Atmosfera (nie zawsze) świąteczna

Święta teoretycznie za nami. Możemy już odetchnąć z ulgą i dać odpocząć obolałym od ciągłego stania w kuchni nogom, dojadać to co już prawie się zepsuło w lodówce, a czego nie można było tknąć przed świętami. Same najlepiej wiemy ile nerwów kosztowało nas staranne ułożenie świątecznego jadłospisu, ile godzin poświęciłyśmy porządkom, ile wysiłku włożyłyśmy w ubieranie choinki i ile kurew odbijało się od ścian, kiedy wyciągałyśmy z piekarnika ciasto z zakalcem. Wszystko to po to, by w okresie świąt zasiąść z rodziną przy stole, tą najbliższą i tą, której nie widzieliśmy zapewne od pogaduszek przy grobach we Wszystkich Świętych i móc świętować Boże Narodzenie zapodając alkohol na lepsze trawienie.

Po wymianie uprzejmości typu „zaokrągliły ci się boczki” lub „jedz, jedz i tak już nie schudniesz” przychodzi czas na zdanie relacji czy ten od strony Krysi ułożył sobie życie, po tym jak go żona puściła z torbami, ile syn Zygmunta zarabia za granicą, ile mają dzieci, skąd wiadomo, że ona go zdradza, ile dała za samochód chrześnica Marysi i czemu tak szybko Hania ślub zaplanowała i czy sukienka czasem nie zdradzała krągłości i kiedy powinna rodzić, o ile jest w ciąży skoro ślub był w październiku?

Gdy już wiemy wszystko, kto ile, za ile, co kupił i co sprzedał, czas przejść do tematów zdrowia, bo to równie ważne. Co nas strzyka, co boli, co urosło Krysi, co odpadło Marioli, które sanatorium polecała Wanda, kto zmarł na zawał, a kto ze starości?

W międzyczasie oczywiście pilnując kolejki i debatując, że wódka, za ciepła, że lekko lub kiepsko wchodzi, że lepsza jest inna, niż ta tu na stole.

Kiedy atmosfera się lekko rozluźniła, że można zdjąć krawat, odpiąć guzik koszuli, ewentualnie spodni, zaczynają się kiepskie żarty o lekkim zabarwieniu erotycznym, rzucane przez czerwonych na twarzach mężczyzn z kropelkami potu na czole, które szybko są gaszone przez kobiety krótkim „nie przy dzieciach” bądź „uspokój się, bo dzieci słuchają”.

I tak zaczynają tworzyć się obozy. Kobiety debatują o robótkach ręcznych, potrawach, fryzurach, sukienuniach, zaś mężczyźni … no nie wiem (?) nigdy nie słuchałam. O samochodach? Pracy?

Po kolejnych kieliszkach każdy temat robi się grząski. POLITYKA! STARE NIEWYJAŚNIONE RODZINNE DRZAZGI, gdzie każdy jest pewien, że to on miał rację. Najpierw głośniejsza wymiana zdań, przeradzająca się w kłótnie, w skrajnych przypadkach rękoczyny, aż ktoś musi odejść od świątecznego stołu pozostawiając po sobie niesmak i temat do kolejnej kilkugodzinnej debaty.

To oczywiście hipotetyczna historia przykładowej rodziny Kowalskich, jest jednak mnóstwo nieplanowanych sytuacji psujących świąteczną atmosferę. Mieliście z jakimiś do czynienia?

fot. malvina-pe.pl

14 przemyśleń na temat “Atmosfera (nie zawsze) świąteczna”

  1. dani pisze:

    Po czym poznaję że nadchodzą święta? Kilka dni przed staję się nerwowa, bo wiem co mnie znowu czeka. Powietrze aż czuć napięciem. Rodzinę mam cudowną, ale każde święta wyglądają tak samo – obgadywanie, dogadywanie, kłótnie i inne w tym typie nieprzyjemności… Z czasem uczę się brać to na wesoło, ale cóż… nie jest lekko ;)
    Pozdrawiam !

  2. ~katolik pisze:

    „A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
    Czy wiesz po co żyjesz?

  3. ~angelika pisze:

    Nienawidzę świąt u teściów, nigdy jakoś spokojnie nie było, zawsze jakieś alkoholowe cyrki, wrzaski, szarpaniny. Ostatnie Boże Narodzenie przebiło wszystko. Pierwszy dzień świąt… rozmowa oczywiście przy 3 butelce wódki… jaki to ksiądz jest dobry, jak często trzeba chodzić do kościoła ( zdaniem teściowej na okrągło, teść odmiennego zdania), do rozmowy wtrąca się syn, też już oczywiście pod wpływem… uświadamia ojcu, ze dla niego ksiądz ważniejszy niż ojciec i bardziej szanuje księdza, dołącza się córka (niepijąca), także pokazuje ojcu gdzie jego miejsce… daleko z tyłu za ksiedzem oczywiście. W pewnym momencie między teściem, a teściową dochodzi do szarpaniny ( chodzi o ich matki, która kogo „wku…wia” bo jedna chodzi 2 razy dziennie do kościoła, zresztą tylko tym żyje, nic ją więcej nie obchodzi, a druga z racji już sędziwego wieku i tym samym marnego samopoczucia prawie w ogóle nie chodzi). Nie biją się, tylko szarpią, które ma zostać w pokoju z gośćmi, a które ma się wynosić. Ja nie odzywam się w ogóle, tak samo ich zięć. Teściowa zaczyna rozżalać się nad sobą, za nią płakać zaczyna córka. W końcu wszyscy się rozchodzą, ja również i już nie wracam. Z relacji męża wiem, ze ponoć po chwili wszyscy ( pod wpływem alkoholu) się przepraszają i niby jest dobrze, z tym, ze po 15 minutach znowu się rozchodzą każdy w swoją stronę i nikt już nie wraca. jest godzina 18.00. I takim to sposobem świąteczny wieczór zostaje zakończony

  4. ~b. pisze:

    Niestety tak to już z ludźmi jest. Ja proponowałam dla rozluźnienia imprezy gry imprezowe, planszowe, na konsoli (osoby, które nie mają styczności) – no i nikogo nie ruszyło, żeby spróbować, rozerwać się, odejść na chwilę od stołu – no i nie dziwiłabym się 60letnim wujkom, ale mojemu kuzynostwu bardzo.

  5. ~Gaja pisze:

    a jak… najpierw wszyscy mają focha… mama – nie to ja nie przyjdę… wy sobie sami… mąż – miał zrobić zakupy nie zrobił, miał zorganizować choinkę, nie zrobił, miał posprzątać, nie zrobił, za to siedzi na kanapie z laptopem… na pytanie dlaczego ww. nie zrobił… zdziwiony… a później obrażony… wydaje mi się, że to obrażenie było strategiczne i miało zdjąć z niego ciężar obowiązków… no bo strzeli focha, robić nic nie musi, bo obrażony, bo pokłócił się z żoną, ciche dni… a jak przyjdzie co do czego to i tak opłatkiem się podzieli i żona mu przy wigilijnym stole wybaczy… głupia baba, w końcu święta to jej sprawa… NO I JA MAM W DUPIE* ŚWIĘTA… wszystkich namawiać, mobilizować, przepraszać, że się nie jest wielbłądem, zachęcać, znosić fochy, iść do pracy, w locie zrobić zakupy, przygotować żarcie, przygotować prezenty, upiec ciasto, ogarnąć dom, stworzyć świąteczny nastój (bo choinki za chińskiego luda sama targać nie będę, więc skończyło się na 2 jodłowych gałązkach), przygotować stół i robić dobrą minę do złej gry… Później przyszli krewni, jakieś pretensje, niesnaski… ja się pytam… za jakie grzechy… ta cała moja rodzina to warchoły, chamy, egoiści, sadyści i psychopaci… moje życzenie świąteczne… niech mi dadzą na święta w prezencie, święty spokój…

  6. ~kasia pisze:

    Od lat zmagałam się z moimi kg! Próbowałam różnych sposobów na pozbycie się nadwagi, ale waga wracała.
    Aż wreszcie ktoś polecił coś rewelacyjnego!Nawet nie wiem kiedy zgubiłam te kg, wiem tylko ze nie glodowalam
    i jadłam ulubione moje potrawy a chudłam. Waga nie wróciła:)

  7. ~hell pisze:

    Nie, moja rodzina jest normalna.

  8. ~arek pisze:

    tak się zastanawiam po co tyle jedzenia się robi jak połowa z tego i tak wyląduje w koszu ? Po co ten pośpiech przed świętami ? Rozumiem trzeba się pokazać z najlepszej strony, zastaw się a postaw się… Czy nie lepiej trochę skromniej spędzić tych świąt?
    Na pewno najlepiej Boże Narodzenie wspomina się te dzieciństwie

  9. ~Buster pisze:

    Odmalowałaś obraz tak bliski rzeczywistości, tak niewiele mającej wspólnego z tym, czym powinny być Święta. „Obozy”, lepiej bym tego nie ujął.

  10. Jednym z najprostszych sposobów zepsucia świąt jest włączenie filmu o Jezusie. Niemal w każdym domu goście po chwili zaczną wychodzić bo jest NUDNO! Takich mamy właśnie świętujący chrześcijan, że nie interesuje ich Jezus ale objadanie się i plotkowanie. Przykre ale prawdziwe, znam z życia sytuację, gdzie matka była wściekła na córkę że ta zepsuła jej święta bo chciała włączyć film o Jezusie!

  11. Jakoś w tym roku nic z tych rzeczy się nie pojawiło:) ale mało alkoholu zostało wypite więc pewnie dlatego :D

  12. ~prace wysokościowe wrocław pisze:

    Podoba mi się to zdjęcie na górze.
    A swoją drogą to pewnie u każdego zdarzają się jakieś dziwne sytuacje podczas świąt.

  13. ~Inga pisze:

    Osobiście nigdy nie miałam nieprzyjemnych sytuacji związanych ze świętami. Na moje szczęście każde wspominam wyjątkowo ciepło i z uśmiechem na ustach. Można powiedzieć, że moja rodzina jest jedna z tych rodzin Kowalskich…:)

Odpowiedz na „~arekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>