczywiście mężów czy partnerów traktujemy jak najbliższych przyjaciół i powierzamy im sekrety, które w równie wielkiej tajemnicy powierzyły nam podczas kilkudziesiecio-minutowej rozmowy telefonicznej przyjaciółki o swoich przyjaciółkach, które również zapewniały dochować tajemnicy.

Opowiadamy im o sukienuniach, buciczkach i torebeczkach, których niestety budżet rodzinny nie uwzględnia, ale przejść obojętnie obok nich nie mogłyśmy, a już na pewno w nocy nie zaśniemy męczone zgryzotą, że nie będą naszą własnością, aż w końcu mąż będzie wolał przez tydzień jeść zupę szczawiową niż przez 3 miesiące słuchać o nieszczęściu żony i męczących ją koszmarach, że pewnego dnia upatrzona rzecz zniknie z wystawy.

Opowiadamy o podjęciu tym razem skutecznej walki z zaokrąglonymi boczkami, przez które wcisnąć się nie możemy w stare spodnie, a przecież po zakupie sukienuni, buciczków czy torebeczki nie możemy sobie pozwolić na kolejne wydatki, bo nam w pasie 3 cm przybyło.

Opowiadamy, że Alvaro zdradził Lucecite, choć to taka dobra dziewczyna dla niego była, bo nam się przypomniał odcinek serialu zwłaszcza wtedy, gdy mąż pracuje nad słowotwórstwem opisując umiejętności piłkarzy w oglądanym meczu.

Aż nagle nadchodzi dzień, kiedy zupa okazuje się za słona, a mąż nie kupił gazety z programem wracając do domu, a my nie wyobrażamy sobie zaczynać tygodnia bez nowinek z życia celebrytów i dochodzi do zgrzytów.

Kobieta – gdakać może cały wieczór i wyciągać brudy z całego małżeństwa i dziejów rodziny męża z całego drzewa genealogicznego, bo każdy przecież taki sam w jego rodzinie.

Mężczyzna – krótko nawet w jednym zdaniu, ba! nawet równoważnikiem zdania, określić może, żeby dziamgać w końcu kobieta przestała.

I zapada cisza… Nie taka zwyczajna cisza. Ta znacząca! Ta, która ma ukarać męża za wszystko zło, które wyrządził, za wszystkie słowa wypowiedziane i pomyślane, za wszystkie grzechy popełnione i niepopełnione. Ta, która sprawi, że zeżrą go od środka wyrzuty sumienia i tęsknota za naszym słowiczym głosem i ekscytującymi opowieściami. Ta, która sprawi, że przyjdzie na kolanach i będzie żebrał o przebaczenie.

Ale czy rzeczywiście, gdy zapada wreszcie ta znacząca cisza, mężczyzna czuje się przez nas ukarany?

4 przemyślenia na temat “Wymowne milczenie”

  1. ~sezonowa pisze:

    Ma dokładnie święty spokój, no chyba że milczenie idzie w parze z brakiem seksu!

  2. ~Patricius pisze:

    Czasami cieszę się, że nie mam żony :P

  3. ~Magdalena F. pisze:

    A co jeśli jest na odwrót? Kiedy mężczyzna ciągle gada, a kobieta kwituje wszystko jednym zdaniem? Kiedy milczenie nie jest ze strony kobiety? Materiał trochę jedno-stronny, ale dobrze ujęty. Czasem lepiej dać spokój by ten spokój mieć. Pozdrawiam

  4. ~Lidia G pisze:

    Myślę, że większość facetów nie cierpi nadmiernie i nie więdnie z tęsknoty za „żoninym” głosem niczym kwiat bez wody. Powiedzmy sobie szczerze – bywa, że oni nawet pewnie są z takiego stanu rzeczy zadowoleni! :)
    Mój mąż tak nie potrafi – na regenerację bębenków wystarczają mu 2- 3 godziny – potem się godzimy. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>