(NIE)Pomocna dłoń…

man experiencing some problems with alcohol, conceptual shot

Myślałam kiedyś, że wystarczy chcieć pomagać, by móc to robić, aż zdałam sobie sprawę, że nie ma nic bardziej naiwnego i mylnego. Myślałam też, że alkoholizm jest rozrywką samolubnych, zadufanych w sobie egoistów. Do momentu kiedy poznałam Jego.

Był o połowę starszym ode mnie z pozoru wyglądającym na szczęśliwego mężczyzną. Miał wszystko, kochającą żonę, dobrze prosperującą firmę, dzieci, z których na pewno był dumny. I nałóg. Początkowo, właściwie zanim jeszcze poznałam Go osobiście, a słyszałam tylko doniesienia na Jego temat, myślałam, że pije, bo to Jego kaprys, metoda na nudę, ale kiedy Go poznałam zrozumiałam istotę samej choroby i tego jak wobec niej może być człowiek bezbronny.

Kiedyś podjęłam się opieki nad Nim przez kilka dni, kiedy rodzina odwróciła się od Niego i nie miał gdzie się podziać. Łóżko i stolik, na którym musiała stać szklanką i stały zapas alkoholu – tyle potrzebował. Na zmianę z mężem czuwaliśmy przy Nim i dbaliśmy, by niczego Mu nie brakowało, choć „niczego” w jego rozumowaniu to była tylko i wyłącznie pełna butelka.

Słuchaliśmy, kiedy chciał mówić i okazywaliśmy troskę, jakiej widać, że Mu brakowało. Było mi Go żal. Kiedy patrzyłam jak nieporadnie przechyla lekko zabarwioną sokiem pomidorowym szklankę z alkoholem czułam ogromne współczucie. Widziałam, że wcale nie sprawia Mu to przyjemności i wcale nie jest to dla Niego rozrywką, tak jak sądziłam.

Zapragnęłam Mu pomóc, wyleczyć, wesprzeć. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo naiwna jest moja wiara, że może się udać. Schowałam butelkę. Po Jego przebudzeniu powiedziałam, że alkohol się skończył, a sklepy już niestety są dawno pozamykane. Optymistycznie stwierdził, że może to nawet lepiej, że może do rana stanie na nogi, a później już szybko dojdzie do siebie. Nie sądziłam, że tak łatwo mi pójdzie, widziałam już w myślach, jaka jestem z siebie dumna, bo pomogłam „wyleczyć” chorego. Tak pięknie brzmiały w głowie słowa „przyczyniłam się do tego”, „pomogłam mu”.

Niestety po kilku godzinach, kiedy w Jego organizmie zaczęło brakować odpowiedniej ilości alkoholu zauważyłam, że śpi bardzo niespokojnie, ma mokre od potu czoło i nerwowo oddycha. Kiedy się przebudził miał dreszcze, tak silne, że rozpraszały wypowiadane przez Niego słowa. Popatrzył na mnie błagalnym spojrzeniem i powiedział „POMÓŻ MI”.

Zaparło mi dech w piersiach. Co znaczyło „pomóż mi” w jego ustach? Czyż nie to właśnie robiłam? Próbowałam pomóc chowając alkohol, a On prosi, bym Mu go dała. Patrzyłam na Niego z żalem i nie wiedziałam co mam zrobić i jak to możliwie, że Jego definicja pomocy tak bardzo różni się od mojej?

Po tych kilku dniach już więcej nie podjęłam się opieki ani nad Nim, ani nikim innym. Długo jeszcze nie potrafiłam sobie poradzić ze świadomością bezsilności jaka dopadła mnie w momencie usłyszenia od Niego tych słów, bo przecież zawsze myślałam, że wystarczy chcieć pomagać, by móc to robić. Nic bardziej mylnego, nic.

 

15 przemyśleń na temat “(NIE)Pomocna dłoń…”

  1. ~Adam pisze:

    Alkoholizm to bardzo wredna choroba. Tu nie wystarczy przepisać recepty. Choremu można pomóc tylko wtedy, kiedy on sam o to poprosi. Często dzieje się to dopiero wtedy, kiedy ból picia, jest większy do bólu nie picia. Nie należy też oczekiwać natychmiastowego wyleczenia, bowiem tak jak w każdej przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi, a nawroty choroby są możliwe.
    Bardzo potrzebne jest alkoholikowi otrzymywanie miłości, wsparcia i zrozumienia podczas podejmowania prób zaprzestania picia i utrzymania się w trzeźwości…

    …(NIE)Pomocna dłoń… masz rację, często niewiedza osób, które chcą pomóc alkoholikowi, po prostu szkodzi i jemu i im.

    …pozdrawiam serdecznie…

  2. Niestety używki potrafią zniszczyć życie używającemu i jego bliskim. Też kiedyś myślałam, że to wynika z nudów, fanaberii… Teraz już nie jestem tego do końca pewna. Tak naprawdę to może dotknąć każdego z nas.

  3. Niestety, alkoholizm to choroba, która wymaga w początkowej fazie całkowitej izolacji. Wydaje m się, że tylko specjaliści są wstanie pomóc takiej osobie.

    1. ~Selena pisze:

      Nie tylko. Jestem żoną alkoholika, przeszłam 2-letnią terapię na współuzależnionych, bo tak nazywa się osoby żyjące wspólnie z alkoholikiem. Po terapii inaczej spojrzałam na tę chorobę i męża alkoholika. Z pełnym przekonaniem piszę że każdy może pomóc alkoholikowi oczywiście nie w całkowitym wyleczeniu, częściowo jak najbardziej tak, nie trzeba być specjalistą, ALE bez podgłębnego poznania tej choroby, częściej się szkodzi jak pomaga.

  4. ~Bożena pisze:

    Użalanie się nad alkoholikami mnie drażni z prostej przyczyny a mianowicie-nasze kochane państwo! Na którą chorobę dostaje się stałe zasiłki powyżej 900 zł miesięcznie bo nie na chore dzieci! A co robi alkoholik z tymi pieniędzmi? Przepija i co to za pomoc ja się pytam was , ludzi wykształconych? Gdzie społeczna sprawiedliwość? To choroba na życzenie dla nieudolnych życiowo jednostek. Ja nie życzę sobie aby z moich podatków opłacać leczenie i współuzależnienie takich jegomości.

    1. ~Aga pisze:

      życzę ci aby nikt bliski nie był alkoholikiem, bo widzisz moja mama się nim stała nagle… a ja bym dała wszystko by przestała pić i by państwo wzięło ją na leczenie…

      1. Anonim pisze:

        alkoholizm nie staje się nagle…… widać że wogole nie interesowalas się swoja matką, ani dawniej ani teraz. Wobec alkoholika nie można stosować ani litości, ani pobłażania. Twarda reka i konsekwencja w działaniu. Wiem.

        1. ~aga pisze:

          anonim ty to jesteś bardzo głupia osóbka więc może nie odzywaj się jak nie wiesz jak to jest… nie interesujesz to ty sie mądrością…

  5. ~babcia pisze:

    Alkoholizm bądź inne uzależnienie to przerost egoizmu, a nie choroba. Człowiek pozbawiony uczuć,poczucia obowiązku i przyzwoitości wybiera sobie taki sposób na życie, bo tak mu jest wygodnie, tak mu się podoba. Mógłby pomyśleć o innych, ale po co on myśli tylko o sobie. I robi to wszystko aby dogadzać tylko sobie. Nie są to ludzie godni litości lecz potępienia.

    1. ~Alicja pisze:

      Racja!W pełni popieram to stwierdzenie!!!

  6. ~Aga pisze:

    mam mamę alkoholiczkę, wiele razy była na tzw. „dobrowolnym leczeniu” co zawsze było bardziej naszym naciskiem niż jej. Za każdym razem po kilku dniach wypisywano ją dyscyplinarnie, bo łamała regulamin. Miałam wrażenie, że tamtejsi „specjaliści” przychodza odbębnić swoje 8 godzin. NIe zależało im na pacjentach…nie ten to nastepny. Dziś jest coraz gorzej. Czekamy na wysłanie mamy na przymusowe leczenie… Właśnie czekamy… Bo w polskim prawie to trwaaa… najmniej 2 lata… bo procedury… Najgorsze jest to, że człowiek nic nie może zrobić by to przyśpieszyć… Mama jest w takim stadium,że ciągle pije i śpi, nawet nie chce jeść. Waży jakieś 35 kg a nam serce peka. Jak jej się nie da pieniędzy na alkohol to idzie kraść. Czasem nie wiem czy mama doczeka tego leczenia…czy nasze prawo w Polsce prędzej każe mi ją zobaczyc w grobie;-( najgorsze jest to, że 2 lata temu to była pełna życia kobieta… i zaczęła pić z nudów dla zabicia czasu…

  7. ~Em pisze:

    Na pewno niepomocna.
    Alkoholizm to bardzo poważna choroba.
    Zabranie komuś butelki i liczenie na to, że się mu pomoże? Cóż, nie ma szans. Tu potrzebna jest FACHOWA pomoc, detox, terapia, wsparcie rodziny. Jedną zabraną butelką można co najwyżej narazić się na agresję ze strony alkoholika.
    Żeby pomóc wystarczy tylko chcieć, ale trzeba też umieć…

  8. ~hexa_wie pisze:

    Alkoholizm to choroba z nawrotami…ale leczyć się może tylko ten , który chce . Jeśli nie chce nikt i nic nie pomoże…Niestety tak jak sama zauważyłaś to nie jest ani proste ,ani łatwe…

  9. ~Fusy pisze:

    Nie wszystko jest takie łatwe, jak się nam wydaje.

  10. ~adam pisze:

    Tak naprawdę jak to jest może wiedzieć tylko ta osoba która przez to przeszła . Ja przechodzę . W zeszłym roku ukończyłem terapię ale to nie koniec . Walka będzie trwała do końca życia . To nie tak że ktoś obebni czas na leczeniu i jest zdrowy . Nie . Tego sie nie da wyleczyć . Trzeba sie pogodzić z tym że jestem alkoholikiem i każdego dnia pamiętać że kolejne zapicie cofa nas do punktu wyjścia .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>