W dalszym ciągu na blogu najpopularniejsze są teksty dotyczące zdrad. Wciąż jeszcze piszą do mnie kobiety, by opowiedzieć własne historie, podzielić się mnóstwem emocji, którym muszą dać upust. Są to zarówno rozgoryczone mężatki, które dowiedziały się o zdradzie męża, jak i kochanki uwikłane w związek bez przyszłości. Więcej jest jednak tych drugich.

Każda historia jest inna, każda jej bohaterka ma swój własny bagaż doświadczeń, morze wylanych łez i całe mnóstwo wątpliwości. Jest jednak coś co łączy wszystkie te kobiety. Wszystkie chciałyby poznać odpowiedź na pytanie: dlaczego nikt nie jest w stanie zrozumieć, tego, że one nie niszczą czyjegoś związku? Nie zmuszają do niczego cudzego męża, który jest dorosłym mężczyzną świadomie godzącym się na taki układ. Co więcej zazwyczaj propozycja romansu wypływała właśnie od nich – od tych niewinnych uwiedzionych mężów.

Czasami są to przelotne znajomości, przygodny seks, czasami romanse ciągnące się latami. Moje zainteresowanie przyciągnęły historie związków trwających po kilka lat . Byłam ciekawa, co poza namiętnością i ekscytacją daje szczęście kobietom godzącym się na układ kochanka-żonaty mężczyzna.

- Wielu ludzi uważa, że w takich związkach góruje seks. Nie jesteśmy zwierzętami, poza potrzebami mamy także uczucia. Nasze spotkania, choć musiały się odbywać w tajemnicy i nie tak często jak byśmy tego chcieli nie zawsze kończyły się w łóżku. Czasami to było zwykłe spotkanie w restauracji na obiad. Nie mogłabym żyć w związku, w którym czułabym się uprzedmiotowiona, nawet przez mężczyznę, którego kocham. Co dawało najwięcej szczęścia? Chwile kiedy udowadniał, że jestem ważna. Że nie myśli o mnie tylko w trakcie spotkania, ale dzwoni, by podzielić się jakąś częścią życia, które wiedzie na co dzień. Zarówno troskami jak i radościami. Dla mnie było ważne, że w takich momentach chce ze mną porozmawiać i potrzebuje tego. To była największe szczęście.

Związki cudzołożnicze dają niezaprzeczalnie więcej powodów do zmarwień niż tradycyjne. Ciekawiło mnie więc, co poza obawą, że zdrada wyjdzie na jaw, spędza sen z powiek?

- Najsmutniejsze w naszej historii było to, że dopóki mógł do mnie dzwonić i przeżywać ze mną wszelkie troski i radości, wiedziałam, że mogę być spokojna, ale kiedy trafił do szpitala z zagrożeniem życia byłam całkowicie bezradna. Nie mogłam przy nim być, wspierać go, nie mogłam zadzwonić, by dowiedzieć się, jaki jest stan jego zdrowia. Nagle okazało się, że w jego życiu jestem nikim, choć nigdy nie pozwolił mi tak myśleć. Ale kiedy leżał nieprzytomny nie mogłam trzymać go za rękę i czekać aż otworzy oczy. Zastanawiałam się, czy w ogóle chciałby mnie zobaczyć po ich otworzeniu. Musiałam czekać, aż wydobrzeje i dawać się zrzerać myślom, że w tym momencie jego żona ma nade mną niesamowitą przewagę i że zawsze ją będzie miała w podobnych sytuacjach. To do mnie przychodził z problemami, szukał rozwiązania, pocieszenia, a w tak tragicznej dla niego sytuacji, choć każda cząstka mnie wyrywała się do niego, ja nie mogłam nic zrobić. Byłam nikim.

Aż w końcu pytanie wyrywało się samo, bo od samego początku cisnęło się na usta. Czy nie macie wyrzutów sumienia?

- Że niszczę czyjś związek? Nie, nigdy. To nie ja go niszczyłam tylko on. Nie będzie ze mną, to znajdzie inną. Problem trzeba rozwiazywać u jego źródła. Nie ja ślubowałam miłość i wierność jego żonie, tylko on. Jeśli on nie widzi problemu, ja też nie powinnam się go doszukiwać. Nigdy siłą go do niczego nie zmuszałam, nigdy nie wywierałam na nim presji i nigdy nie naciskałam na kolejne spotkania. Cierpliwie czekałam, aż sam zadzwoni. Skoro zaproponował taki układ, to znaczy, że tego właśnie potrzebował, cieszyłam się więc, że to ja mogę zaspokoić jego potrzeby. Nie jest dzieckiem, to dojrzały mężczyzna w pełni świadomy swoich czynów, poza tym nie uważam, żeby nasz związek niszczył jego uczucie do żony. Między nami były zupełnie inne relacje, coś czego nigdy nie zapewni mu żona, bo jest jego żoną. Obok niej się budzi i obok niej zasypia. Ale ich związkowi towarzyszą także problemy – niezapłacone rachunki, wywiadówki, zgrzyty, sprzeczki, ból głowy, brak ochoty na seks, jednym słowem codzienność. Po wielu latach w zwiazku z tym właśnie kojarzy się małżeństwo. Nasz układ to zlepek namiętności, fascynacji, odskoczni od problemów, tęsknoty, fantazji. Tam ma stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Mężczyzna – głowa rodziny musi być oparciem w każdej sytuacji dla wszystkich jej członków, przy mnie stawał się chłopcem potrzebującym opieki i troski. Potrafiłam mu to dać i chciałam to robić. Wiem, że w wielu sytuacjach tego właśnie potrzebował, a ja chciałam mu to zapewnić.

Czy istnieje złoty środek zapobiegający zdradom? To chyba niepoddawanie się rutynie. To chyba częste rozmowy i ciągłe przypominanie sobie dlaczego zdecydowaliśmy się być razem. W wielu małżeństwach nigdy nie dochodzi do zdrady, ale też w wielu z nich małżonek lub małżonka nigdy nie dowiadują się, że byli zdradzeni. Wiele małżeństw uważa, że nieporuszanie tematu zdrady wystarczająco zabezpiecza przed nią związek. Zdradziłaś/łeś? Ciebie zdradzono? Jakie jest Twoje zdanie?