Czy zdrada niszczy związek i czego boją się kochanki?

20140820_Adultery_Image

W dalszym ciągu na blogu najpopularniejsze są teksty dotyczące zdrad. Wciąż jeszcze piszą do mnie kobiety, by opowiedzieć własne historie, podzielić się mnóstwem emocji, którym muszą dać upust. Są to zarówno rozgoryczone mężatki, które dowiedziały się o zdradzie męża, jak i kochanki uwikłane w związek bez przyszłości. Więcej jest jednak tych drugich.

Każda historia jest inna, każda jej bohaterka ma swój własny bagaż doświadczeń, morze wylanych łez i całe mnóstwo wątpliwości. Jest jednak coś co łączy wszystkie te kobiety. Wszystkie chciałyby poznać odpowiedź na pytanie: dlaczego nikt nie jest w stanie zrozumieć, tego, że one nie niszczą czyjegoś związku? Nie zmuszają do niczego cudzego męża, który jest dorosłym mężczyzną świadomie godzącym się na taki układ. Co więcej zazwyczaj propozycja romansu wypływała właśnie od nich – od tych niewinnych uwiedzionych mężów.

Czasami są to przelotne znajomości, przygodny seks, czasami romanse ciągnące się latami. Moje zainteresowanie przyciągnęły historie związków trwających po kilka lat . Byłam ciekawa, co poza namiętnością i ekscytacją daje szczęście kobietom godzącym się na układ kochanka-żonaty mężczyzna.

- Wielu ludzi uważa, że w takich związkach góruje seks. Nie jesteśmy zwierzętami, poza potrzebami mamy także uczucia. Nasze spotkania, choć musiały się odbywać w tajemnicy i nie tak często jak byśmy tego chcieli nie zawsze kończyły się w łóżku. Czasami to było zwykłe spotkanie w restauracji na obiad. Nie mogłabym żyć w związku, w którym czułabym się uprzedmiotowiona, nawet przez mężczyznę, którego kocham. Co dawało najwięcej szczęścia? Chwile kiedy udowadniał, że jestem ważna. Że nie myśli o mnie tylko w trakcie spotkania, ale dzwoni, by podzielić się jakąś częścią życia, które wiedzie na co dzień. Zarówno troskami jak i radościami. Dla mnie było ważne, że w takich momentach chce ze mną porozmawiać i potrzebuje tego. To była największe szczęście.

Związki cudzołożnicze dają niezaprzeczalnie więcej powodów do zmarwień niż tradycyjne. Ciekawiło mnie więc, co poza obawą, że zdrada wyjdzie na jaw, spędza sen z powiek?

- Najsmutniejsze w naszej historii było to, że dopóki mógł do mnie dzwonić i przeżywać ze mną wszelkie troski i radości, wiedziałam, że mogę być spokojna, ale kiedy trafił do szpitala z zagrożeniem życia byłam całkowicie bezradna. Nie mogłam przy nim być, wspierać go, nie mogłam zadzwonić, by dowiedzieć się, jaki jest stan jego zdrowia. Nagle okazało się, że w jego życiu jestem nikim, choć nigdy nie pozwolił mi tak myśleć. Ale kiedy leżał nieprzytomny nie mogłam trzymać go za rękę i czekać aż otworzy oczy. Zastanawiałam się, czy w ogóle chciałby mnie zobaczyć po ich otworzeniu. Musiałam czekać, aż wydobrzeje i dawać się zrzerać myślom, że w tym momencie jego żona ma nade mną niesamowitą przewagę i że zawsze ją będzie miała w podobnych sytuacjach. To do mnie przychodził z problemami, szukał rozwiązania, pocieszenia, a w tak tragicznej dla niego sytuacji, choć każda cząstka mnie wyrywała się do niego, ja nie mogłam nic zrobić. Byłam nikim.

Aż w końcu pytanie wyrywało się samo, bo od samego początku cisnęło się na usta. Czy nie macie wyrzutów sumienia?

- Że niszczę czyjś związek? Nie, nigdy. To nie ja go niszczyłam tylko on. Nie będzie ze mną, to znajdzie inną. Problem trzeba rozwiazywać u jego źródła. Nie ja ślubowałam miłość i wierność jego żonie, tylko on. Jeśli on nie widzi problemu, ja też nie powinnam się go doszukiwać. Nigdy siłą go do niczego nie zmuszałam, nigdy nie wywierałam na nim presji i nigdy nie naciskałam na kolejne spotkania. Cierpliwie czekałam, aż sam zadzwoni. Skoro zaproponował taki układ, to znaczy, że tego właśnie potrzebował, cieszyłam się więc, że to ja mogę zaspokoić jego potrzeby. Nie jest dzieckiem, to dojrzały mężczyzna w pełni świadomy swoich czynów, poza tym nie uważam, żeby nasz związek niszczył jego uczucie do żony. Między nami były zupełnie inne relacje, coś czego nigdy nie zapewni mu żona, bo jest jego żoną. Obok niej się budzi i obok niej zasypia. Ale ich związkowi towarzyszą także problemy – niezapłacone rachunki, wywiadówki, zgrzyty, sprzeczki, ból głowy, brak ochoty na seks, jednym słowem codzienność. Po wielu latach w zwiazku z tym właśnie kojarzy się małżeństwo. Nasz układ to zlepek namiętności, fascynacji, odskoczni od problemów, tęsknoty, fantazji. Tam ma stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Mężczyzna – głowa rodziny musi być oparciem w każdej sytuacji dla wszystkich jej członków, przy mnie stawał się chłopcem potrzebującym opieki i troski. Potrafiłam mu to dać i chciałam to robić. Wiem, że w wielu sytuacjach tego właśnie potrzebował, a ja chciałam mu to zapewnić.

Czy istnieje złoty środek zapobiegający zdradom? To chyba niepoddawanie się rutynie. To chyba częste rozmowy i ciągłe przypominanie sobie dlaczego zdecydowaliśmy się być razem. W wielu małżeństwach nigdy nie dochodzi do zdrady, ale też w wielu z nich małżonek lub małżonka nigdy nie dowiadują się, że byli zdradzeni. Wiele małżeństw uważa, że nieporuszanie tematu zdrady wystarczająco zabezpiecza przed nią związek. Zdradziłaś/łeś? Ciebie zdradzono? Jakie jest Twoje zdanie?

243 przemyślenia na temat “Czy zdrada niszczy związek i czego boją się kochanki?”

  1. matka prawie wariatka pisze:

    Zdrada niszczy związek – bezpowrotnie – moim zdaniem.
    No chyba, że osoba zdradzana nie ma zielonego pojęcia co się dzieje..
    Głupota ludzka, bo cholerna trawa nie jest bardziej zielona!
    Po kiego grzyba to idzie i zdradza?
    I dlaczego zdrada tak boli?

    Ja się nauczyłam mieć w dupie. Jak ma zdradzić to zdradzi – nie ma bata. W przeciwieństwie do większości kobiet, zamiast zaniżania swojej samooceny występkiem partnera, moja samoocena eskaluje gdzieś w okolice stratosfery :)

    1. ssHaDee pisze:

      cudowne podejście :D zwłaszcza w kwestii samooceny :)

    2. ~beata pisze:

      tez tak mam

    3. ~Abcde pisze:

      Nie zgodzę sie z Toba. Cos niszczy- na pewno. Niektóre kobiety zacisną zeby jesli to była przygodna, przelotna pseudofascynacja. Nie da sie wybaczyć i walczyc w przypadku zdrady wieloletniej. Wtedy zona jest juz na pozycji straconej. Temat rzeka prawda? Byłam kochanka jestem zona byłam zdradzona. Heh ironio losu znam temat zdrady z każdej strony

      1. ~kamil pisze:

        nie masz z czego sie cieszyc, pseudo-żono

      2. ~Marlena pisze:

        Nie rozumiem Ciebie. Wiedziałaś, ile negatywnych emocji było w twoim życiu po zdradzie męża i sama pchalas się w ramiona zonatego faceta?!

      3. ~Zdradzona pisze:

        Bylas kochanka, teraz jestes zona i bylas zdradzona…
        Bardzo ciesze sie twoim cierpieniem, wiesz dlaczego? Bo takie samo scierwo jak ty ,wlazlo do lozka z moim mezem. Nie zastanawial sie ten podczlowiek tym, ze rozbija cudza rodzine i niszczy cudze malzenstwo. Takich jak ty ani troche mi nie zal, wrecz przeciwnie, ciesze sie kiedy cierpicie z powodu zdrady.

    4. ~Internautka pisze:

      Wreszcie po raz pierwszy czytam tekst na temat zdrady z „normalnym ” podejściem prawdziwym podejście czy się komuś to podoba czy nie . Złote środki zapobiegającym zdradom nigdy nie istniały , nie istnieją i istnieć nie będą. Ludzie tworzący taki układ , ja mówię na to związek wiedzą na co się piszą , czego chcą od drugiej osoby i co w niej widzą. Człowiek nie jest w stanie przewidzieć czy w życiu nie spotka się i nie będzie częścią takiego życia choćby zapierał się. Nie wie ,ze moce spotkać taką osobę , która mu tak bardzo odpowiada, która jest dopełnieniem całości. Nie mam prawa skazywać tych ludzi na potępienie bo już byli tacy , którzy pokazywali palcem innych sami nie wiedząc kiedy to oni byli w epicentrum . Czy też tak łatwo znosiliby wówczas szykany i palce wskazujących ich winy ?

      1. ~Tess pisze:

        Tak, pięknie pisze…tylko do momentu aż sama nie zostanie zdradzona. Ciekawa jestem czy gdyby to ona była tą żoną albo partnerką/narzeczoną, nieważne czy rozbija się związek małżeński czy nie (niezamężnego też boli zdrada). jestem prawie pewna, że nie pisała by tak wspaniale i nie szukała usprawiedliwienia dla SIEBIE (bo znalazła winę mężczyzn!, on ślubował, chciał dzwonił przyjeżdżał). Bo ja myślę, że gdyby to ONA ZOSTAŁA ZDRADZONA NIE PISAŁABY TAK…myślę, że chciałaby wydrapać oczy kochance swojego męża/partnera etc czy nie uważasz? Czy tak trudno w XXI wieku zastanowić się, co by było gdyby to mnie zdradził/zdradziła. Wtedy optyka poglądów się zmienia, wierz mi. Pomyśl sama..za siebie, jakbyś TY się czuła i za kogo uważała swojego partnera i jego kochankę gdyby Cię zdradził? Proste pytanie? Czy też byłabyś tak wyrozumiała i szukała usprawiedliwiania dla ich „wybryku”? Wątpię, szczerze! To jest kolejna plaga naszych czasów, usprawiedliwianie czegoś co się nie da usprawiedliwić. Bo przecież niby wiemy, że zdrada to coś złego, niby że nie wypada, ale…przecież wszyscy mamy wady, przecież to nic takiego, zwłaszcza jak to jednorazowy skok w bok, to przecież tylko seks, nie? Bo to on nalegał na spotkania, dzwonił, to przecież co ja biedna mogłam…?A jest takiego piękne zdanie jak „NIE dziękuję”! Nie musisz się godzić na bycie kochanką, tak? czy musisz? Nie, CHCESZ! Człowiek nie zwierze i powinien od czasu do czasu pomyśleć mózgiem a nie tym co ma między nogami! Bo z tego już wiele nieszczęścia już powstało. Niejeden człowiek cierpi przez to że nie pomyślał i to nie tylko ten co zdradził (ci ludzie zwykle szybko żałują tego co się stało! tak naprawdę,dziś postąpiliby inaczej, ale cóż człowiek się uczy na własnych błędach), ale ten z którym zdradzał też cierpi, o zdradzanym nie wspomnę. Mam kilka znajomych koleżanek które zdecydowały się na rolę kochanki się boją…widzę, jak niektóre boją się zostawić swojego (już i na razie) partnera z innymi kobietami, puścić na imprezę z kolegami.. dlaczego? jak uważasz? Może bo wiedzą, że nie jest tak trudno doprowadzić, żeby zdradził? Boją się, że SAME ZOSTANĄ ZDRADZONE..A TO JUŻ ZUPEŁNIE INNA HISTORIA, PRAWDA? to już źle…i jak my zostajemy zdradzeni to już nie jesteśmy tak wyrozumiali, chyba, że mamy luzackie podejście do związku lub preferujemy tzw. związki otwarte (co dla mnie ściema nad wyraz.;))ale to znaczy że nam na kimś tak naprawdę nie zależy. JEST COŚ TAKIEGO JAK EMPATIA? To umiejętność wczucia się w cudze emocje, uczucia. Czy to takie znów trudne, wyobrazić sobie co może czuć zdradzony? Chyba nie? Jednak obserwuję, że coraz ciężej przychodzi ludziom myślenie o kimś innym, liczy się moje szczęście, moje życie, moje sukcesy, po co się przejmować innymi? czy oni się mną przejmują? To co ja mam? Nie? Jednak nie nazywaj białe czarnym ani szamba perfumerią. Ok zdarzają się większe tragedie niż skok w bok pod wpływem, jak nie którzy myślą. Ale zdrada zawsze więcej niszczy niż buduje, dla kochanka/kochanki też. Nie wierzę, że taka która rozbiła czyjś związek może żyć spokojnie z tą osobą…myślę, że takie osoby są bardziej niespokojne o swoje związki, mniej ufne, wiedzą, że same mogą zostać zdradzone. Zrobił/zrobiła raz to czemu i nie drugi. Ileż takich przypadków, że kochanka doprowadziła do rozbicia rodziny (bo i dzieci już były na świecie), wyszła za mąż za „swego” wybranka, a za kilka lat jak przyszło szare codzienne życie, dzieci rutyna, to bach..i same zostały zdradzone? I wielki płacz i ciskanie piorunami? Zło wraca! Nie zapominaj! Masz zawsze wybór, nie musisz godzić się na bycie tą trzecią? Nie lepiej być tą jedyną dla KOGOŚ INNEGO? No ja wolę tą drugą opcję? Czy cudzy facet naprawdę jest taki pociągające? a kawalerowie czy rozwodnicy (których się poznało po rozwodzie, to inna sytuacja!) to co? Nie ma już, a może Ty masz niebywałe wymagania ( a sama ideałem nie jesteś,bo ideały to w bajkach tylko co najwyżej, prawda?). I zdarzyło mi się, że zajęty facet proponował mi „dziwny” układ bo związkiem nie śmiałabym tego nazywać. Jak wiedziałam, że z kimś jest, mówiłam (jeżeli byłam zainteresowana a to mi się ze 2 razy zdarzyło bo mi się facet spodobał) ok, ale najpierw się rozstań z tamtą! Proste. Nie chcę i nie chciałam być dla kogoś pocieszanką i tą trzecią. Tylko tą jedyną. Czy to takie dziwne. I żaden nie rozstał się, poleciał do innej koleżanki czy znajomej i ona nie miała odwagi, rozumu albo nie chciała powiedzieć „nie dziękuję” dopóki jesteś zajęty…i niestety widziałam jak potem płakały i klątwy rzucały!No ale cóż, jak pomyśleć trudno. Na bajery typu „jesteś piękna”, „kocham Cie maleńka” to się mogą nabrać dzieciaki w gimnazjum, ale nie dorośli ludzie. Bo „kocham Cię” nie znaczy dziś wiele, za to OKAZYWANIE TEGO,ŻE SIĘ KOGOŚ KOCHA JEST DZIŚ BEZCENNE! A fakt, że się jest komuś wiernym, czy się przysięgało czy nie, ale uważa się go za ważnego, kochanego, jedynego….Kocham = nie ranię! (zdrada mieści się w „nie ranię”, siebie też..bo to kiedyś wcześniej czy później i mnie zrani, zło wróci, bo wraca). Taką mam i miałam zasadę, jedną z wielu. po a myśleć! Po b – nie ranić. Wiadomo, człowiek i tak nieumyślnie kogoś skrzywdzi, ale starać się trzeba. A zasady są nie po to, żeby je łamać, tylko, żeby się całkiem nie złajdaczyć ;) żeby na tzw. psy nie zejść. i samemu siebie nie zranić. Bo to nie prowadzi do szczęścia, zwykle czy później kończy się rozczarowaniem. Bo szczerze, ile znasz takich par, które powstały ze „zdrady” i dalej trwają, są szczęśliwe? A ile będzie za 10 lat? Zwykle zdradzający ucieka z domu, chce się wyrwać się od „wrednej” żony (która ma na głowie dom, dzieci, pracę i jeszcze siły zrzędzić ;) to czemu nie pojechać do miłej, fajnej, ciekawej i SAMEJ kobiety, która jest wesoła, skora do „zabawy” i wysłuchania zwierzeń nieszczęśnika? To zwykła ucieczka od odpowiedzialności. Jak się coś obiecywało (a przysięga małżeńska jest przecież szczególną obietnicą!) to trzeba dotrzymać słowa.Ale nie należy prowokować do zdrady (a tak wiele robi), a to jak się dowiaduje, że jednak oblubieniec jest czyimś mężem (bo niektórzy uważają że jak zdejmą obrączkę to spoko – i kochanki też, przecież czego oczy nie widzą…;)) To normalne! i oczywiste. Co innego gdy małżeństwo okazuje się fiaskiem, porażką (tak bywa) ale wtedy się NAJPIERW JE ROZWIĄZUJE, BIERZE ROZWÓD A POTEM ZNAJDUJE NOWĄ MIŁOŚĆ. Ileż to już kobiet płacze bo obiecywał że się rozwiedzie, a potem że jednak nie może odejść, dla dobra dzieci, bo się odwidziało? I jest wyzywanie takiego od nie wiadomo kogo. A to przecież same sobie winne są! Myśleć trzeba! Ja wiem, że jak hormony uderzą do głowy i motyle do brzucha wskoczą, to ciężko logicznie pomyśleć, ale jak to opadnie to można sobie zadać trochę trudu i pomyśleć. Ktoś kto szuka zdrady (bo o tym typie mówię w tej chwili gdy się ma „kaca moralnego” dzień bo „delegacji” i zrobił głupstwo ) nie rozwiedzie się/rozstanie (z wygody zwykle lub ekonomii ale jeszcze pewniej bo jest mięczakiem, mężczyźni i kobiety – bo zdradzają coraz częściej kobiety – przecież równouprawnienie mamy nie? to co tam!). Pobawi się, pobawi i ucieknie do rodzinnego ciepełka, a Ty zostaniesz! I tylko sobie możesz pluć w twarz, a wystarczy pomyśleć, nic więcej.

        1. ~Mała pisze:

          Gratuluję tekstu. Bardzo dobry i dojrzały. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś.
          Ludzie zyjący w XXI wieku mają jakies niezrozumiałe wyobrazenie, że przyszły czasy swobody i wolności , ze wszystkim wolno wszystko i nie ważne jest co czują inni. Empatia ? Zanika. Uczciwość ? Juz zanikła. Wierność ? Słowo bardzo rzadko używane…, Zaufanie ? Oooo, jest do czasu . To jest straszne, bo przynosi ogromne nieszczeście , płacz i smutek. Jest tyle tego w koło, bo co sobie dokładać? Dla przygody ?
          Kochane kobietki, kochani męzczyźni: Żonaci i mężatki są to ludzie zajęci. Koniec, kropka.

          1. ~aga pisze:

            Ja wczoraj byłam na spotkaniu z żonatym,od razu mu powiedziałam że nie możemy być razem ze ja oczekuję że mój partner musi mieć tylko mnie, że nie chcę skrzywdzić żony i jego dzieci, że musi oj mnie zapomnieć.między nami nic jeszcze nie było kilka razy się zdarzyło ze próbował trzymać mnie za rękę ale się wyrwalam.mój ojciec zdradził moja mamę wiem jak to boli dlatego nigdy tego nie zrobię żadnej kobiecie!!

          2. ~ewelina67 pisze:

            brawo za swietny,szczery tekst o kochankach … zgadzam sie w 100% a zwlaszcza ze zdaniem, ze w dzisiejszych czasach usprawiedliwismy cos czego usprawiedliwic sie nie da!!teskt kochanki:ja nigdy.nie odzywalam sie pierwsza, nie nalegalam , czekalam itp .. to on heh smieszne ….to bylo jescze bardziej pociagajace.. to logiczne i normalne heh zal mi Ciebie.. kochanko…

            1. Anonim pisze:

              To po co z nim w ogóle sie spotykasz ? Wstyd

        2. ~Kaśka pisze:

          Brawo!
          Zgadzam się z tobą w 100% z każdym słowem – myślałam że nie znajde drugiej tak dojrzałej osoby, z takimi poglądami. Wspomniałaś o ważnych aspektach – KOCHAM- pokazuję to, nie ranie, jestes ważna. No i odpowiedzialność za to co czynimy – mężowie żony szukające przygód to dzieciaki których nie stać na odejście, bo lubią zabawę a dzisiejsze czasy są usprawiedliwieniem braku odpowiedzialnośći. Jak chcesz tworzyc nowy związek to odejdz nie kłam nie rań, nie zachowuj się jak zaszczuty szczur który będzie kradł dla siebie dopóki nie zostanie przyłapany – CHOLERNE SMARKATE PODEJŚCIE!!!!!!!!! a potem kochaneczka w kąt i żonko to był błąd kochałem tylko ciebie – CWELE BEZ KRĘGOSŁUPA

        3. ~NT pisze:

          Mam te same wartości co Pani. Ja jestem po rozwodzie – to ja miałam w związku „jaja” Mój mąż nie mógł się zdecydować czy zostawić mnie czy kochankę. Pierwsza zdradę jakoś przeżyłam dałam szanse ale zaznaczyłam ze drugi taki numer i KONIEC. Myślał, że blefuję, bo mamy dziecko. Druga zdrada z ta sama kochanica (pewnie tamta ie nie skończyła) – I ZROBIŁAM CO TRZEBA! a wystarczyło by powiedział ‚Nie kocham Cie już wolę inna”. Pomogłabym mu się spakować ;-). Kochanica – notabene panna z dzieckiem – KLON JEGO MAMUSI!

      2. ~Asia pisze:

        A ja się nie zgadzam. oczywiście, że zdradzają cy czy zdradzająca ponosi winę, ale kochanka czy kochanek mają w tym swój współudział. Tłumaczenie gdyby nie ja to inna jest tylko próba wyczyszczenia sumienia. ale to jesteś właśnie ty nie inna to jesteś ty, która wiedząc że ma męża budujesz za jej plecami z nim związek. Czy to zwalnia z odpowiedzialności męża. nie ale ty droga kochanków masz w tym swój udział.

    5. ~Lucyna pisze:

      To nieprawda. Jeśli była zdrada,to dlatego ,że nie było związku…

      1. ~Syla pisze:

        A co z tą teorią gdy zdradzający nie zamierza opuścić żony i w sytuacji, gdy zdrada wychodzi na jaw zaprzecza istnieniu kochanki a żonie mówi, że jest jedyna?

        1. ~aaaa pisze:

          a co to zmienia w fakcie, ze kochance tez mówiła, ze jest jedyna, że ją kocha itd. prawda o takim człowieku jest tylko taka, ze nie kocha żadnej kobiety. kochanka miała byc lekiem „na całe zło i nude” a z żoną jest z obowiazku i przyzwyczajenia i strachu przed alimentami.

  2. ~Karolina :) pisze:

    Nie rozumiem takich kobiet naprawdę… „To nie ja go zniszczyłam tylko on”. No dobra może i chciał, ale w większości przypadków mężczyźni nie kryją się z tym że są żonaci, więc jak można brać się za takiego faceta? Czy taka kobieta lub też facet – zależy kto zdradza – nie widzi że pomimo braku wyrzutów sumienia to i tak rozpierdala związek? „To on” ale Ty się na to zgodziłaś, być z kimś po cichu, z kimś kto już miłość ślubował. Do tego trzeba też pomyśleć, a co gdybym to ja była w takiej sytuacji? Na pewno że spokojem nikt by nie podszedł do zdrady. Kilku facetów gdy byłam zgrabna i ładna podrywali mnie pomimo związków i każdy usłyszał to samo „wróć jak będziesz wolny”, nigdy nie wytrzymałabym świadomości że on zdradza ze mną swoją dziewczynę/narzeczona/żonę, nie chciałabym być na drugim planie. A drug kochanek/kochanka się za mocno zaangażują? I co wtedy? Niepokoiłaby mnie jeszcze jedna sprawa, a co jeśli mnie też zdradzi?
    Pomimo iż jestem kobietą chyba nie rozumiem większości ich toku myślenia.
    Pozdrawiam! :)

    1. ~nuddy pisze:

      To prawda – to „odrzucanie poczucia winy” zaczyna się już gdzieś wcześniej … odbiłam jej chłopaka – „bo byłam lepsza” (nie ważne w czym) – poza tym on jej nic nie ślubował… i tak od małego palca do dużej i całej ręki … jednak coś w tym jest – siłą go nie ciągnęła – zawsze powinien pamiętać, że uczciwość jest ważna … chcesz się związać z nową bo „starej” już nie kochasz czy od początku ci czegoś brakowało … też chciałabym widzieć samo zło w kochance jednak byłoby mi „bardzo ciepło na sercu’ wiedząc, że mając wybór wrócił jednak do mnie ;) takie jest życie … odmówi mu ta kochanka poszuka kilku następnych – jeśli jest wierny nie zwróci uwagi nawet na tą jedną ;(

      1. Anonim pisze:

        Dokładnie…to zwykle odrzucanie poczucia winy. Facet jest dorosły i wie co robi -wszystko się zgadza, ale „ty” jako kochanka też jesteś dorosła i wpieprzasz się tam gdzie nie trzeba i to wcale nie znaczy, że część winy nie leży po twojej stronie. To tak jak by kierowca podwożący bandytę pod bank, mówił, że jest całkowicie niewinny bo banku przecież nie obrabował, tylko grzecznie podwiózł i czekał…Znam taki przypadek, kiedy kobieta po wielu latach związku dowiedziała się o zdradzie męża, wpadła w depresję i próbowała sobie odebrać życie. A co gdybyś miała taką sytuację i ktoś między innymi przez ciebie by się zabił??? Nadal byś twierdziła, że to nie twoja wina?? Zero jakichkolwiek wyrzutów??? Odpowiedz sobie na to pytanie??? Nawet jeśli facet jest draniem i zdradza to nie znaczy, że kobieta musi być suką i rozbijać związek. No ale mamy XXI wiek, jesteśmy tacy nowocześni, wszystko mamy…oprócz sumienia…

        1. ~ona pisze:

          Jak można się zabić przez faceta? Miałam 4 poważne związki, które zakończyły się po zdradzie faceta. Wiem jak to jest mieć złamane serce, ale w życiu bym się nie próbowała zabić. Coś się kończy, a coś zaczyna. A zdradzone żony niech się pogodzą z tym, że miłość nie trwa wiecznie. Najpierw mają o wszystko pretensje, a potem są zdziwione. Mój mąż wie, że jak znajdzie sobie inną to się rozstajemy bo nie będe kogoś trzymała przy sobie na siłe kiedy miłość wygaśnie

    2. ~Aster pisze:

      A kogo wzrusza czyjs zwiazek?
      Malzenski czy nie.
      Podrywamy sie cale zycie. Niektorzy popelniaja blad – mysla ze slub zamyka ten temat.

      1. ~beata pisze:

        A kogo wzrusza czyjs zwiazek?
        Malzenski czy nie.
        Podrywamy sie cale zycie. Niektorzy popelniaja blad – mysla ze slub zamyka ten temat.
        TY JESTEŚ CHORA SUKA !! PO TO BIOE ŚLUB ABY ŻYC GODNIE MIEC RODZINE . MAM MĘŻA DLA SIEBIE NA DOBRE I ZŁE A NIE DLA KOCHANKI

    3. Anonim pisze:

      Ostatnio przeczytałam trudno kochać i myśleć jednocześnie. Kiedyś myślałam tak jak Ty dopóki właśnie nie dotknęła mnie strzala miłość

    4. ~tak pisze:

      kobieto nie doczytalas dokladnie.Dziewczyna mowi nie ja bedzie inna, i dlatego nie ma wyrzutow sumienia.Takie jest zycie.Ja doznalam zdrady rozpadu malzenstwa i nic na to nie poradzisz.Musialam zacisnac zeby i pozbierac sie do kupy z 3 dzieci.

    5. ~jonka pisze:

      a nieprawda! wielu naprawdę, nie mówi ze sa zonaci. wierz mi. Sama dowiedzialam się przez przypadek po pół roku. I co? co prawda tacy faceci sa nic nie warci..

  3. zdrada, zdradą, każdy ma inne potrzeby i innego kalibru. Czasem kogoś można kochać, bardzo kochać, ale może coś się nie układać w łóżku i tylko w łóżku. Nieważne ile by włożył w to energii to ty ciągle bez orgazmu i co? psychoterapia? serio? są łatwiejsze i szybsze sposoby. Czasem zdrada pomaga. Zwłaszcza kiedy problem jest w głowie, a nie narządach, a zwykle tak jest. Ale to też nie zabawa dla każdego. Bo jeśli masz jaja zdradzić, to miej teraz jaja z tym żyć i nie ranić partnera swoimi wyrzutami pożal się boże sumienia. To już jest znęcanie się.

    1. ~Tak-to popieram pisze:

      Jestes jedna z niewielu co normalnie bez głupich emocji podchodzi do tematu!!Bez rozwijania tego ,bo i po co- ty wiesz a innym trzeba by nowele napisac i tak nie zrozumieja..Pozdrawiamm

    2. ~gulgul pisze:

      I się nie zesrać

  4. ~Wil pisze:

    Fajnie się pisze to nie ja to on.
    Ja stoję po drugiej stronie, wyszedł romans żony z żonatym facetem.
    Kilka lat to trwało, ale wyszło, do dzisiaj nie rozumiem po co na co i dlaczego.
    Pierwsza reakcja ratować co się da, ale po takim czasie nic się nie da.
    Już była dostała kopa,ja zostałem w swoim (to już zasługa sądu) mieszkaniu z dziećmi (już pełnoletnie) same decydują o sobie choć ja je utrzymuję a student potrafi kosztować.

    1. ~Kris pisze:

      Współczuję, mam to samo tylko dzieciaki małe.
      Ale nie ma chyba co rozpamiętywać po co i dlaczego. To nie Twoja decyzja..
      Pozdrawiam

  5. ~Jagna pisze:

    Mnie się zdaje, że są różne oblicza zdrady i nie każde z nich zasługuje na taki sam stopień napiętnowania.
    Są zdrady – długoletnie związki na boku, i to jest moim zdaniem zwykłe skurwysyństwo. Bo skoro chcesz drugiego związku to zakończ ten pierwszy – tu nie ma pola do wymówek, usprawiedliwień i rozgrzeszenia.
    Są zdrady – jednonocne przygody pod wpływem impulsu, alkoholu, imprezy i delegacji, takie, pod których zdradzający ma kaca moralnego i wyrzuty sumienia. I tu byłabym jednak nieco łaskawsza, bo niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie popełnił błędu nie myśląc o konsekwencjach. Wcale nie umniejszam tu niczyjej winy, po prostu nie stawiałabym tych dwóch zdad obok siebie.
    Są też zdrady emocjonalne – krótsze lub dłuższe fascynacje innymi ludźmi, albo większe przywiązanie i posłuch dla kogokolwiek innego niż partner/partnerka. Tak, serio uważam, że to też jest zdrada – problem moim zdaniem często bagatelizowany. Bo jeśli mój facet bardziej interesuje się losem swojej przyjaciółki, kumpla czy matki niż moim i naszego związku to to jest zdrada emocjonalna i sygnał dla mnie, że kocha mniej, niż deklarował. Takie związki, w których więcej do powiedzenia miała mamusia mojego chłopaka, albo jego koledzy kończyłam natychmiastowo, z poczuciem pewnej zdrady właśnie.

    1. ~t.vik pisze:

      Zdrada emocjonalna? To znaczy, że jeśli Twój Mąż zakocha się w innej jednocześnie kojachąc Ciebie na tyle mocno, że za wszelką cenę nie pójdzie z nią „na całość”, to i tak stwierdzisz, że Cię zdradził? Żadnej szansy? Taka miłość może trwać bardzo długo, czasem wiele lat i współmałżonek naprawdę może być rozdarty, ale jakoś się trzyma, to co, u Ciebie już nie miałby szans, gdybyś tylko się dowiedziała? To nie jest zdrada! A włączanie do tematu rodziców, czy kolegów, to już zupełne pomieszanie, ale mniejsza o to… Nie ma czegoś takiego jak zdrada emocjonalna, bo jak to udowodnisz?

      1. ~Bunia pisze:

        A ja zgadzam sie z Jagna! Istnieje cos takiego jak „zdrada emocjonalna” i uważam ze jest duzo gorsza niż jednorazowy numerek. Bo jeśli Twoj partner/partnerka czy tez mąż/żona zaczynaja dzielić swoje życie, emocje, problemy z kimś innym a nie z Tobą to jest zdrada! Jeśli wolisz po pracy zamiast wrocic do domu pojechać na kawę czy obiad z kimś innym, zeby porozmawiać o życiu, kłopotach a w domu mówisz ze wszystko jest OK to jest zdrada! Zdecydowanie gorsza niż jednorazowy skok w bok, spowodowany właśnie nadmiarem alkoholu czy po prostu chwila… Bo osobiście uważam, ze sfera duchowa i stan umysłu jest o wiele ważniejsze niż pociąg fizyczny :) najważniejsze to umieć rozmawiać o swoich potrzebach i oczekiwaniach. I byc ze sobą szczerym. Wtedy zdrada nie istnieje…

        1. ~Ada pisze:

          Zgadzam się z Tobą. Zdrada emocjonalna boli bardziej. Mój były z koleżanką z pracy gadał o rzeczach o których ze mną nie bardzo chciał. Gdy wracał do domu i pytałam jak było w pracy to odpowiadał – jak to w pracy, ale z nią później na gg to rozmawiał o tym jak ciężki miał dzień, jak go szef zdenerwował itp. Gdy jego mama zachowała to z nią wolał rozmawiać o chorobie a nie ze mną. To do niej pierwszej dzwonił, gdy miał wypadek. Na początku mówił „to tylko koleżanka z pracy” albo „my tylko gadamy o pracy”. Potem jednak bywało, że mówił „Ty jak zawsze masz problem, Asia mnie bardziej rozumie”. Nie żadna Aśka tylko Asia!
          Dlatego raz jak go nie było poczytałam sobie ich rozmowy na gg. Przepłakałam cały dzień. A wieczorem spakowałam się i odeszłam. Wiem, że z nią nie spał, kiedy był ze mną, ale zdradzał mnie z nią emocjonalnie. Bardzo mnie to zabolało. I to, że nawet o mnie nie walczył. Już tydzień po moim odejściu był już oficjalnie z nią. O ile wiem, byli ze sobą niecały rok. To ona zostawiła jego dla innego…

          1. ~kris pisze:

            Jak to się mówi w przyrodzie nic nie ginie.

        2. ~aga pisze:

          zgadzam się całkowicie

      2. ~klops pisze:

        zdrada – „Taka miłość może trwać bardzo długo, czasem wiele lat i współmałżonek naprawdę może być rozdarty”
        - co to znaczy ? to jak się zakochał ? obudził się pewnego dnia i stwierdził że jest zakochany w kimś innym?
        To nie bierze się z niczego. Można się kimś zafascynować , ktoś mi się może spodobać ALE wiem że mam żonę/męża i tym samym nie pozwalam się rozwinąć takiej znajomości po to by nie kusić losu! I to jest uczciwe podejście! OK może mi się podobać inna kobieta/facet ale mam świadomość że to tylko tyle. Chyba każdy to rozumie jak może się skończyć wchodzenie w ciut głębszą znajomość z kimś kto mi się podoba! Trzeba mieć jakieś hamulce albo się przyznać że ma się pociąg do k*restwa!

      3. ~fcw pisze:

        Wyjaśnić zdradę emocjonalną jest bardzo łatwo, wykryć również. Strona zdradzana w lot zrozumie o co mi chodzi. Zdrada emocjonalna jest tylko wstępem do zdrady fizycznej. To kwestia czasu, gdy do tego dojdzie. Może się to ciągnąć latami, a może to zająć kilka tygodni. Jeśli jeden z partnerów pozwala, aby potrzeby emocjonalne były zaspokajane przez „obcą” osobą, wówczas odziera małżeństwo z pewnej bardzo ważnej rzeczy. Nagle staje się obojętny, mniej namiętny. „To nie jest to co wcześniej”, mówi. Zaczyna się zastanawiać się nad sensem tego wszystkiego, bo nagle ktoś zaspokaja potrzeby emocjonalne nie gorzej niż partner. Jednak w małżeństwie jest jeszcze wiele innych potrzeb. Mówienie, że nie ma czegoś takiego jak zdrada emocjonalna jest zaprzeczeniem tego, że emocje w związku są nie ważne. Równie dobrze można powiedzieć, że zdrada fizyczna nie istnieje, bo łóżko to nie wszystko. Zdrada nie jedno ma imię.

      4. ~Kauri pisze:

        Zdrada emocjonalna to emocjonalne zaangażowanie w sprawy kogoś innego kosztem partnera, do tego stopnia, że się tego partnera celowo nie zauważa, ignoruje i pozostawia samemu sobie w każdej sferze życia; to nie „być zakochanym w kimś innym, ale trwać wiernie przy partnerze i być z partnerem”; zdrada emocjonalna to najgorszy rodzaj tortury psychicznej i uwierz, że to może nawet takiego zdradzanego partnera zabić.. tego się nie da tak po prostu udowodnić, bo kto ci uwierzy na słowo, że jesteś dla partnera zerem, śmieciem nie wartym uwagi.. to rujnuje duszę osoby ranionej emocjonalnie, zabija chęć życia, jakbyś miał zostać zamrożony oziębłością partnera.. wiem, o czym piszę, taki był względem mnie mój mąż..

  6. ~W długim związku...bardzo pisze:

    Wolałabym jednak wiedzieć… bez względu na wszystko… gdybym była zdradzana chciałabym wiedzieć.. miałabym wtedy chociażby ruch….

    1. Anonim pisze:

      I po co druga strona ma wiedzieć ? Co z ta wiedza można zrobić ?

    2. ~Nina pisze:

      kauri masz racje wlasnie przeżyłam zdradę emocjonalna pewnie doszłoby do fizycznej ale stety lub nie przerwałam to.czulam ze coś jest nie tak mimo ze mój maz do ostatniej sekundy powtarzał kochanie co ty wszystko jest OK!! Kocham cie itp.a jednak zwierzał sie koleżance w pracy notabene mężatce jaki on jest nieszczęśliwy jak mu sie do domu nie chce wraca itp.i wiesz co nie wiem co gorsze skok w bok czy świadomość ze obca szmata wiedziaa więcej o moim zwiazku i rodzinie więcej niż ja.szmata która zdradzała swojego meza wcześniej o której wszyscy w pracy mówili ze jest szmata a jednak mój maz potraktował to scierwo z większym szacunkiem niż mnie matkę jego dzieci kobietę która robiła mu kanapki do pracy dbała o czyste ubrania i w łożku tez była tym kogo chciał jej maz .co teraz??? Jak mam żyć? Minęło dwa tygodnie od kiedys wszystko wyszło na jaw .c kilka minut mam w głowie ich czule pogaduchy na Facebooku i słowa meza jak bardzo mnie kocha.jestem wyprana z jakiejkolwiek wartości czuje sie brzydka głupia i beznadziejna.mam mysli samobójcze.moj maz stwierdził ze chce byc ze mną ze sie zaplątał ze mnie kocha itp .nie wierze w żadne jego słowo w głębi duszy czuje ze i tak mnie zostawi mimo ze jestem atrakcyjna kobieta .nie zycze nikomu takiej sytuacji.

      1. ~magda pisze:

        Wspolczuje Ci! ja tez przechodze wlasnie powazny kryzys w moim malzenstwie przez zdrade z moja najlepsza kolezanka z ktora moj maz mnie zdradza.Mam dosc tego piekla! widze jak pisze do niej smsy chowa sie z telefonem! Jestesmy malzenstwe od 14 lat mamy 2 dzieci, ktore patrza jak matka chodzi po katach i placze,Nie wiem co mam robic nie wyrabiam psychicznie ani nerwowo,? Mam ochote pojechac do niej i walnac jej w twarz!

  7. ~zakochana... pisze:

    A ja się zakochałam w Nim a On we mnie, nie kocha żony, a został z Nią…bo…no właśnie bo…

    1. ~Magda pisze:

      Nie rób tego innej kobiecie. uszanuj ich związek,dawna miłość,może dzieci.Nie krzywdż.Wiem co mówię,bo widzę co dziej sięz moja przyjaciółką której moż się zakochał.Cieprpią wszyscy a najbardziej maluchy.Kobieto,przemyśl i zachowaj sie jak należy.

      1. ~Miki pisze:

        Podziwiam twój komentarz, sama sądziłam ze żaden juz facet mnie nie rozkocha stało się inaczej płacz złość nienawiść smej siebie bezradność czas który nic nie zmieni pogłębia ból nie daje łudzić się ze będziemy razem, chciał postawić na jedną kartę ona i tak wygrała mimo że kocha jak to mówi :-( lepiej uciekać niż liczyć ze brzytwa tak jak my kobiety chcemy

    2. ~bora pisze:

      Został z żoną bo ty jesteś zwykłą k…

    3. ~żona pisze:

      Widocznie Ciebie naprawdę nie kocha. Kocha żonę. Tobą się tylko zafascynował i inaczej to nazywał. Mężczyźni (i chyba nie tylko oni) często mylą stan zauroczenia/fascynacji/pociągu fizycznego z miłością. Miłość to coś więcej… To wspólne trwanie razem nawet wtedy, gdy przechodzi się kryzys w związku. Może teraz właśnie rozpoczynają wspólną pracę nad tym jak naprawić to co się zepsuło? Zresztą większość żonatych facetów i tak po zdradzie zostaje z żoną, bo co to za przyszłość z kobietą, która świadomie szła do łóżka z żonatym. To chyba nie jest materiał na „kobietę życia”. Facet chce mieć przy sobie porządną kobietę. A to, że on „poszedł na bok” to jeszcze inna parafia. Powodów jest wiele, różne problemy życiowe itp. Jak będziesz kiedyś żoną, będziesz mieć dziecko, zrozumiesz. Nie można wchodzić komuś z buciorami w życie. A związek buduje się z kimś wtedy, gdy ta osoba jest wolna.

      1. ~iza pisze:

        Dokladnie…

      2. ~OLO pisze:

        Widzę, że bronisz mężczyzn, że to wszystko wina kobiet. Nie masz racji i mało wiesz o życiu…:-)

        1. ~maryla pisze:

          Skoro kobieta wie że on jest żonaty i po spotkaniach z kochanką wraca do żony do domu,to już jest wiadomo że nie ma co się pchać.
          Żonaci zawsze szukają adrenaliny i kochanka im to daje..
          U żony jest stabilizacja,zobowiązanie ,dzieci czasem nawet wnuki.
          A kochanka to rozrywka ,ona daje mu to czego on żony nigdy by nie nawet nie chciał,z kochanką może się nawet zeszmacić

          1. ~aaaa pisze:

            żona to przyzwyczajenie i strach przed strata (finansową), rozwodem, alimentami i mściwoscią żony. nie jest to żadna jedna jedyna ani nic. gdyby w polskim prawie rozwód odbywał sie inaczej a ojcowie mieli prawa do opieki na dzieckiem to 90 procent małzenstw kończyoby sie inaczej. najbardziej mnie śmieszy, jak żony opowiadają o tym, ze „to jednak żonę kochał bo z nia został, to jednak jedna jedyna bo ze mną łacza go dzieci i więź”. nic bardziej mylnego. i podświadomie dobrze o tym żony wiedza. wiem bo byłam w układach z jednej strony i drugiej, niestety, zdrada jest bardzo popularna i patrze teraz na moich kolegów i wiem, słucham, słysze z jakich powodów zostają w domu. tak obiektywnie… nie będąc z nimi zwiazaną, bo przychodza pogadać, wyżalić się. o miłosci do żony nie wspomniał jeszcze żaden

            1. ~Aniutek_9 pisze:

              Masz rację..zostaja z żonami, bo wiedzą doskonale jakie piekło po rozwodzie im zgotuja.. nie oszukujmy się kobiety są mściwe szczególnie te w małżeństwie… Nie są w stanie znieść ze mąż woli jednak inną…że między nimi coś wygasło i nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Więc wychodzą z założenia, że nie będziesz ze mną to zgotuje Ci piekło i z każdą inną też nie będziesz. Kochanka, często dowiaduję się po dłuższej relacji, że jest tą drugą.. A dlaczego nie będzie tą pierwszą…? Bo dziecko… Ile razy faceci mówią, nie mogę odejść od żony bo zabierze mi dziecko…A najgorsze co zdradzona żona może zrobić? Zabronić kontaktu z dzieckiem… Kogo krzywdzi? Dziecko. Nie byłego męża…

      3. ~agata pisze:

        ta jasne z miłosci zostaja z zonami.Chodzi im o wygode , dzieci, i nie chca stracic majatku na ktory czesto sami zarobili. Rozwod to rewolucja, podzial majatku wysokie alimenty msciwa byla zona. Wiec siedza z zoneczka i dalej po bokach szukaja kochanek. No bo co to za milosc do zony skoro facet szuka na boku panienki/panienek? Jakos tak tej milosci nie widze. A nawet jak faktycnie kocha to ja dziekuje za takiego męza.

    4. Anonim pisze:

      Gdyby jej nie kochał by nie był z nia bo dla dzieci się nie zostaje

    5. ~IGA pisze:

      dokładnie, mam to samo – chcesz pogadać ? napisz

      1. ~arek pisze:

        hej piszę;) mam chęć na odskocznię:)

    6. ~... pisze:

      lubi Cie karmic klamstwami. Tak slodko je lykasz :) taka slodka …

    7. Anonim pisze:

      A ja bylem z żoną ktora mnie zdradzala. Potem sam zacAlem zdradzac. Nastepnie stwierdzilem ze takie zycie to juz totalne dno wiec zylismy dla dzieci ale obok siebie. I przyszedl ten dzien kiedy sie zakochalem. W lutym mamy sprawe rozwodowa. Bylo troche lez moich zony i dzieci. W sumie do rze ze w ta strone to idzie. Uwazam ze nie ludzie nie powinni sie szarpac i zdradzac. Szkoda czasu.

  8. ~kobieta pisze:

    Temat rzeka .Zło wraca skąd przyszło.Jeżeli świadomie rozwalasz rodzinę ,długoletni związek bo raptem zawirowały hormony ,wymieniasz żonę na młodszy model,nowy obiekt zachwytu nie patrzy bo zaślepiła ja miłość nie ważne że kogoś ranisz….. cóż ….. To budujesz swoje wesołe miasteczko na zgliszczach zrujnowanego życia drugiej kobiety,dzieci itp. Godzisz się na zło bo Tobie jest dobrze.Nie ma gwarancji jak długo potrwa szczęście.Ja wierzę zło powraca i może kiedyś to Ty staniesz po drugiej stronie poczujesz jak to jest!Nie Cudowne kochanki tylko kochanki………..

  9. ~MELA pisze:

    A ja myślę,że zdrada dot.w równym stopniu dwóch osób. Jeżeli jedno z partnerów nie chciało by takiego układu to by nie było zdrad. Zdrada jest niczym innym jak lekiem na odrzucenie samotności w związku, braku okazywania czułości dot. to również sfery intymnej. Jeżeli nie mamy zaspokojonych pragnień szukamy wrażeń u kogos innego. I wcale to nie oznacza, że nie kochamy żony, męża. Jak to powiadają znawcy to tylko fizyczność….

  10. ~DAGA pisze:

    Zostałam zdradzona:( dokładnie rok temu o tym się dowiedziałam. Na początku szok, niedowierzanie, później ból straszny, tak ze rozrywał serce, smutek… jesteśmy razem, moze ze względu na dziecko, moze ze względu na to, że nadal go kocham…. do tej pory nie moge zrozumieć, jak można tak oszukiwać, okłamywać- ja bym tak nie mogła, nie chciała. Oczywiście rozmawiałam z nią, to wiadomo mój mąż do niej pisał, nalegał na spotkania. A ona czemu miała się nie spotkać, pomimo ze wiedziała ze ma żonę, dziecko. Dokładnie tak pisała ” to mąż ma zobowiązania wobec Pani, nie ja” i co ja po tym miałam myśleć, pisać…. jak tak można wchodzić komuś w życie, niszczyć je, które tyle się razem budowało. Też za nic w świecie nie chciałabym być kogoś kochanką, i tak na prawdę nie mieć tego mężczyzny tylko dla siebie. Nikomu nie życzę tego co ja przeżywałam w poprzednim roku, oprócz niej, przykro mi ale życzę jej z całego serca żeby poczuła jak to jest być zdradzonym, jaki to ból patrzeć na dziecko , które świata nie widzi poza ojcem a TY masz ochotę wyrzucić go ze swojego życia….. czy da się ratować taki związek, chyba da, jestem tego przykładem, ale dużo w tym zasługi męża (tzn. żałuje co zrobił, powtarza, że kocha, stara się). inaczej nie dałabym rady i nie chciałabym jeszcze ratować związku, który tylko jedna strona chce ratować….

    1. ~Smutna pisze:

      Cześć,przeczytałam Twój post,sama jestem w takim samym położeniu jak Ty.Nie bede cię okłamywać lekko nie będzie,ale to jak bardzo wysoko wyznaczyłaś sobie osiagniecie celu i jak bardzo będziecie dążyć do celu ,tym łatwiej osiągniesz spokój.Ja o zdradzie dowiedziałam sie szybko,ich spotkania trwały trzy tygodnie po pracy ,seks ,mój mąż szukał takiej która go utuli i powie jaki on wspaniały,a ja ta zła bo za mało mu poświęcam czasu itd.,rozmawiałam z nią okazało się że gdyby wszystko wyszło na jaw i go wyrzucę to wynajmą mieszkanie,że go kocha itd.,Dałam mu szansę albo ona,albo ja ,zadnych próśb,ani grózb,wybrał sam ….Od jego zdrady w tym roku minie trzy lata i boli czasem bardzo,Nie myśl o tym co ci zrobił twoj mąż bo zniszczysz samą siebie,to najgorszy scenariusz twojego ego,wiem że to trudne ale wmawiaj sobie ze brałaś udział w żałosnym filmie,ze to cie nie dotyczy inaczej przegrasz swój związek Pozdrawiam :-)

      1. ~DAGA pisze:

        Cześć, no właśnie a jak Ty sobie „radzisz”? odganiasz myśli i starasz się wymazywać to z pamięci? z kazdym dniem jest lepiej? kilka razy zastanawiałam się czy dobrze robię, ale uczucie jest silniejsze. nie chce mowić, jak postąpię jak jeszcze raz mnie to spotka, bo nie wiem….. ale pocieszam sie, że jest krótka droga od miłości do nienawiści….

        1. Anonim pisze:

          Czesc,jak sobie radzę,tutaj jest różnie czasem sa chwile kiedy mam ochotę się poddać,wykrzyczeć,jak badzo mnie boli,że pomimo takiego czasu dalej sprawia mi to taki sam ból,mam ochotę krzyczeć na srodku ulicy głośno aż stracę głos,Ale ziązek to też te dobre chwile,przcież coś nas połączyło i to własnie nas,…szukam pozytywnych stron bo wiem że jeśli pozwole żeby”ona wygrała „to mogę złożyć pozew bo najgorsze co możesz sobie zrobić to oszukiwać samą siebie,…są momenty że coś,jakaś rzecz ,teekst ,wspomnienie przypomina mi ten ból ,wiem że on już bedzie we mnie dopóki bedziemy razem ,nie pozbęde sie go więc musze go adoptować :-) Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy Ty dasz rade,bedzie ciężko,czy jesteś w stanie przyjąć to na klate Nie rozpamiętuj,nie myśl o tym ,sama wiem że to trudne ,ale inaczej się poddasz Gdyby mnie zdradził po raz kolejny ,no cóż wtedy już by nas nie było,nie jestem Jezusem,nie nadstawie drugiego policzka ….Pozdrawiam

          1. ~DAGA pisze:

            no właśnie najgorsze te myśli, jakieś sytuacje przypominające o tym co się stało. Fakt faktem minał dopiero rok, albo az rok…. wiadomo są sytuacje, które przypominają nam czemu jesteśmy razem, ale najgorzej odgonić te myśli. Jeszcze każdego dnia myśle o tym, ale łudzę się, że pojawią się dni gdy ani sekundy nie będę rozpamiętywać. Faktycznie, jezeli to się wydarzy drugi raz nie ma przebacz, co ja jestem „workiem treningowym” który można kopać kiedy pasuje. A godność, poczucie wartości, żaden facet nie jest wart tego, żeby tak cierpieć, żeby drugi raz przechodzić to samo. Sam się przekonał, jak to zabolało mnie, jakie to miało konsekwencje i drugi raz popełnić ten sam błąd, dla własnych przyjemności? to gdzie tu jestem ja i moje uczucia, miłość do mnie…..

        2. ~Smutna pisze:

          Cześć ja jak sobie radzę odsunełam od siebie świadomość zdrady,nie da sie wymazać tego w 100% ,ale to małe oszustwo troszkę pomaga Najważniejsząrzecza ktorą zrobiłam to było wybaczyć-nie zapomnieć,tylko wybaczyć bo inaczej przegrałabym na starcie Rozmawialiśmy tylko raz na ten temat ,duużo mocno bolało Na początku długo go kontrolowałam -telefon ,powiedziałam że teraz choćby najmniejsze podejrzenie w jego kierunku zaraz bede pytać,Najtrudniej jest przekonać samą siebie do tego co chcesz osiągnac,czyli spokój wewnetrzny Najwazniejsze nie rozmyślaj,nie analizuj bo bezie trudniej ,sama na początku tak robiłam ,zastanawiałam się dlaczego to własniee mnie spotkało Jeśli zdecydowałaś sie zostać ze swoim partnerem to nie poruszaj ciagle tego tematu,jego bedzie denerwować,a ty bedziesz się niepotrzebnie nakręcać-zrobiłam ten bład Najwazniejsza jesteś teraz ty,stawiaj jasne zasady i warunki i musisz być konsekwentna w swoich działaniach..Pozdrawiam :-)

          1. ~DAGA pisze:

            hej, na początku wszystko analizowałam, choć do tej pory jeszcze łapie się na tym. Na początku zamęczałam go pytania, wylewałam swój żal- wiem, że nie było to dobre, ale inaczej nie potrafiłam. Teraz jest tego mniej, mniej poruszam ten temat ale kurcze jeszcze się pojawia- bardziej moja złość. Ale po roku faktycznie jest lepiej i czuję sie tak jak pisałaś na samym początku, jakbym grała w jakimś filmie, a to wszystko działo się obok mnie. Czasem sobie myślę, ze nic nie stało, ludzie przechodzą większe tragedie, ale następnego dnia czuję znów ten ból, żal, że kogoś obcego wpuścił między nas, że to nie tak powinno wyglądać, że nie tak wygląda związek, małżeństwo, żeby dla własnego kaprysu ZDRADZIĆ, bo tak to trzeba nazwać. Wiem, że ludzi to spotyka, nie ja jedna i niestety nie ostatnia, że ludzie potrafią najbliżej osobie takie świństwo zrobić…. NIGDY pewnie nie zapomnę, WYBACZYĆ wybaczyłam ale żal cholerny jest i pewnie bedzie……..

    2. ~pola pisze:

      zawsze mówiłam że jak mnie mąż zdradzi wypierdziele na zbity pysk skurczybyka, rozwiodę się no i zostałam zdradzona 9 lat temu hmmm tyle lat a ja nie zapomniałam boze jak się spalałam myślałam rozkładałam na części pierwsze obwiniałam się cierpiałam strasznie przez niestety CAŁE LATA i cóż z obietnic młodej dziewczyny nie wywaliłam nie rozwiodłam choć jakieś kroki podjęłam uwierzyłam zostałam dla dobra związku bo podknięcie bo dzieciaczki bo potrzebują ojca bo razem łatwiej ale wiesz teraz jestem 40 letnia kobieta i z perspektywy czasu szczerze żałuję trzeba było to rozwalić syn często mówi mamo mogłaś to zrobić teraz człowiek mądry może poznałabym wartościowgo faceta który by pokochał dał szczęście nieraz patrze na męża i mysle jak mogłeś mi to zrobić -boli ale już nie tak bardzo ale boli i niestety rana pozostała tego się niezapomina to tak jak z pięknym kryształowym wazonem stoi piękny w słońcu odbija promienie światła ale kiedy upadnie i pojawi się rysa to nie wiadomo jakby człowiek go nie przestawiał obracał to zawsze to zarysowanie nawet w świetle słońca pozostanie widoczne teraz postąpiłabym zupełnie inaczej no ale cóż teraz madrą ale musisz kierować się sobą nieraz zdrada umacnia i ratuje nie kieruj się mną serce samo ci podpowie ale nie życzę ci takiej huśtawki emocji i spalania się które ja przeszłam zdrada to tragedia i to dla całej rodziny nie tylko wasza ale i dzieci i rodziców i teściów u mnie położyła się cieniem na reszte życia pozdrawiam gorąco

    3. ~Tess pisze:

      Przykre to co spotkało Cię, zdrada rani zawsze, zdradzonego a i zdradzanego też, kochankę/kochanka też..bo nie wierzę, że na cudzym nieszczęściu można coś zbudować. Zwykle kochanki same kiedyś są zdradzane, ale wtedy to już inaczej mówią, klątwami rzucają. Wiele razy widziałam, jak się miotają i boją puścić tego swojego gdzieś, bo pewnie wiedzą, że nie jest tak trudno dla niego zdradzić. Zrobił raz (bo chciał) zdradzi kolejny. Niestety to nie jest przypadek, że w delegacji się za dużo wypił (co też nie jest usprawiedliwieniem) ale co innego jak się szuka kogoś. Co miała powiedzieć? np „nie dziękuję” jak się dowiedziała że ma żonę i dziecko? Przymusił ją? Sama chciała. Mogła powiedzieć spadaj, nie zadaję się z żonatymi (jak ja robiłam i robię, sama już jestem żoną). Mogła, ale nie chciała. Teraz zwala winę na kogoś. Pewnie to mąż ślubował, ale ona wiedziała kim on jest i że jest z kimś, mogła odmówić, ubezwłasnowolniona chyba nie była nie? Przekona się kiedyś, sama zostanie zdradzona, bo zło wraca, nie można i nic trwałego nie powstaje z krzywdy drugiego człowieka, świadomej. A mężowi to bym się przyjrzała! Wiem, że to może boleć, nie chce pani do tego wracać, ale czasem trzeba. DLa swojego dobra i dziecka! Jeżeli nie będziesz mogła zaufać mężowi to nie wyjdzie nic z tego. Ale on też musi się postarać. Nic dobrego dla dziecka nie wyjdzie jeżeli będzie patrzył jak rodzice zamiast się kochać, zdradzają się i ranią! Pewnie, że rozwód to trauma, ale chyba gorszym jest dom w którym wieje chłodem, a tak się może stać. Kocha Pani męża. Pewnie on Panią też. Raz można spróbować wybaczyć, ale drugi…uważaj na niego! Ufać znaczy kontrolować jak mówił Dzierżyński ;) pozdrawiam i życzę powodzenia

  11. ~ja pisze:

    Kochankami są najczęściej zakompleksione dziewuszki, którym wydaje się, że są niezwykle intrygujące i światowe, bo facet zdradza dla nich inną kobietę. W głębi duszy zgadzają się być jedną z wielu, nie szukają kogoś, z kim będzie normalnie, bez oszustw. Chyba tak się dowartościowują, że od innej są lepsze. A gdyby były, nie musiałyby dzielić sie mężczyzną z inną kobietą.

    1. ~vika pisze:

      „Chyba tak się dowartościowują, że od innej są lepsze. A gdyby były, nie musiałyby dzielić sie mężczyzną z inną kobietą” – dokładnie. To jak chodzenie w cudzych gaciach ;)

      1. ~jus pisze:

        to jak nazwać żony, które dzielą się mężami z innymi kobietami? wybaczają – obiecują, że 2. raz już nie wybaczą, a i tak wybaczają i znoszą dalsze upokorzenia xD serio, muszą mieć napraaawdę wysokie poczucie własnej wartości..

  12. ~eliza pisze:

    Tak naprawdę to ludzie zdradzają nie tylko swoją drugą połówkę,ktorej przysięgali przed Bogiem, ale także Boga łamiąc jego przykazania !ale dla takich osób może to nie jest ważne…

  13. ~Małgorzata pisze:

    Bardzo łatwo pisać i zadawać pytania na które i tak nie ma odpowiedzi. Ja byłam zdradzana przez siedem długich lat. Z racji prowadzonej działalności mieszkaliśmy osobno. przez te wszystkie lata znajdował dla mnie raz w miesiącu może 15 minut czasu. To był jego wybór, z moim zdaniem nigdy się nie liczył. Ja wiedząc jaki ma charakter ufałam mu, tak, dzisiaj wiem że ślepo.Jesteśmy po ślubie 31 lat. A właściwie 23. Rzuciłam wszystkie swoje marzenia i pojechałam do niego. Pomyślałam, koniec takiego życia, koniec czekania na jego przyjazd.Początek był cudowny ale zaczęły wpadać mi w ręce różne informacje, dowody jego zdrady. Czułam jak świat zaczyna walić mi się na głowę. Minęły już trzy lata a ja nie potrafię utrzymać się w „pionie” Jestem wrakiem człowieka. tak bardzo mnie zranił a to jeszcze bardziej boli. Jestem atrakcyjną kobietą ale tak trudno mi samej w to uwierzyć. Wiem że kobiety które tak chętnie „opiekują” się czyimiś mężami mają w nosie to że te zdrady tak bardzo bolą. Piszą że bardzo kochają swoich kochanków ale to nie prawda.Jestem pewna że tak naprawdę nie potrafią kochać. Zaspakajają własne ego, samotność, brak zainteresowania u innego faceta. Po prostu nie chcą być same. Nie buduje się miłości na nieszczęściu drugiego człowieka. Powiem tak. Wszystkim takim osobom życzę żeby cierpiały i to bardzo. To co ja czuję i z czym zmagam się każdego dnia nie da się porównać do niczego.Oj jak to strasznie ale to strasznie boli. Ktoś kiedyś powiedział że czas goi rany ale tonie prawda. Tego nie zapomnę nigdy

  14. ~ilona pisze:

    Moim zdaniem, jeśli kobieta wie, że mężczyzna jest zajęty (żona/partnerka) i pcha się z nim na kolacyjki i do łóżka – można nazwać ją tylko jednym słowem. Zresztą – prostytucja to zawód, k.restwo to cecha charakteru. Owszem, mężczyzna nie jest bez winy, ale nie oszukujmy się – to ona wybiera, nie on. Poza tym – jeśli on zostawi żonę, czy ta druga nie będzie miała przemyśleń „a może mnie też zostawi? Pojawi się inna, młodsza i do niej odejdzie? Jeżeli zrobił raz, zrobi to ponownie”. W drugą stronę to działa tak samo – jeżeli on (wolny) wie, że ona ma męża – po co się pcha między wódkę i zakąskę?

    1. ~anka pisze:

      a on nie wybiera?? jest upośledzony umysłowo? ubezwłasnowolniony? tak tłumaczą swoich mężusiów zdradzone żony- w ten sposób mogą całą winę zrzucić na kochankę i zostać z mężem- dla pieniędzy, dla wygody, bo się boją że ich nikt już nie zechce i zostaną na zawsze rozwódkami, samotnymi matkami
      to zawsze facet/kobieta decyduje że pomimo iż ślubowali to ślubów nie dotrzymają, zdradzą, oszukają

      1. ~... pisze:

        Zwykle bierze co leci :) byleby sie dowartosciowac jakim niby jest macho :) Kiedy zona kaze mu wybierac zaklada cieple kapcie i przyrzeka, ze wiecej sie to nie powtorzy , co jest kolejnym klamstwem :) O ile zona sie nie opamieta i od razu nie wykopie go ze swojego zycia, bedzie szukal nastepnej pani uprawiajacej najstarszy zawod :)

      2. ~D pisze:

        Mialam nie zabierać glosu w tej dyskusjiale nie wytrzymalam.Wkurza mnie że o zdradzającym kobietę,,partnerkę,lub zonę mężczyznie komentatorki pisza jak o ubezwpasnowolnionymi upośledzonym,że jakaś tam kobieta go zabrala,jakby on nie wiedzial co robi,a byl np no nie wiem np szklanką którą się bierze,rzeczą bez jej woli.Nie wiem dlaczego kobiety zwalniają z odpowiedzialności za swoje czyny zdradzającego mężczyznę,to on wie że przysięgal wierność i uczciwość,malżeńską ,a nie inna kobieta.Ale przecież najlatwiej zmieszać z blotem inną kobietę ,anie wlasnego zdradzającego męża lub partnera.Cz ktoś wie dlaczego tak jest i skąd taka mentalność,dlaczego przedewszystkimżony i paretnerki nie obwiniają za zdradę tego ktory im przysięgal milość i wierność,czy ktoś zna na to odpowiedż.

        1. ~Gosia 123 pisze:

          jak to moja babcia mawiała „pies nie weźmie jak suka nie da”

          1. ~D pisze:

            Ale masz prymitywne i prostackie podejście,pies nie powinien brać skoro kocha żonę i ją szanuje ,jakby nzawet suka na rzęsach stawala.Sorry,ale wiele ludzi ma tekie wlaśnie prostackie podejście.

      3. ~D pisze:

        No dokladnie,wyrazilaś dokladnie ,to co i ja o tym myślę.

  15. ~Taki Jeden pisze:

    Zawsze sie dziwilem gdy jakis zonaty facet zdradzal swoja zone, ktorej przysiegal wiernosc. Teraz sam jestem w zwiazku od kilku lat, opiekune sie dwojka dzieci bo tak kiedys razem postanowilismy, jezdze z nimi na terapie i generalnie wszystko w domu. A moja polowica, coz: na sex wiecznie nie ma checi bo spac, bo glowa boli, bo dzieci, rozmawiac woli na forum gazeta.pl, ze kocha to tylko do dzieci mowi, nic sie jej nie chce w domu zrobic..i teraz juz sie nie dziwie facetom ktorzy szukaja zrozumienia i odskoczni u innej. Sam pewnie bym sie teraz nie oparl gdy y sie zdarzylo…Niestety drogie Panie, czasami same sobie jestescie winne

    1. ~Grzecho pisze:

      mam tak w domu i żyję z tym 28 lat, ale mam dość! Nie uchylam się od obowiązków /zona ma wyłączność do praw/ – potrzebuję normalności i zdradzam. Tak było mi źle, ale czy całe swoje życie mam mkieć tylko obowiązki i nic więcej???????

    2. ~yyyy pisze:

      I tu się całkowicie zgadzam! Lament wielki, bo biedulek zdradził a to ta wredna kochanka winna…na szafot? Ludzie puknijcie się w łeb, zostajecie żonami i matkami z naciskiem na matkami… kobiety przestają dbać o siebie a wulkany sexu nagle cierpią na nieustanne migreny. Mój miał żonę z którą żył w faktycznej separacji, od 4 lat z nią nie mueszkał, bo oprócz wypłaty męża, mąż ją nie unteresował. Dla mnie postanowił załatwić sprawę do końca, rozwód ciągną się 3 lata bo żona jak pies ogrodnika- sama nie brała i dać nie chciała… czy miałam wyrzuty sumienia? Nie, bo owszem formalnie bylu małżeństwem ale z jej łóżka nie wskakiwał do mojego. Jesteśmy już 9 lat i żyjemy bez ślubu, bo papierek nie jest żadną gwarancją, trzeba dbać o siebie, partnera, związek tak aby bez względu na ilość wspólnych lat patrzeć na siebie jak na początku… każdy jest dorosły i dokonuje wyboru, uważam żw wina leży przede wszystkim po stronie i męża i żony, czasem też kochanki ale tyle ile było zdrad, tyle różnych sytuacji i winowajców. Nie cisajmy na nikim kołków, bi każdy jest kowalem swojego losu…

      1. ~... pisze:

        Dokładnie. Kobiety po ślubie i urodzeniu dziecka zmieniają się w lodówki, nie wszystkie, ale sporo z nich i myślą że mężczyzna głupi będzie im usługiwał. Słabsi owszem, zostaną i będą do końca życia nieszczęśliwi, ale silni powiedzą w pewnym momencie dość. Mężczyzna żeni się z KOBIETĄ z miłości i miłość to rzecz najważniejsza. Jeśli w pewnym momencie to się kończy, kobietę boli głowa, czy ‚ma dużo pracy’ no to trudno. Miłość to PODSTAWA związku, bez niej to równie dobrze można mieszkać z kolegą, siostrą czy bratem bo co za różnica? Niestety wielu ludzi, także mężczyzn tego nie rozumie, że druga osoba potrzebuje czułości, pokazania jakim się jest ważnym dla drugiej połówki, a nie tylko daj kasę, wynieś śmieci. No i czego leżysz na kanapie.

        1. ~mala pisze:

          Myli Ci sie milosc z popedem, z chedozeniem ze tak z grubej rury…

        2. ~OBSERWATOR 54 pisze:

          SMAK KAWY PSUJE CUKIER A MIŁOŚĆ PSUJE MAŁŻEŃSTWO

      2. ~kobieta pisze:

        Masz rację,Ty ciężko zapracowałaś na swój szczęśliwy los.Faktycznie papierek nie jest potrzebny ,będzie łatwiej może następnej wykuć szczęśliwy los kosztem Twoim.Pozdrawiam życzę odwagi …. Co trzeba zrobić,by być szczęśliwym ?ŻYĆ GODNIE,MORALNIE I UCZCIWIE.

  16. ~kama pisze:

    Nigdy więcej nie związe się z żonatym. Miał być rozwód, miało być wspólne życie, tak przez 2 lata i nagle bez słowa mnie zostawił bo jak to powiedział, nie kocha zony, ale jest mu jej żal…a mnie nadal kocha..
    Co tu dodać… Chyba tylko tyle, że dałam się omotac

    1. ~m pisze:

      Kocha zone,kocha.a ty bylas tylko materacem.naiwna głupia gęś

      1. ~Beti pisze:

        To niech zdradza żonę częściej i w ten sposób, okazuje jej jeszcze większą miłość :)

    2. ~żona pisze:

      Kocha żonę, kocha. A Ty byłaś tylko materacem.

  17. ~i tyle na temat pisze:

    ‚poza tym nie uważam, żeby nasz związek niszczył jego uczucie do żony’? wasz problem polega raczej na tym że robicie wszystko żeby zniszczyć nie tylko jego uczucie ale bardzo często całe życie jego i jego rodziny
    i jeszcze jesteście z tego powodu bardzo dumne
    leczycie w ten sposób własne chore kompleksy, kieruje wami prostacki egoizm i chory tupet
    brakuje wam po prostu tego wszystkiego czym może się pochwalić kobieta z klasą

    1. ~Margo pisze:

      Masz świętą rację.

    2. ~Beti pisze:

      Kochanka nie jest przyczyną rozpadu związku, co najwyżej skutkiem…

      1. ~Pitigrilli pisze:

        Raczej zdrada jest naturalną konsekwencją małżeństwa.

  18. ~ewka pisze:

    mnie ex zdradził i wiem jak to boli..od ponad 5 lat jestem z innym facetem którego bardzo kocham…ale mam obsesyjną zazdrość …bo się boje…jemu ufam ale laską które kręcą się koło niego już nie…walczę z zazdrością ale jest ciężko …Laski to….( nie będę przeklinać )

  19. ~słowianka pisze:

    „cieszyłam się więc, że to ja mogę zaspokoić jego potrzeby” – trzeba mieć bardzo niską samoocenę, jako człowiek, by charakteryzować się wyłącznie jako obiekt do spełniania cudzych potrzeb…

  20. ~nikt pisze:

    Faceci nie szukaja zrozumienia. Szukaja najczesciej spelnienia fascynacji podsycanych pornosami. Przestaja patrzec na swoja kobieta jak wczesniej, a szukaja innych doznac. Potem moze sie to przerodzic w jakas relacja. I zdradzajacy i kochanka wykazuja sie brakiem wychowania, szacunku a tylko egoizmem. Chec doznan seksulanych niszczy wieloletnie malzenswa, rodzinny wielodzietne…a na koniec samych zaangazowanych… bo albo sumienie da o sobie znac, choc nieczesto, albo finanse nie wytrzymaja modelu. Wychowanie dzieci w rozumieniu czym jest zwiazek, rodzina i wpojenie zasad moralnych to podstawa, choc porno fantazji niestety nie da sie zablokowac…dostep jest zbyt powszechny. A tak pieknie wygladaja pary, ktore sie ze soba zestarzaly, szanowaly I wspieraly….Zycze aby faceci i rospustne baby sami dali sobie na wstrzymanie. Po co zdradzac…szukac szczescia we wlasnym zwiazku, a te latawice niech nie leca na kase a znajduja sobie wolnych facetow…niech nie karmia swojego ego, ze to one sa lepsze od tej pierwszej. Sa tylko przegryzka na nude…miesem…

    1. ~Kris pisze:

      Generalnie faceci szukają zrozumienia. Powdem zdrad są kobiety które są egoistycznie i materialnie nastawione do życia.
      Facet jak czegoś nie ma w domu szuka gdzie indziej. Jesli znajdzie bywa że dochodzi nawet do rozwodów z lodowcami. Później zgorzkniałe rozwódki wylewają żółć na forum a jeszcze nie widziałem żeby któras z nich uderzyła się w pierś i napisała bądź powiedziała spieprzyłam ten związek.

  21. ~Matrix pisze:

    Człowiek nie jest jednostką monogamiczną. To ma zapisane w genach.
    Kochane Panie. O tym dla was smutnym fakcie dowiadujecie się poniekąd na własne życzenie.
    Każdy związek jest inny i każda miłość najpiękniejsza. Większość kobiet traktuje swojego wybranka jak gadżet, albo jak misia do przytulania. Facet to nie jest miś. To żywa istota potrzebująca okazywania mu miłości, podziwu, seksu. Mało tego. Ludzie muszą mieć wspólne zainteresowania.
    Jak jest dobrze w łóżku i są wspólne zainteresowania, taki związek ma sens. Inaczej jest zdrada.
    Koniec seksu po zjedzeniu torta weselnego to najczęstszy błąd.Priorytetem stają się dzieci, starsi rodzice, psy , koty itp. Facet jest do remontów, wywalania śmieci i pokazywania na okolicznościowych imprezach u cioci . Taki facet będzie szukał i znajdzie. Znajdzie kogoś, kto jest lepszy. Ma czas na pogawędkę, na miłość, na wspólne spacery. Nie ma problemów z rachunkami, z dziećmi i wielu innych problemów życia codziennego. Mało tego. Można poznać bardzo wartościowego człowieka, który uosabia wszystko to, czego brak stałemu partnerowi. Nie jest to tylko sex kochane panie . Taka więź może trwać latami i może być bardzo silna. Silniejsza niż to sobie można wyobrazić.

    1. ~... pisze:

      Oczywiście, tylko istnieje także wiele szczęśliwych związków monogamicznych, ale obie strony muszą się starać, a jak w życiu jest wiadomo. Kobieta na początku uwielbia się przytulać, całować, uprawiać seks, a potem? Mężczyzna staje się bankomatem i ‚złotą rączką’, czyli ma przynosić do domu pieniądze, naprawiać to co się zepsuło, wynosić śmieci i pomagać przy dzieciach i to wszystko haha. Mimo że gardzę zdradą, to w takich przypadkach w pełni to rozumiem, bo albo żyjemy razem jak PARA, albo żyjemy jak brat z siostrą mieszkający w tym samym domu. Każdy potrzebuje miłości, jeśli jako mężczyzna jestem z kobietą to oczekuję właśnie tej miłości, a nie traktowania jako tragarza i sponsora.

    2. ~Anna pisze:

      Masz ciekawe spostrzeżenia, ale to prawda.

  22. ~Mika pisze:

    Jak ktoś zdradzi raz zrobi to ponownie, nigdy inaczej. Nie wiem co mysla sobie osoby które nakryly partnera/ke, meza/zone? Ze im przejdzie? Trzeba być idiota by się tak łudzic! Zdrajca zawsze nim pozostanie, na chwile tylko siadzie na tylku, żeby się wyciszylo, a potem poszuka nowego „obiektu”. Sorry ale taka jest prawda! Drogie zdradzone żony/ mężowie: nie traccie czasu na wybaczanie, odbudowanie itp. bzdety, Wasza budowla już się zawalila i ze zdrajca nigdy nie zaznacie spokoju, bo tylko odwrócicie wzrok, a już będzie zabawial się z kims innym.
    Przepraszam za prawde.

  23. ~Marian pisze:

    To przecież wina głupich bab. Starajcie się bardziej zamiast płakac jaka jestem nieszczęsliwa!!!

  24. ~znam to, mam to pisze:

    Jak się kogoś naprawdę kocha to nie ma mowy o zdradzie.
    Sex jest zawsze taki sam…
    Jeśli komuś się w związku nie układa to niech się stara to naprawić a nie od razu szuka DOZNAŃ u innej osoby.
    Osoba która zdradza w związku nie jest warta miłości/

    1. ~zeby to bylo takie proste pisze:

      Niestety to nie jest takie proste. Są ludzie którzy żyją w związkach bez miłości całymi latami, starają się naprawić to co jest, ale druga strona tego po prostu nie chce i co wtedy? Odejść? Oczywiście to jest najbardziej uczciwe i rozsądne zachowanie w takim przypadku, tylko że wielu ludzi nie chce krzywdzić dzieci. Do tego, najczęściej zdradzone kobiety, potrafią zamienić później rozwód w krwawą jatkę, wymyślając przeróżne bajeczki byle tylko partnera zgnoić, a same przez lata całe traktowały go jak bankomat. KAŻDY człowiek potrzebuje miłości i jeśli w pewnym momencie okazuje się że są ważniejsze sprawy (dzieci, praca, zakupy czy cokolwiek innego) to taki człowiek szuka miłości gdzie indziej. Nie popieram zdrady, uważam że to jest coś obrzydliwego, ale jestem w stanie zrozumieć osoby które przez kilka albo kilkanaście lat żyją z kimś, kto nawet nie chce się przytulić o czymś więcej nie wspominając. Co ma ktoś taki zrobić?

  25. ~Ola pisze:

    Pomijając kwestię, że zdrada jest obrzydliwym brakiem lojalności oraz to kto i w jakim stopniu za nią odpowiada to mnie zastanawiało zawsze co taka kochanka sobie myśli? Uważa, że on/ona ze współmałżonkiem już nie sypia? Nie czuje się wtedy zdradzana/y? A co ze świętami/sylwestrem? No bo skoro to nie tylko sex, a przynajmniej nie zawsze to jak można się „dzielić” ukochaną osobą z kimś innym?

    1. ~Marcin pisze:

      Tak,tak…mnie to zawsze śmieszyło. On ma żonę i z nią nie sypia,a jednak nagle żona jest w ciąży i odwrotne sytuacje również bywają. Ktoś wchodzi w jakiś układ i ma czelność jeszcze zabraniać,bo jego „związek” czyli romans jest ważniejszy?
      Są różne romanse,ale nie ubierajmy tego w piękne słowa. Romans to romans.
      Są związki,które przechodzą kryzys,zdarza się niestety że nieszczęśliwa osoba staje się pocieszycielem i od tego do romansu tylko krok. I tak to bywa,że ta cudna osoba,która włazi w małżeństwo sama ma niepoukładane swoje życie,a ma tupet układać je innej osobie.
      Człowiek,który ma zasady nie wejdzie w takie g.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>