Wojna sąsiedzka czyli o obowiązkach, zasadach i przywilejach

sprzątanie po psie

Sprzątanie psich odchodów powinno być tak samo naturalne dla właścicieli pupilków, jak sam fakt, że zwierzak jest naturalnym dystrybutorem potencjalnego zagrożenia, w które bez problemu można wdepnąć i dzięki któremu można nabawić się licznych schorzeń i infekcji, m.in. toksoplazmozy czy toksokarozy. Wydawać, by się też mogło, że żyjemy w wystarczająco cywilizowanym świecie, by posiadacz zwierzaka miał świadomość, że wiążą się z tym obowiązki, do których należy sprzątanie psich odchodów do specjalnie stworzonej do tego celu torby.

Przykład, który opiszę potwierdzi, że niektórym do cywilizowanego świata daleko, a wiek wcale nie idzie w parze z rozumem.

Elżbieta W., bohaterka dzisiejszego wpisu jest kobietą być może zmagającą się z uciążliwymi objawami menopauzy, a być może po prostu zbyt wysokie przywdziewane 12 miesięcy w roku obcasy uciskają jej stópki. Niemniej jednak jest osobą parszywie wpatrzoną w siebie i wyznającą wyłącznie tworzone przez siebie zasady. A może po prostu uważa, że kto ma pieniądze, ten może wszystko, a reszta świata ma to nie tyle zrozumieć, co zaakceptować.

Elżbieta W. mieszka na osiedlu zamkniętym, spokojnym, zadbanym i życie wszystkim wiodłoby się sielankowo, gdyby nie piesek, który choć sam nic nie zawinił, to stał się powodem sporu ciągnącego się już od kilku lat. Wspomniane osiedle mieszczące kilkanaście domków jednorodzinnych posiada niewielki pas zieleni, który chętnie byłby przeznaczony przez dzieci do zabaw, gdyby nie fakt, że z powodu zagospodarowania dla własnych potrzeb, a właściwie dla potrzeb pieska, Ela sprawiła, że nikt nie ma odwagi postawić stopy na trawie, a mama każdego śmiałka, który podjął próbę miała problemy z doczyszczeniem obuwia z wydalonych przez zwierzaka resztek pyszności, które zapewne sądząc po rozmiarach kup otrzymuje od właścicielki.

Po kilku latach, kiedy prośby mieszkańców były wciąż ignorowane, a cierpliwość mocno nadwyrężona, postanowiono zgłosić fakt Straży Miejskiej, ponieważ zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku Elżbiecie należał się mandat w wysokości do 500zł, za każdą niesprzątniętą po piesku kupę. Jednak, by było to możliwie Elżbieta musiałaby być przyłapana na gorącym uczynku, a jak wiadomo interwencja Straży Miejskiej pozostawia do życzenia. Wspólnie więc uradzono, by uwieczniać na fotografiach przewinienia. Furiatka Ela wezwała dzielnicowego, który ze stoickim spokojem radził, by zażegnać spór, bo przecież wszyscy pragną żyć w zgodzie i harmonii.

Niestety. Doszło do tego, że mieszkańcy jednego z domków wychodząc rano z domu notorycznie natykali się na psie kupy na chodniku, bądź bezpośrednio w furtce. Kobieta oczywiście twierdziła, że to nie jej piesek, bo jej psinka załatwia się tylko w wyznaczonych miejscach. Zbiegiem okoliczności kupy pojawiały się zawsze po próbach interwencji.

Pewnego dnia kobieta chcąc chyba dać upust swoim emocjom i pokazać, że to według jej zasad mają postępować mieszkańcy, bo jak argumentuje osiedle zamieszkuje od 15 lat, a nie tak jak inni od pięciu, zagroziła w obecności ośmioletniego dziecka, że wezwie opiekę społeczną, ponieważ dziecko okres wakacji spędza jeżdżąc rowerem po osiedlu zamkniętym, więc w jej mniemaniu jest zaniedbane. Dla nas – dorosłych, rzecz niebywale zabawna, jednak dziecko słysząc, że ktoś miałby je zabrać przepłakało cały wieczór nie dając sobie przetłumaczyć, że nikt nigdy nie odbierze go rodzicom. Od tego momentu zaczęło budzić się w nocy, czasami nawet moczyć i nie było mowy, by samo wyszło poza furtkę. By bawić się z dziećmi musiało być odprowadzane, ponieważ obawiało się, że podczas drogi „tamta pani” je złapie i odda do Domu Dziecka. Mimo ciągłych tłumaczeń i rozmów dziecko wciąż obawiało się uprowadzenia.

Kiedy ośmiolatek widząc nadchodzącą z naprzeciwka kobietę z psem stanął zamurowany a po nogach pociekła mu strużka moczu, matka zadecydowała, że najwyższa pora udać się na Policję.

Dzielnicowy, który miał już okazję zapoznać się ze sprawą wysłuchał szlochającej matki, o tym, że przez całą tę sytuację dziecko wymaga wizyty u psychologa, a przecież walka od początku była toczona z myślą o dobru dzieci chcących bawić się także na trawie. Przytoczyła wszystkie złośliwości autorstwa Elżbiety W., argumenty, których nie dało się słuchać i groźby, że nie wie z kim zadziera.

Dzielnicowy słuchał w spokoju, przekładając długopis między palcami, po czym powiedział: mimo, że prawo jest po waszej stronie, ta kobieta mieszka tam 15 lat, ma swoje nawyki i swoje przyzwyczajenia, których nie chce zmieniać. Fakt, że nie sprząta po psie jest nie do udowodnienia ponieważ nikt nie będzie stał 24 godziny na dobę i pilnował porządku, a nawet jeśli by stał, to ta kobieta jest pewnie na tyle sprytna, że wyciągnęłaby z kieszeni woreczek twierdząc, że planowała sprzątnąć. Na chwilę obecną ucierpiało już dziecko, może być jeszcze gorzej, proszę więc iść na ugodę. Ja nie będę już interweniował, ponieważ byłem raz, zapoznałem się ze sprawą, a teraz umywam ręce.

Zapewne miał na myśli, że starej baby nikt nie zmieni, a ugoda to zapewne pozwolenie, by babsko niestosownie ubrane do swojego wieku dalej paradowało dumnie z psem pozwalając mu załatwiać się na trawę tudzież chodniki przy furtkach sąsiadów, których nie lubi i dalej im ubliżać.

Dla kobiety niezrozumiały był fakt, dlaczego dzielnicowy interweniował, w sprawie błahostki na wezwanie kobiety, a zignorował informacje, które ona mu przekazała. Dzień później okazało się, że dzielnicowy jest dobrym znajomym Elżbiety W. Sprawa w dalszym ciągu nie została rozwikłana.

Wpis przedstawia historię Renaty A.

193 przemyślenia na temat “Wojna sąsiedzka czyli o obowiązkach, zasadach i przywilejach”

  1. ~Kira pisze:

    Mam to szczęście, że w pobliżu naszego domu jest spory pas nieużytków. Tam załatwiają się nasze i cudze psy.

    Co do pani Eli, radziłabym dać jej po mordzie.

    1. ~bob pisze:

      użytki nieużytki sprzątać trzeba. Ja nawet na łace sprzątam.

      1. ~renata pisze:

        bob ma racje- sprzatac trzeba i nalezy! TO NIE JEST KUPA ROBOTY! Ani to nie jest powodem do wstydu ani nie kosztuje nie wiadomo ile. Znam ludzi, ktorzy zuzywaja plastikowe reklamowki zamiast tych na psie odchody ale da sie? DA SIE! Jestem wlascicielem labradora i nie wyobrazam sobie zignorowac jego poobiadowych/ posniadaniowych pozostalosci gdziekolwiek! Wiem, ze to wkurzajace dla innych. Sama mam piane na ustach gdy wdepne w jakas koope. Sprzatajmy – dla nas, dla innych i dla naszych psiakow.

        1. ~alka pisze:

          A jak można nazwać wyrzucanie papierków po cukierkach wprost na chodnik, wyrzucenie pustej butelki pet nie do kosza tylko od tak ,byle dalej od siebie? Czym jest plucie na chodnik? czym jest rzut ogryzkiem na trawnik? wymieniać dalej? To to samo co sprzątanie po swoim psie.Mam psa tak jak Pani, Pani Renato, traktuję go jak członka rodziny więc jego kupa nie jest mi czymś co można zostawić bezkarnie. Ale większość LUDZI nie dorosła do sprzątania po swoich pupilach, do wyrzucania ogryzka do kosza, do wyrzucania śmieci tam gdzie powinny wylądować! Jest takie hasło, które wpajano mi od dzieciństwa: ” Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”- Kanclerz Jan Sariusz Zamoyski , założyciel Zamościa , wielki hetman koronny Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
          I jak moja babcia mawiała…..słoma wychodzi obojętnie czy ktoś skończył Harvard University czy Uniwersytet Jagielloński.
          Więc nie spodziewajmy się cudów.
          pozdrawiam

          1. Anonim pisze:

            O właśnie. Chowanie tej pani było takie jak obecnie tych dzieci. I nie rozpaczajcie nad ich krzywdą. Bo za zwrócenie uwagi (gra w piłkę pod oknem, plugawe słownictwo, wrzaski) miałam wszystko (jako stara kobieta) obcą kłódkę na drzwiach garażu, wybite okno, zdechłego szczura w ogródku, śmieci w skrzynce pocztowej, podrapany samochód,…) I do tej pory wojna trwa o bezpańskie koty, którym czasami niedolę sfolguję. Prezydent miasta olewa ten problem a ich przybywa, bo podrośnięte wypędzają z sąsiednich posesji.

          2. ~Nasza Pani pisze:

            Ogryzki w lesie bym pozwoliła wyrzucać.

        2. Anonim pisze:

          A ciekawe gdzie wyrzucasz takie odchody?Do zwykłego kosz nie wolno na chodniku bo to grozi mandatem 200 zł,a śmietników na odchody psie jest może jeden na 2-3 kilometry.Nie będę nieść taki kawał psiej kupy po to by nabawić się jakiegoś świństwa,a tak to wyschnie,rozkruszy się i wchłonie do ziemi.Normalna kolej rzeczy.A ci co nie wiedzą to do ich wiadomości!Wszystkienawozy śmierdzą bo są do nich dodawane zwierzęce odchody: psie ,kocie,ptasie.

    2. ~malina pisze:

      łoj – nie sprzątniesz – sama wdepniesz i Twój pupil – powodzenia…

    3. ~emilia pisze:

      Ja bym pewnie pozbierala te „kupki” jakas lopata i przeniosla je pod furtke wlascicielki! A najlepiej to pod same drzwi!:) Moze po kilku razach kobieta by sie opamietala:)

  2. ~das pisze:

    Proponuję udać się do komendanta tegóż dzielnicowego.
    Podejrzewam,że nie jest on znajomym wrednej właścicielki psa i na bank sprawę załatwi.

    1. Anonim pisze:

      A KOMENDAT POJDZIE POSPRZATAC KUPKI DODAI

  3. ~Andre pisze:

    Należy się babie nauczka….

  4. Anonim pisze:

    Albo badanie DNA pozostawionego klocka (może być tylko problem z uzyskaniem DNA psa dla porównania), albo złośliwość za złośliwość. Zanieść kupkę na wycieraczkę pod drzwiami Elżbiety W.

  5. ~Kauri pisze:

    proponuję zgłaszać każdorazowe zdarzenie psiej kupy na policję – zdjęcie, data i podpisy mieszkańców – nie jednego, a grupy.. pismo każdorazowo z egzemplarzem wysyłanym i do prokuratury – bez sensu żeby przez jednego wrednego kaszalota nie można było dzieci swobodnie na podwórko wypuszczać; druga sprawa to skarga na owego „mundurowego”, co to ręce umywa..

  6. ~Anna pisze:

    Dlaczego nie zrobicie tego samego co ona, czyli czemu nie obrzucacie regularnie jej furtki kupami.

  7. ~Ciekawski pisze:

    Ależ jest na to metoda – jeśli na osiedlu nie ma monitoringu, to wystarczy wpierw zacząć bardzo szybko się oddalać od pani E. w chwili, kiedy się ją zobaczy, następnie zakupić dziecięce pistolety na wodę, napełnić je śmierdzącą cieczą naturalnego pochodzenia – np rozwodnionymi odchodami pieska pani E., a następnie strzelać jej w plecy zawsze wtedy, kiedy się zobaczy ją. Najlepiej robić to w dwie, trzy osoby, żeby zawsze do kogoś była odwrócona plecami. Po wystrzeleniu należy natychmiast się szybko oddalać – tak samo, jak się to robiło wcześniej. Oczywiście, Pani E. może zgłaszać sprawę na policję, ale bez monitoringu i złapania na gorącym uczynku sprawa jest z góry wygrana. Znajomy w policji nic nie pomoże – nec Hercules contra plures. Generalnie owo osiedle to jakaś banda inteligentów, bo tylko oni cały czas cierpią i uważają, że bydło ma także ludzką twarz. Ale takich frajerów nie żal, nadają się do tego, żeby im pieski pań E. kidrały na furtki i wycieraczki.

  8. ~jimi pisze:

    Dzielnicowy, to nie jest święta krowa i ostatnia deska ratunku. Jeśli ignoruje zgłoszenia odnośnie niesprzątania po psie (to jest tylko wykroczenie), ale kwestia gróźb karalnych podpada pod art. 190 KK § 1.
    Nie ma znaczenia, czy robi to z lenistwa, czy kumoterstwa.

    Nad dzielnicowym jest zawsze komendant, a jeśli i on nie zadziała – wydział spraw wewnętrznych Policji. Niestety, w tym kraju trzeba pisać, pisać pisać. Pismo za pismem, bo zgłoszenie ustne – w sądzie traktowane jest często za niebyłe.

  9. Anonim pisze:

    pozbierajcie psie kupu i wrzucajcie je pod drzwi sąsiadki

  10. ~Staś pisze:

    Przecież wystarczy postawić kamęrkę w oknie/balkonie i nagrać jak Pani wyprowadza psa i nie sprząta po nim. I zamiast zgłaszać się do dzielnicowego iść do Głównej Komedy i zgłosić sprawę informując, iż dzielinicowy sprawą się nie zajął, bo jest znajomym wandala.

    1. ~ilona-wro pisze:

      Oczywiście kamerka wszystko nagra, ale w sądzie niestety nie jest dowodem. Zastanawiam się tylko jak długo żyją psy, 15 lat to już chyba starczy, więc może wrzucić na ten trawnik parę kawałków nafaszerowanych trutką na szczury kiełbasek i piesek sam odejdzie…

      1. ~gregi pisze:

        a może ty też już się nażyłaś, co?

      2. ~Józek pisze:

        oj Ilonko trutkę to ja bym tobie podrzucił,a co ten biedny piesek jest winien on tylko załatwia swoje sprawy fizjologiczne tak jak i ty i niczemu nie jest winien gdzie go pani wyprowadza tam się załatwia ,a mieszkancy jak są nieudacznikami to niech cierpią,mi kiedys też jedna pani z dwoma pieskami chodziła pod balkon ,przyczaiłem sie na dachu bloku z wiadrem fekalii i pani z pieskami od tego dnia zmieniła trasę ,proste prawda tylko troszkę chęci

      3. ~dixi pisze:

        Ja bym sie poświęcił. Kupiłbym łopatke za 5 zł i wieczorkiem zbierał te kupki i „strzelał nimi na wyciraczke tej baby. To jedyne skuteczne działanie. Jest tam kilka osób wiec przetrzymali by ja na pewno.

      4. ~dixi pisze:

        Brak słów. Sam nafaszeruj sie trutką.

      5. Anonim pisze:

        ilona a może tak trutka dla ciebie pomiocie?

  11. ~malina pisze:

    ło matko z córkom! toż to dokładnie jak u nas w bloku i nie idzie o psa, tylko o sąsiadkę, która miała czas nauczyć się ludzkiego języka, a niestety używa wulgaryzmów i to w stosunku do dzieci i młodzieży w imię wychowywania (!), ale nie tylko. I niby są paragrafy za poniżanie, szkalowanie, ubliżanie, uwłaczanie godności, szykanowanie, jakoś nikt nie wpadł na pomysł, by ukrócić obrzydliwości wychodzące z buzi leciwej „damy”. Nawet sporo się nad nią lituje… A mechanizm jest stary jak świat: uwielbia kobita być nieszczęśliwa! siedzi to to i się nakręca, popadając w manię spiskową; upatrzoną ofiarę ćwiczy do skutku, aż ta nie wytrzyma i pysknie – no i „matrona” oczywiście wszystkim wkoło przedstawia produkt końcowy – absolutnie wypiera, że sama się do tego przyczyniła. Teksty: gnoje, bydło, bo przyp…, jesteście niedobre (jakim prawem?), jesteś taki niedobry/niedobra jak twoja matka itd, itp – toż taka osoba powinna mieć zakaz zbliżania się do dzieci, a tu wszyscy jej z drogi schodzą i utwierdzają w misji… A generalnie powinien być na osiedlach monitoring, i takie zachowania wyłapałoby oko kamery, i nie sprzątających po pieskach, i wandali – to chyba byłoby tańsze niż sztab policji, a i dowód czarno na białym…

  12. ~Maria pisze:

    Cóż, chamstwo bywa odporne na wszelkie próby wyeliminowania go…
    Dziwi mnie też zachowanie dziecka, dla mnie całkiem nierealne, wręcz chorobliwe. Rozumiałabym trzylatka ale dziecka w wieku szkolnym już nie.

    1. ~Kasia pisze:

      Nie rozumiesz? coz… moze po prostu dziecko w wieku szkolnym ma swoja wrazliwosc i na grozby zareagowalo wlasnie tak a nie inaczej. Nic tu do „rozumienia” a tym bardziej do porownywania z trzylatkiem.

      Dziwi mnie jedynie niemoc mieszkancow, dzielnicowy umywa rece – jego przelozony powinien sie o tym dowiedziec.
      A odpowiadanie wandalizmem na wandalizm chyba nie jest wyjsciem.

    2. ~malina pisze:

      nie ma obowiązku znać problemu, ale warto się zapoznać: strasząc dziecko nie wiemy co się generuje w jego głowie (właśnie: wrażliwość każdy ma inną). W pewnym przedszkolu „pani” co dzień obierała inną ofiarę celem spuszczania swoich frustracji, nie było jej – dzieci nie płakały, była – odwrotnie; gdy właśnie na jej widok dziecko się zmoczyło na rękach matki – rozmowa ze światłą dyrektorką, która liznęła ciut psychologii, spowodowała zwolnienie przedszkolanki – i niby wszystko wróciło do normy, ale trauma pozostała… Jak się czuło dziecko na tle grupy, któremu się zdarzyło? I tu apel do rodziców moczących się dzieci – to nie one są jakieś, trzeba się przyjrzeć relacjom w domu, poza nim i szukać przyczyny, a czasy takie, że z pomocą pedagoga/psychologa można ułatwić życie sobie, a przede wszystkim dziecku – chyba, że lubi się takie atrakcje i szkoda czasu – mam takie doświadczenie, że sporej grupie rodziców szkoda czasu na terapię z dzieckiem, zwłaszcza gdy się dowiadują, że sami się też do moczenia przykładają – lepiej narzekać i zawstydzać niż w 2-3 m-ce z pomocą fachowca zażegnać problem!

  13. ~whiro pisze:

    Nie mówię że robienie kup przez psa bądź gdzie jest dobre, ale bądźmy sprawiedliwi i powiedzmy szczerze że w miastach nie ma w ogóle przygotowanych specjalnych miejsc do tego celu. Co znowu do zbierania to ciekawe ilu z tych co bluzga na psy rzuca śmieci na ziemi, papierek za okno w samochodzie jak się jedzie, lub dziecko jak mu się nagle zachce to robi kupę przy drodze i jest nie posprzątana. Problem jest w tym że człowiek uważa że mu wolno a pies nie ma praw. Bardziej drażni mnie nie psia kupa ale butelki puszki, śmieci po biwakowiczach nad wodą. to jest dopiero dno. Z ta różnica że człowiek ponoć myśli, ale widać jego myślenie kończy się na wytykaniu innym bo swoich błędów już nie widzi.

    1. ~opiekunka psów pisze:

      podpisuję się pod powyższym teksem wszystkimi łapami!!! To nie problem posprzątać psią kupę! Problem to gdzie ją później wyrzucić! Specjalne kosze, jeśli takowe są, najczęściej wypchane są wszelkimi „ludzkimi” śmieciami typu butelki po napojach itp.

      1. ~malina pisze:

        było swego czasu ogłaszane w prasie: spoko można wyrzucać do koszy ulicznych. W końcu skoszoną trawę z tymi niesprzątanymi ozdóbkami Przedsiębiorstwo Komunalne „łyka” – ja mam dużego psa i sprzątam, więc znam temat.

    2. Anonim pisze:

      Mam psa i zawsze po nim sprzatam nawet jelsli zrobi trzy razy z rzedu w czasie ulewy. Tu nie chodzi o to co psu mozna, a co nie, tylko o to ze trwanikow, chodnikow itp. korzystamy wszyszcy i dlatego powinny byc czyste. Czyli nie powinno byc na nich ani psiej lub dzieciecej kupy, ani smieci wyrzucanych przez ludzi. I nikt mnie nie przekona, ze placimy podatki za psy, lub ze pies musi gdzies zrobic. Owszem, musi. Najlepiej na trawnik lub piasek (nie do pisakownicy) a wlascieciel MUSI to posprzatac.

      1. ~malina pisze:

        Brawo – a wymówki o braku koszy czy zapomnieniu woreczka? Dla chcącego nic trudnego – mieć zawsze dwa, trzy woreczki (zdarza się, że pies na jednym spacerze zrobi dwie kupki), a jeśli się zapomni (człowiek jest tylko człowiekiem) to po odprowadzeniu psa wracam z woreczkiem, bo na drugi dzień czy wieczorem po ciemku trudno byłoby odnaleźć… Naprawdę, jeśli się chce, to się nie szuka wymówki…

  14. ~Ina pisze:

    Proponuję by któryś z sąsiadów w porozumieniu z pozostałymi, „pożyczył” na kilka dni od jakiegoś kolegi bardzo nieułożonego dużego psa, najlepiej żeby dużo skomlał i robił duże kupy na chodniku sąsiadki i w miejscach gdzie wyprowadza psa. Można też pieski skonfrontować, zobaczyć który będzie szybciej zwiewał. Jak się nie da po dobroci… trzeba sposobem.

    1. Anonim pisze:

      PANCIE OD PIESKOW SĄ TYLE WARTE CO TE KUPKI PSIE

  15. ~olova82 pisze:

    Proponuję tej Pani wysmarować klamkę psią kupą albo podrzucić jej ich całą stertę tak prosto przed furtkę…

  16. ~iwa pisze:

    Sama jestem właścicielem psa i nawet mój 7-letni synek sprząta po swoim pupilku. Proponuję zebrać nieczystości po piesku i zostawić je u „paniusi” pod drzwiami. Może gdy sama wdepnie, to wtedy nauczy sie sptrzątać. Pozdrawiam

  17. ~ryś pisze:

    Niechęć do zwierząt w mieście mają głównie ludzie ze wsi, ewentualnie mieszczanie w 1. pokoleniu.

    1. ~stokrotka pisze:

      Nie ma to nic wspólnego z niechęcią do zwierząt! Sama mam w domu dwa zwierzaki. Nikt nie ma ochoty oglądać śmierdzących kup na chodnikach czy pod oknem na trawie. Kultura obowiązuje wszystkich. Twój komentarz świadczy o Tobie. Niestety większość psiarzy ma gdzieś sprzątanie po swoich psach, tak jak palacze mają gdzieś niepalących. Pozdrawiam kulturalnych ludzi:)

      1. ~ryś pisze:

        Pewnie, że o mnie a o kim ma świadczyć?
        O menelach lejących po murkach w centrum miasta?

    2. Anonim pisze:

      Mieszkam na wsi w bloku. Sąsiadka kobieta wykształcona -nauczyciel akademicki ma psa, którego kilka razy dziennie
      wyprowadza / jak nie ona osobiście to ktoś rodziny/. Jeszcze
      razu nie widziałem by sprzątnęła /lub ten kto psa wprowadza/ po nim kupe. Na podwórku jest piaskownica gdzie bawią się dzieci. Pies gdy tylko wybiegnie klatki zaraz
      sika /koło wejścia na klatkę/.

  18. ~Iceman31 pisze:

    Te wszystkie kupeczki bym pozbierał (tak, poswięciłbym się) a czekałbym aż było by ich baaaardzooooo duuuużżżżżoooo i pierdyknałbym tej miłej pani pod drzwi, na drzwi, usmarował klameczkę z grzeczną informacja napisaną na karteczce, że to tylko wstęp, preludium do większego dzieła. Do opery pt. Piesek z śrutem w zadzie. I poinformowałbym Panią, ze dzieło rozpoczyna automatycznie w momencie gdy dalej będzie z pieskiem obsrywała okoliczne trawniczki. A jak nie pomoże to śrutóweczka, tłumiczek i tylko dlatego, że lubię pieski nie ubiłbym go a jedynie obstrzelał dupsko.

    1. ~dago pisze:

      Pies nie jest winien tylko głupi babol i to jej a nie pieskowi należałoby to i owo wstrzelić tu i ówdzie

    2. ~lusia pisze:

      tez bym tak zrobiła pozbierała wszystkie kupy i wrzuciła jej pod drzwi ,potem z dzielnicowym miałaby co sprzatac

  19. ~Gienio. pisze:

    Własnie zaczyna się tak zwana nienawiść do starszych osób przez młodych obywateli naszego kraju,młodzi zapominają że też będą staruchami i ktoś będzie musiał pracować na ich emerytury to wina solidarusów którzy zlikwidowali miejsca pracy .Za ówczesnej władzy nikt nie myślał o tym bo była praca.Obywatele tego osiedla niech ktoś postronny poświęci swuj czas i wykona zdjęcie telefonem komórkowym i przekonacie się w tedy zobaczycie ptawdę,a jak się okarze że to ktoś podsawia jej świnie komu wtedy będzie głupio co?

  20. ~obywatel pisze:

    Dzielnicowy do zwolnienia za odstępowania od karania osoby znajomej. Jest to korupcja i układziki. Zgłosić to proszę do komendy wojewódzkiej i sprawę dzielnicowego szybko załatwią.

  21. ~Nick pisze:

    Polecam każdemu z sąsiadów kupić odstraszacz psów. Skoro ona nie daje żyć dzieciom, to sąsiedzi niech nie dadzą żyć jej i psu.
    Pozdrawiam

    1. ~beata pisze:

      I to jest rewelacyjny pomysł

    2. Anonim pisze:

      ale jesteś tępa/y a może tak odstraszacz na bachory co? co ci zawinił pies? on tylko załatwia swoje potrzeby, ale do takiego prostaka nie dochodzi. Pilnuj lepiej swoich bachorów, żeby nie śmieciły bo to bardziej wkurzające niż psia kupa.

    3. ~Rodak pisze:

      Psy trzeba kochac tak jak ja nie robie im krzywdy ale nie dam sobie podskoczyc Mam podejscie i silnego psa ktory warczy jak tylko ktos zbliza sie do bramy Tak ze bym ja zlapal na goracym uczynku Mam tez kamere

  22. ~Zibi pisze:

    HMMM. O Policji to ja wole nie rozmawiac i nie sluchac nawet nie czytac.
    Jezeli nie pomaga po dobroci zastosujcie zasade hitlera lub stalina- OTRUJCIE PSIAKI i bedzie z glowy…

    1. ~Shatsoo pisze:

      Lecz się gościu po****ny.

  23. ~słowianka pisze:

    Dlaczego sąsiedzi nie zebrali po piesku nieczystości i nie wysmarowali kobiecie całego wejścia do domu + własne śmieci?

  24. ~Ola pisze:

    Proponuję zebrać największe gówno i rozetrzeć je na szybie samochodu tej pani, drzwiach wejściowych, wycieraczce itp. itd. Poskutkuje na pewno!

  25. Anonim pisze:

    Ja bym zebrała tą kupę po jej psie i położyła babie na wycieraczce! fakt też nie do udowodnienia, może przyszedł obcy pies i załatwił się właśnie tam? ten sam, który rzekomo robi kupy na osiedlu.. ;)

Odpowiedz na „~słowiankaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>