Byłam ostatnio na wywiadówce. Zebranie trwało równo sto minut, a my -mamy, byłyśmy mocno zaskoczone (niektóre wstrząśnięte, inne rozbawione) kreatywnością naszych ośmioletnich dzieci. Jednak nie to spowodowało, że zebranie trwające zwykle 20-30 minut wydłużyło się do stu.

8248_wywiadowka-kiedys-i-dzis

Powodem była wymiana zdań jednej mamy z wychowawczynią. Być może wcześniej przerwałybyśmy kłótnie oznajmiając „że są to indywidualne sprawy, których nie trzeba poruszać na forum klasy”, jednak ciekawość nakazała nam słuchać, oceniać i wyciągać wnioski.

Oburzona mama oznajmiła, że wychowawczyni niesłusznie i bezpodstawnie zatrzymała zeszyt jej synowi na trzy tygodnie, przez co dziecko nie miało w czym notować i z czego się uczyć. Rację należałoby przyznać mamie. Logiczne.

Jednak co się okazało. Chłopiec z włoskami do ramion i widocznymi chochlikami w oczach chcąc rozbawić kolegę z klasy, zamiast „w domu” zapisał w zeszycie „w dupie”. Kreatywnie.

Pani zauważyła. Zabrała zeszyt, napisała uwagę w dzienniczku typu: „X. użył w zeszycie przedmiotowym wulgarnego słowa. Proszę o osobiste odebranie zeszytu” i poprosiła chłopca o przekazanie mamie informacji.

Pani dodała, że wyraźnie było napisane, że zeszyt zostaje zatrzymany, do momentu odbioru przez rodzica, a nie na 3 tygodnie. Mama jednak stawiła się po trzech tygodniach po zeszyt zbulwersowana, że dziecko od prawie miesiąca nie ma w czym pisać.

Tutaj padł komentarz z końca sali „gdyby chodziło o zatrzymaną komórkę, pewnie na drugi dzień ktoś by przyszedł ją odebrać”, jednak bojowo nastawiona mama, nawet się nie oglądając powiedziała „proszę się nie wtrącać!” i ciągnęła dalej.

Twierdziła, że powiadomiła w dzienniczku w odpowiedzi na pani uwagę o braku czasu i niemożliwości osobistego wstawiennictwa. Dziecko jednak informacji nie przekazało, a zeszyt dalej czekał na rodzica.

Mama wybuchła.

Co złego jest w słowie dupa? Jest to potoczne określenie pośladków. Dzieci w wieku ośmiu lat powinny być zaznajomione ze słowami dupa czy penis. To nie jest wulgarne słowo. Wulgarnych słów uczą się na boisku obserwując jak gimnazjaliści grają w piłkę. To naturalne, że poszerza się zasób słów dzieci”.

Według niej zeszyt został bezpodstawnie zatrzymany. Dziecko użalało się, że nie ma w czym pisać, po czym pani poinformowała, że w dniu incydentu chłopiec pisał na ostatniej stronie, co tak czy inaczej wymagało zakupienia nowego. O tym dziecko zapomniało wspomnieć w domu.

Co więcej chłopiec widząc wsparcie ze strony rodziców i zapewne wysłuchując popołudniami niepochlebnych uwag pod adresem nauczyciela, nabrał jeszcze większej pewności siebie.

Po całym wydarzeniu z zeszytem i niewulgarną dupą, pewnego dnia chłopiec stwierdził, że nie będzie w ogóle notował. Na pytanie czemu? Odpowiedział, że mu się nie chce i nie boi się pani.

Do czego doprowadziła cała sytuacja?

Chłopiec w wieku ośmiu lat nauczył się manipulować mamą, tak, by zawsze stawała w jego obronie, bo cokolwiek by się działo, to on tutaj jest pokrzywdzony. Nauczył się również, że nauczyciela nie trzeba szanować ani się go bać, bo każda kara narzucona przez niego i tak będzie odpierana przez mamę. Nauczył się, że polecenia wydawane przez nauczyciela mogą być ignorowane, bez większych konsekwencji, bo wszelkie konsekwencje mama i tak skrytykuje. Poszerzył słownictwo o potoczne określenia części ciała. Rodzice powinni być dumni z osiągnięć dziecka w drugiej klasie szkoły podstawowej. Nie wiem jednak, czy mają świadomość z jakimi problemami mogą spotkać się już za 3-4 lata?

Ja również czasami nie zgadzam się z zarządzeniami wychowawczyni, czasami zeznania córki są sprzeczne z tym, o czym informuje pani, jednak nigdy nie poruszam tematu w obecności dziecka, dla którego autorytetem powinien być nauczyciel.

Czy nie tacy rodzice jak mama chłopca przyczyniają się do tego, że w późniejszych latach, kiedy postawienie dziecka w kącie, przestaje być karą, a nauczycielowi, będącemu pośmiewiskiem w klasie ląduje na głowie kosz na śmieci?

foto: obrazki.jeja.pl