Czy trzylatek w przedszkolu powinien sam korzystać z toalety?

łazienka dla dzieci

Jeszcze niedawno zastanawiałam się, co powinien umieć trzylatek zanim pójdzie do przedszkola? Wielokrotnie analizowałam umiejętności swojej córki obawiając się, że przeoczyłam coś, co może wpłynąć na jej komfort podczas godzin spędzonych w przedszkolu. Porównywałam ją z rówieśnikami, obserwowałam i sprawdzałam zaradność. Najwięcej obaw mam trzyletnich dzieci chyba wywołuje samodziele spożywanie posiłków i korzystanie z toalety przez pociechy. Córka obie sztuki opanowała do na tyle, bym miała pewność, że da sobie radę. Nie zmienia to faktu, że wiele dzieci w wieku trzech lat korzysta jeszcze z pieluch jednorazowych, zapomina bądź nie potrafi zasygnalizować, że musi skorzystać z toalety, a także moczy się w trakcie snu. Ale pojawia się jeszcze jeden problem…

łazienka dla dzieci

Podczas zeszłotygodniowego spotkania w przedszkolu został poruszony dość istotny temat dotyczący naszych pociech. Mianowicie jedna z mam zareagowała niemalże oburzeniem na informację, że dzieci same wycierają sobie dupcię. Nauczycielka argumentowała to zarządzeniem dotyczącym ochrony nietykalności cielesnej dzieci. Pojawił się spór o to, czy zarządzenie jest faktyczną ochroną dzieci przed podejrzeniem molestowania czy też wygodą nauczycielek. Kobieta twierdziła, że we wszystkich przedszkolach w mieście, jak udało jej się dowiedzieć, grupy trzylatków mogą liczyć na pomoc, a nawet mają ją zagwarantowaną podczas siusiania czy robienia kupy i wytarcie dziecku tyłka nie jest dla opiekunek najmniejszym problemem. W końcu są to tylko trzylatki. W naszym oddziale jest inaczej.

Zaczęłam więc szukać więcej informacji na forach internetowych, by przekonać się, czy rzeczywiście tylko w naszej placówce dzieci skazane są na samodzielność podczas korzystania z toalety. Okazuje się, że mnóstwo mam nie tylko godzi się na to, by dziecko samo radziło sobie w ubikacji, ale też nie życzy sobie, by ktoś dotykał malca w miejscach intymnych.

Choć rozmowa na forum dotyczyła czterolatków, a w tym wieku to oczywiste, że dziecko już samo powinno umieć podetrzeć dupcie, to i tak poniższa wypowiedź, którą znalazłam na forum mną wstrząsnęła:

Kiedyś w każdej grupie prócz nauczycielki była pani woźna, która zajmowała się niedorozwiniętymi zasrańcami ale były to naprawdę sporadyczne przypadki, a nie norma i raczej nie problem z podcieraniem tylko czsem nie zdażył delikwent. Wtedy włazil do brodzika i pani weżem go opłukiwała i spłukiwała jako tako gacie i szykowała śmierdzącą paczke matce, a biedny nieszczęśnik do końca dnia urzędował w piżamie. Teraz panie woźne nie mają prawa tknąć dziecka i nauczycielki także. Wszystkim zresztą to pasuje.Moja mama była 40 lat nauczycielką i nigdy obcemu dziecku tyłka nie podcierała. Zresztą swoim dzieciom w tym wieku też nie.

Dziecko, które nie radzi sobie z pewnymi czynnościami w przedszkolu zaczyna reagować nerwowo na samą myśl, że znów będzie musiało być tam pozostawione na cały dzień. Niepotrzebny stres nie jest sprzymierzeńcem prawidłowego rozwoju dziecka. Mogą pojawić się problemy z wypróżnianiem na tle nerwowym.

Według mnie, dziecko niezależnie od wieku nie powinno odczuwać lęku przed żadną czynnością odbywającą się w przedszkolu. Powinno mieć zapewnioną pomoc i być świadome możliwości skorzystania z niej. Nie trudno się domyślić, że to nie wina malca, że w wieku 3, 4 czy nawet 5 lat wymaga pomocy podczas korzystania z toalety. Jedynym rozwiązaniem jest rozmowa z rodzicami, którzy pomogą dziecku opanować umiejętność samodzielnego korzystania z toalety, a przedszkola nie powinny zasłaniać się zarządzeniami, które w przypadku oddziałów z trzyletnimi dziećmi wydawać się mogą absurdalne.

Czy dziecko, które nie zdąrzyło do toalety i wymaga umycia oraz zmiany bielizny również jest objęte zasadą nietykalności? Wówczas konieczna jest pomoc osoby dorosłej, czy wobec tego dziecko nie powinno liczyć także na pomoc podczas korzystania z toalety, by uniknąć konieczności mycia dziecka i przysparzania mu niepotrzebnego stresu?

Tak, ja wiem, że nauczyciel nie jest od tego, by spędzić cały dzień na pomaganiu w toalecie kolejno ustawiającym się dzieciom. Mowa tu jednak o możliwości a nie konieczności korzystania z pomocy osoby dorosłej w przypadku dziecka, które jeszcze nie opanowało umiejętności samodzielnego wycierania dupci przynajmniej w pierwszych tygodniach edukacji, bo przecież spokój, poczucie bezpieczeństwa i komfort psychiczny naszego dziecka, są dla nas najważniejsze.

81 przemyśleń na temat “Czy trzylatek w przedszkolu powinien sam korzystać z toalety?”

  1. Ja wprawdzie pracowałam z niepełnosprawnymi i musiałam podcierać tyłki, kąpać itp. Uważam, że w przedszkolu powinno się dziecku pomagać. Gdzieś na blogu widziałam, że 3 latek nie musi sam się podcierać a nawet chyba może mieć jeszcze pampersa- ktoś dzwonił do kuratorium w tej sprawie. Nie pamiętam tylko kto.

    1. ~Imię (wymagane) pisze:

      Ochrona nietykalności cielesnej !
      Ale argument.

      Niedługo z powodu tej poprawności niemowlaki będą się musiały się od razu umieć samodzielnie wykąpać… tuż po urodzeniu

      Pozdrawiam

      1. ~Karolina pisze:

        Chciałam zapytać , kto ma się zajmować pozostałymi dziećmi , kiedy nauczycielka będzie spędzać czas na podcieraniu pup. Pozostawić je bez opieki ? A jeśli coś złego się wydarzy, winna będzie nauczycielka.

        1. ~40- letnia mama 4 latki pisze:

          a oprócz wychowawcy jest nauczyciel wspomagajacy a u maluchów w przedszkolu nawet 2 takie dodatkowe osoby
          - tak dla informacji jak ktoś nie ma dzieci w przedszkolu i nie wie ile nauczycieli winno zajmować się grupą

          1. ~aaa pisze:

            Niestety ale te informacje są nieprawdziwe. Nauczyciel wspomagający to nauczyciel przydzielony do dziecka niepełnosprawnego. Nauczyciel (wg przepisów) w przedszkolu publicznym ma pod opieką 25 dzieci. Nigdzie nie jest napisane, że ma być zatrudniona pomoc do grupy. Wiele placówek nie może zatrudniać pomocy nawet w grupach najmłodszych. Te dwie osoby wzięły się stąd że jest to pewnie szczęśliwe przedszkole, które takową pomoc posiada. Ale jedną co najwyżej

          2. ~Monika pisze:

            Akurat mam dziecko w przedszkolu i nie słyszałam o żadnych 2 dodatkowych osobach. W tym roku w maluchach jest jedna, bo grupa jest 25 dzieci, ale przed wakacjami, kiedy było 14 dzieci, zajmowała się nimi tylko nauczycielka. A w zerówce od lat nie było żadnej dodatkowej osoby.

          3. ~Imię (wymagane) pisze:

            Taki komfort tylu nauczycielek w grupie to chyba w jakimś wyjątkowym przedszkolu. W państwowym przedszkolu na 25 dzieci niezależnie od grupy wiekowej jest tylko 1 nauczycielka i pomoc, która właściwie pełni obowiązki sprzątaczki i w sali z dziećmi jest naprawdę tylko chwilę lub w momentach jak nauczycielka musi wyjść z sali. A co do tematu samoobsługi, od 3 latków nie wymaga się aż tak dużej samodzielności, od 4 latków również nie. Nie piszę tego jako mama ale jako nauczycielka pracująca w takiej grupie wiekowej.

            1. ~Anka pisze:

              Mój syn chodzi do państwowego przedszkola. Są w nim 3 grupy z dziećmi 2,5 – 3 letnimi. W KAŻDEJ grupie oprócz wychowawczyni, jest nauczycielka pomagająca i woźna. Nie jest to przedszkole integracyjne. Zwykła miejska placówka….. W przedszkolu do którego chodziła córka, była wychowawczyni + woźna, ale tylko w najmłodszych grupach.

          4. ~AGA pisze:

            Jeśli już, to oprócz jednego nauczyciela jest zatrudniona pomoc nauczyciela i to tylko jeśli pozwoli na to organ prowadzący, czytaj miasto czy gmina da na to kasę. Nauczyciel wspomagający jest zatrudniony, jeśli w grupie jest dziecko niepełnosprawne.

    2. ~Ania pisze:

      Moja trzylatka ma jeszcze za krotkie raczki, zeby dobrze dosiegnac tam gdzie trzeba. Mimi, ze wie co robic i ze sie stara, to poprawne wykonanie tej czynnosci jest po prostu fizycznie niemozliwe.
      We Francji, tu gdzie mieszkamy jest pani nauczycielka oraz pani asystentka (zatrudniana przez merostwo), ktora to wlasnie ma za zadanie pomagac dzieciom sie ubrac, wiazac buty, wychodzic do toalety.
      Kazdy wie co ma robici nik z tym nie ma zadnego problemu.

  2. ~Paulina pisze:

    Dobra, fajnie nietykalność. Ale…
    Moja córa jest samodzielna.Ani razu nie zlała się w przedszkolu, sama podciera sobie tyłek, myje rączki po….. Ale…
    Zdarzają jej się infekcje nie tylko na pupie ale i na udach, bo nie zrobiła tego dokładnie, bo spieszyła się lub jak mówi deska była „zasikana” po poprzednim dziecku.
    Nie jestem za tym więc by dziecko samo wykonywało te czynności. Nie mówię by nauczycielka wycierała jej tyłek,ale żeby sprawdziła czy dzieciak siada na czystą deskę oraz żeby pilnowała by maluch wycierał się dokładnie. Niech stoi nad nim i patrzy co robi. Szczególnie, że dzieci są nauczone mówić, że idą do toalety. Chyba za to mają pensje – za pilnowanie dzieci.

    1. Anonim pisze:

      Nauczycielka w przedszkolu ma pensje ale za uczenie, a nie wycieranie deski czy tyłka!

      1. ~Tomi pisze:

        W przedszkolu panie maja zapewnic opieke dziecku i tyczy sie to czytania bajeczek a konczy na pomocy w toalecie jesli maluszek jej potrzebuje . Panie ktore tego nie rozumieja powinny zmienic zawod .

      2. ~ola pisze:

        panie w pzredszkolu nie są nauczycielkami tylko przedszkolankami. i na studiach też studiują wychowanie przedszkolne lub wczesnoszkolne. WYCHOWANIE, jak sama nazwa wskazuje. I radze czytac kartę obowiązków osoby na tym stanowisku, bo jak mi ktoś pisze, ze „nauczycielka” grupy 2,5 czy 3 latków jest od „uczenia” a nie od pomocy to takie paniusie powinny byc dyscyplinarnie zwolnione z placówki oświatowej z dożywotnim zakazem wykonywania tego pieknego zawodu.

        1. ~ewa pisze:

          niestety nie przedszkolanki, chyba że jest Pani złośliwa. Przedszkolanka i przedszkolak są to dzieci które uczęszczają do placówki przedszkolnej. Trudno więc wymagać od przedszkolanki czynności o których Pani pisze.

        2. ~Imię (wymagane) pisze:

          i tu sie mylisz
          nie ma przedszkolanek tylko jest nauczycielka wychowania przedszkolnego
          tak brzmi ten tytuł tak jak w szkole np nauczycielka języka polskiego itp
          i generalnie we wszystkich grupach wiekowych w przedszkolu panie nauczycielki są i od uczenia i od wychowywania ale tez jak i trzeba od pomagania – pomagania a nie wyręczania
          więc jak dziecko sobie nie radzi i woła o pomoc to wystarczy przyjść pokazać jak sie to robi a potem zerknąc czy dobrze zrobiło
          tak tez powinni robic rodzice w domu pokazac a nie wyręczac nauczyc i ewentualnie poprawic jak trzeba

        3. ~Doris pisze:

          panie studiują obecnie edukacje a nie wychowanie.. są to normalne studia magisterskie, 5 lat nauki, po której zostajesz nauczycielem.. przedszkolanki były za czasów, gdy do tej pracy nie trzeba było miec studiów.. teraz sa to stuadia jak każde inne, więc nie rozumiem po co to poniżanie? a potem się rodzice dziwią, że nie ma dobrej współpracy między nim a rodzicami, jak Ci tu przychodzi taki, z takim nastawieniem.. tfu tfu tfu ja mam fajnych rodziców :)

        4. ~Anett pisze:

          z tego co mi wiadomo to panie w przedszkolu sa jednak nauczycielkami wychowania przedszkolnego a nie „przedszkolankami” i nie studiują wychowania przedszkolnego…

        5. ~U pisze:

          Przykro mi, ale są. Panie w przedszkolach są nauczycielkami- muszą być po pedagogice przedszkolnej (często połączone z wczesnoszkolną), co już daje uprawnienia nauczyciela.
          Ubolewać można tylko nad tym, że aktualnie zdobywa się dyplom w 3 lata, a nie po 5 ze względu na zniesienie tzw. studiów jednolitych.
          I nauczyciel- jest od pomocy.

      3. ~Ewa pisze:

        Zapewne jest Pani nauczycielką….chyba chodzi o dobro dziecka. Chyba, że się mylę. Czy uważa Pani, że dziecku 3-letniemu nie trzeba pomóc? Czy ono ma samo wytrzeć tę… deskę? Moje dziecko chodzi do przedszkola (3 lata) i codziennie ma brudne z kupki majtki. Uważa Pani, że to jest normalne! Straszne jest to, że takie osoby zajmują się naszymi małymi dziećmi.

        1. ~Imię (wymagane) pisze:

          Może ma brudne bo w domu nikt mu nie pokazał jak prawidłowo podetrzeć pupę . Rodzice powinni nauczyc dzieci czynności higienicznych. Ja jako ”przedszkolanka” jak niektórzy określają mogę jedynie sprawdzić czy dziecko nie posikało ubranka . Niestety ale nie jestem w stanie każdemu dziecku wycierać pupy, zwłaszcza, ze mam inne pod opieką w tym czasie. Jaki z tego wniosek? Rodzic musi uczyć dziecko a nie potem się dziwić jak za każdym razem majteczki są brudne. A z deską to faktycznie niedopuszczalne by była brudna ale to inna kwestia.

      4. ~Imię (wymagane) pisze:

        To zmień sobie zawód skoro nie jesteś w stanie zapewnić należytego rozsądku bo praca chociażby”nauczyciela” w przedszkolu to jednak praca z dziećmi małymi a nie z dorosłymi

    2. ~Nauczycielka pisze:

      Nie za to droga Pani Paulino mają pieniądze. Nauczycielki są od edukowania a nie pilnowania. I mają 20 lub 30 dzieci w grupie A nie pojedyncze jednostki. Nie jest możliwością stanie i dopilnowanie każdego po kolei tym bardziej że państwo nasze oszczędza, nie chce zatrudniać dodatkowych osób mimo że są wolne wakaty i przedszkola często nie mają osoby do pomocy. Jedna Pani wszystkich nie obrobi a jak nie pasuje to wynająć sobie proszę nianie, która krok w krok będzie przy dziecku. I wszystko za niego zrobi. I wyrośnie taka kaleka życiowa. Pozdrawiam

      1. ~Ewa pisze:

        Tylko coraz częściej to edukowanie przynosi marne efekty…. I to rodzice muszą tłumaczyć o co chodziło na lekcji….

      2. ~orka pisze:

        w przedszkolu sa panie przedszkolanki a nie panie nauczycielki to znaczna różnica, czy ktoś studiuje filologię polska, matematyką czy wychowanie pzredszkolne albo wczesnoszkolne. już sama nazwa WYCHOWANIE z przodu wskazuje, ze przedszkolanki mają dbac o rozwój dziecka w przedszkolu. jak ktos mi mówi, ze zadaniem opiekunki grupy 3-latków jest uczyć dziecko a nie mu pomagać to przepraszam, ale mineła się pani z powołaniem. a zresztą – nie, nie przepraszam. jest poprostu żałosnym to co pani pisze i takich „nauczycieli” kuratorium powinno z miejsca zwolnić z zakazem wykonywania zawodu. chce pani nauczycielce jescze przypomniec, ze kuratorium zabronilo uczyć w przedszkolu (!) a dzieci w przedszkolu mają opanowac : samochdzielnośc, podstawy dbania o zdrowia (porządek wokól siebie, dbanie o kolegów, koleżanki, zdrowe jedzxenie, mycie zebów) oraz umiejętnosci plastyczne, muzyczne i inne takie. Jest załosne to co apni pisze i mam nadzieje, ze kuratotium zrobi kiedys porządek z nauczycielami z „bożej łaski”, co to sa zbyt kiepscy aby robic cokolwiek, to poszli na pedagogike niszcząc ten piękny zawód.

        1. ~Doris pisze:

          hahaha proszę przeczytać kartę nauczyciela i podstawę programową przedszkola (tak, jest taka!). Tam jest napisane czego dziecko MUSI sie nauczyć w przedszkolu? Więc nie wiem, skąd to pani wytrzasnęła, że jest zakaz nauki w przedszkolu? Dodam, że u nas zakaz niepomagania dzieciom nieobowiązuje. Oczywiście pomagamy każdemu maluchowi, który tego potrzebuje, jeśli rodzic się na to godzi. Dla mnie nie jest to żaden problem, wiadomo, że nie każde dziecko pochodzi z domu, gdzie o niego zadbają, więc dlaczego ma mieć pod górkę również w przedszkolu.. Uwielbiam swoją pracę, ale jak czytam takie komentarze jak pani, to się modlę, by nigdy pani dziecka do mnie nie przyprowadziła.. Bo dziecko rozwija się najlepiej, gdy placówka i rodzic współpracują, a o jakiej współpracy może tu być mowa, gdy tak z góry nas pani traktuje? Ja wychodzę z założenia, że skoro chcę szacunku dla siebie, powinnam okazywac go innym.. U pani to widać się nie sprawdza..

      3. ~U pisze:

        Nie zgadam się, jestem nianią już dość długo i żadna niania ze mną na czele nie wyręcza dzieci z podstawowych czynności. Pomagamy-jasne, ale nie wyręczamy.
        Mogłabym rzec, że robimy „dużą robotę” paniom, które pracują w przedszkolu.

    3. ~Imię (wymagane) pisze:

      Częściowo masz rację
      ale pomysl jedna pani na 25 dzieci w grupie
      i co stoi nad jednym dzieckiem w ubikacji a reszta szaleje w sali – tak bys to widziała

  3. ~wojtek pisze:

    Paulina, nie mów, że za to mają pensje, bo to samo można by km powiedzieć o nauczycielu w szkole. Rodzice powinni przygotować dziecko do przedszkola. Na pewno nie powinno używać pieluch. Minimum – powinno zgłaszać że chce skorzystać z toalety. Wtedy nauczycielka może pomóc. Rodzice powinni też cos zrobić, a nie tylko zostawiać to na barkach nauczyciekek.

  4. ~xyz pisze:

    Super!!!! Nauczycielka zostawi 26 trzylatków samych i pomaszeruje z jednym do toalety. Bosko. tylko co będzie, jak twoje dziecko będzie w grupie tych 26 i coś się mu stanie wtedy, gdy nauczycielka będzie podcierała tyłek jego koledze w toalecie? Też będziesz twierdziła, ze powinna iść z dzieciakiem do toalety? Chyba ze zapakuje wszystkie 27 dzieci do toalety i wszyscy będą patrzyli.
    Zastanów się kobieto czasami co mówisz, myślisz, piszesz. Jednego w domu rodzice nie potrafią nauczyć korzystania z toalety, a nauczycielka boskimi zdolnościami ma tego nauczyć 27. Wszak od tego jest i za to jej płacą. Skoro rodzice wysłali dziecko do przedszkola nie przygotowane do życia w grupie, w społeczności to wraca z niego jak wraca. Ja swoje dziecko wychowuje sama, przedszkole, szkoła to tylko jeden z organów wspomagających mnie tym wychowywaniu. Mojemu dwuletniemu dziecku w przedszkolu czasami zdarzyła się wpadka, ale zawsze było wtedy zaoopiekowane. Oczywiście zamiast pretensji potrafiłam właściwie używać słowa dziękuję.

    1. ~aaaa pisze:

      :))))))))))))))))) żenujący wpis. wnioskuję z tego, ze albo jestes dziewczyną, która nie ma dzieci za to wysokie ideologie albo niedowartościowaną pania przedszkolanką.
      nikt nie zostawia 3-latków samych i dobre panie pedagog potrafią to zorganizowac. szkoda, ze nigdy tego nie widziałaś, albo tez nie miała okazji poznac takiej placówki.I jescze jedno w tak licznych grupach małych dzieci sa dwie opiekunki. nigdy, nawet w małej wiosce nie spotkałam sie, aby takimi maluszkami zajmowała się tylko jedna osoba. wiec o czym piszemy?

      1. ~Doris pisze:

        to zapraszam do mojego miasta.. U nas w grupie jest 25 dzieci. I ja. Oczywiście jest też jedna pani do pomocy, ale to woźna, więc przychodzi pomóc tylko gdy nie sprząta itp. I tak to funkcjonuje w każdym przedszkolu w moim mieście.. Bo miasto w życiu nie dałoby pienięðzy na kolejne posady. Dodam, że to duze miasto na Śląsku. nie wiem skąd pani jest, ale pani miasto jest chyba bogate, albo władza łaskawa i chojna.. Ja mam od września maluszki, miej więcej połowa sama wyciera sobie tyłek, więc się do nich nie wtrącam. Oczywiście jeśli rodzić przyjdzie i poprosi by go dopilnować i sprawdzić czy dobrze wytarł to pójdę. Na szczęście mam toaletę w sali, ale jeśli jest na korytarzu, to może być już problem, gdy jesteś sama w sali.

  5. ~Klaudia pisze:

    Moja mała ma 3 lata i jest w grupie z 2,5 letnimi dziećmi, które w wielu przypadkach chodzą w pampersach i co Pani nie zmieni pieluchy bo naruszy nietykalność? Jak dla mnie to wygodnictwo Pań w przedszkolu i nic poza tym. Ja swojemu dziecku po kupie też w domu jeszcze pupę podcieram bo nie potrafi tego zrobić dokładnie a później chodziła by obszczypana

  6. ~mirek pisze:

    mój kolega miał pięć córek,codziennie je kąpał /żona pracowała na zmiany/ na przedszkole ich nie było stać,zresztą w tych czasach było ich niewiele,ma teraz kilka wnuczek,żadnej nie dotknie bo boi się że nawiedziona wiedżma mogłaby go posadzić o molestowanie,ja mam wnuki,ale trzyletnie dziecko z pampersami to wydaje mi się coś nie tak,

  7. ~Ewa pisze:

    Niestety w moim przedszkolu też nie pomagają w sprawach toalety… Efekt,mój trzylatek przyszedł do domu posikany,bo nie poradził sobie z guzikiem spodni(w domu toaleta nie jest problemem). Pani go zostawiła w tych mokrych rzeczach :( . Do tego się wystraszył i przez pięć dni nie zrobił kupy,dostał gorączki i wylądowaliśmy w szpitalu….
    Jak ja chodziłam do przedszkola to panie nie miały problemu z pomocą przy toalecie

    1. ~ania pisze:

      ja bym to zgłosiał do kuratorium. wtedy – niech mi pani wierzy – przedszkole szybko sobie przypomni, jakie obowiazki ma wpisane w karcie pracy. nie żartuje.

    2. ~Edyta pisze:

      A ja bym po prostu założyła mu spodnie na gumkę a nie guziki właśnie po to żeby mógł zdążyć ściągnąć spodnie i aby się nie stresował czasami wystarczy pomyśleć o wygodzie własnego (małego) dziecka a nie zrzucać odpowiedzialność na innych

  8. ~Maja pisze:

    Jeśli nauczycielka będzie patrzeć jak twoje dziecko sika i czy wszystko dokładnie zrobiło wokół siebie to powiedz, kto w tym czasie będzie zajmował się 25 gromadką dzieci?

    1. ~depi pisze:

      druga pani? zawsze w takiej licznej grupie maluchów jest pani oraz pomoc (studentki, stażystki, praktykantki). dużo jescze po przedszklach prowadząc rozliczne pogadanki z milusińskimi i nigdy nie spotkałam sie aby w gruopie maluchów była tylko jedna osoba. za to wiem, co panie mówia o swojej ptracy. jak jestescie takie niedowartościowane to po co siedzicie z tymi dziećmi? idźcie pracowac gdzie indziej. prtzeciez to nie totalitaryzm. nie podoba mi sie jedna praca, pójde gdzie indziej i tyle….

  9. ~jola pisze:

    drogie matki -wasze lenistwo jest straszne! dziecko trzyletnie sikające w pieluchę to tylko wasza wina. nie chce wam się uczyc dzieci siadania na nocnik i te biedne dzieci chodzą z tymi pampersami całe lata. same załóżcie sobie pampersa i łaźcie z nim latami,

    1. ~helen pisze:

      Kretynko :-)
      Weź pod uwagę ,że nie zawsze jest to lenistwo.Moja córka ma skończone 3 latka , chodzi w pampresie mimo,że już 1,5 roku z tym walczę. Doskonale wie, do czego służy toaleta ale nie jest jeszcze gotowa na toaletę… I dzięki Bogu trafiłam na wspaniały złobek a teraz na przedszkole, gdzie powiedziano mi,żebym się nie przejmował,że 3 latek chodzi w pampersie. Jak dojrzeje to będzie korzystać. Dodam,że w grupie 20 osobowj 6 dzieciaczków korzysta z pampersa…. Wię c nie uogólniaj i nie mów,że to jest LENISTWO bo o niczym innym nie marzę jak o tym,żeby moja córka korzystała z toalety…..

      1. ~hanna pisze:

        Uważam, że korzystanie do 3 roku z pampersa nie jest normalne. Takie dzieci są chyba lekko opóźnione w rozwoju, mniej inteligentne.

  10. ~Moa pisze:

    te ostatnie dyskusje (o mamie przewijającej dziecko w autobusie ,o 6 latkach nie przygotowanych do szkoły)uświadomiły mi jak bardzo wszystko się zmieniło ,dawniej w dobie pieluszek tetrowych siłą rzeczy matce zależało żeby dziecko szybko się w tych sprawach usamodzielniło, wymagało to pracy obserwacji dziecka i reagowania ale większość dzieci do roku sygnalizowała kupę a do 1,5 -2 siku ,w wieku 3-4 lat zajmowano sie już rozwojem intelektualnym dziecka (wierszyki ćwicznie pamięci, rysowanie) pampersy wymyślono na awaryjne sytuacje -podróż,choroba ,teraz w ramach ułatwiania sobie życia utrudniacie je sobie i dziecku wszystko opóźniając

    1. ~G.S. pisze:

      Ostatnie badania naukowców wskazują, iż dzieci – przeciętnie- panują nad zwieraczami po skończeniu 2-ego roku życia. Tak też było z moją córeczką. Skończyła 2 lata i tydzień po tym już sama siusiała na nocniczek a nie pod siebie. Oczywiście zdarzają się dzieci, które opanowują tą czynność wcześniej, ale też i takie, które znacznie później. Co do podcierania tyłeczka, to jest to czynność dość skomplikowana dla takiego maluszka, wymagająca sporej zręczności i dokładności dlatego przynajmniej do 4-tego roku życia dzieciom powinno się pomagać. A jeśli chodzi o nietykalność dziecka, to rodzice mogą podpisać zgodę na dotykanie przez panie przedszkolanki ich części intymnych w celach higienicznych.

  11. ~iwo pisze:

    Tak, niech stoja w klopie i sprawdzaja a 24 dzieci czyli reszta grupy niech w tym czasie radzi sobie sama. Kazde dziecko niech pojdzie do toalety 5 razy samo tzn wyjsciem grupowym do toalety bo takie tez sa. Pieciokrotne wyjscie kazdego dziecka daje 100 wyjsc nauczycielki z sali czyli ok l. 200 minut. Ponad trzy godziny dziennie przy dupach (dupciach?) i w gownie bo mamusia brzydzila sie nauczyc …. W efekcie wiekszosc czasu grupa dzieci pozostaje w sali bez opieki.

    1. ~a-net pisze:

      Dokładnie to samo pomyślałam. 25 dzieci w grupie, niech każde pójdzie do łazienki 3 razy dziennie na 5 minut (dojście do łazienki, pomoc w rozebraniu, czas na akcję własciwą, podcieranie, pomoc w ubraniu, mycie rąk). To nauczycielki (nawet jesli są dwie) spędzałyby na zmianę w sumie ok. 6 godzin i 15 minut w kiblu, zamiast zajmowac się resztą dzieci. Dziecko nie potrafi samo sie podetrzec? To znaczy, że nie jest gotowe na pójscie do przedszkola. i tyle.
      P.S. Bardzo lubię, kiedy ktoś zdrabnia wulgaryzmy i uważa, że wtedy sa ok. Nie. Wulgaryzm pozostaje wulgaryzmem, nawet jeśli dupe zmieni się na dupuniniunię…

  12. ~Ania pisze:

    My mieszkamy w Niemczech i tu mój 7-mio letni syn w tym roku poszedł do 1-szej klasy…do tej pory chodził do przedszkola,”zerowki”i jako 6-scio latkowi nawet nieraz panie wycierały pupe…jak mogł to zawołal a jak było cos „rzadziej”lub wiedział,ze sam sobie nie poradzi to zawołal po prostu i pani przychodziła…w domu sam te czynnosci wykonuje i wykonywał od 4-tego roku zycia i nie uwazam,ze jest to za pozno czy inaczej niz inne dzieci…jedne dzieci wczesniej inne pozniej…Jak przedszkolanki nie chca wycierac pup dzieci to jest to wg mnie troche przesada,zasłanianie sie paragrafami…ja bym zaraz dziecko z przedszkola przeniosła do takiego,gdzie opiekuja sie dziecmi odA-Z…potem dzieci maja odparzone pupy,a i siedz nieraz cały dzien z taka niedowycierana pupa…jak to uwiera,boli…to jest brak dbałosci o dziecko a nie powycieranie pupy zeby czasem nie dotknac skóry dziecka….to sie zaczyna robic nienormalne…nie wariujmy…

  13. Anonim pisze:

    Wygoda matek-dziecko mozna uczyc zalatwiac swoje potrzeby juz od urodzenia. Moj sposob ktory sie sprawdzil-od samego poczatku bralam mloda ze soba do lazienki, w foteliku, gdy sie kapalam, gdy zalatwialam potrzeby fizjologiczne. Siedziala I sie patrzyla. Dzieki temu w wieku dwoch I pol roku sama zrezygnowala z pieluch I zaczela od razu korzystac z toalety-nie chciala ani nocnika (potraktowala go jako kapelusz na glowe) ani nakladki na sedes. Ani razu sie nie zesikala do lozka, sama zaczela wolac siku I kupe. Zeby sama siadala kupilismy jej specjalny podnozek. I jaka byla I jest dumna z tego ze ona „sama” „jak rodzice” to potrafi robic.
    To samo z jedzeniem-trzeba poswiecic troszke czasu I zainteresowania dziecku, obserwowac, ono nam pokazuje kiedy chce bys samodzielne. Ja wykrecanie glowka I plucie potraktowalam jako objaw usaomodzielniania sie-nie chcesz ok, podalam jej pokorojone jedzonko na tacke, I sama z duzym usmiechem zaczela jesc, raczkami. Od 1 go roku zycia je wiec sama. I jest z tego bardzo dumna.
    Takze kochane mamy, nie zwalajmy wszystkiego na nauczycielki, starajmy sie obserwowac swoje dziecko, uczyc je samodzielnosci, na swoim przykladzie pokazywac wszystko, nie wyreczac.
    Kochane nauczycielki-dla swojego wygodnictwa nie mowcie ze dziecko powinno wszystko robic same. Taki wybralyscie zawod, wiec liczylyscie sie z konsekwencja „podcierania tylka” obcym dzieciom. Nie kazde dziecko to potrafi, pokazcie im jak sie to robi.
    I jeszcze jedno-w kazdym przedszkolu powinna byc zakupiona zapasowa bielizna. Brudna najteczki do woreczka a dziecko ubrane w czyste. Rodzic oddaje nowa bielizna do przedszkola.

    1. ~Imię (wymagane) pisze:

      a niby z czego kupowac zapasowa bieliznę
      w moim przedszkolu rodzice przynoszą na zmiane zestaw który dziecko ma w szafeczce i w razie czego sie je przebiera w swoje rzeczy a nie jakąś zakupioną cudzą bieliznę

  14. ~Diana pisze:

    Nie zgodzę się z tym że trzylatka może mieć pieluche. Jeśli chodzi o pomoc to jak najbardziej może na nią liczyć sama jestem przedszkolaka i pomagam dzieciom w razie potrzeby mam też dziecko trzyletnie i konsekwentnie uczyłam je samodzielności aby mogło sobie poradzić bez pomocy. Jednak jest też faktem że nie powinnam dotykać dziecka w miejscach intymnych co reguluje prawo, przekonała się o tym koleżanka, która po wypadku myła dziecko i została posadzona o molestowanie. Tak więc drogie panie nie każdy życzy sobie dotykania dzieci i nie interesuje go, że dziecko takiej pomocy wymaga. Sprawa skończyła się dobrze ale mogło dojść do utraty pracy przez niczego niewinną osobę. Nigdy nie wiadomo jak zostaniemy ocenione przez rodziców.

  15. Anonim pisze:

    Witam. Ja też jestem za tym żeby pomagać dzieciom w przedszkolu.Glupota jest tlumaczenie ze chodzi o nietykalność cielesna dziecka. Akurat w tym przedszkolu co jest moje dziecko mam pełne zaufanie do Pan.

  16. ~Ewa pisze:

    W domu mój trzylatek w miarę radzi sobie z tym problemem. Gorzej w jest w przedszkolu… Już zdążył wrócić posikany,bo nie poradził sobie ze spodniami i pani nie pomogła mu ich zdjąć :(
    Oprócz tego panie przy dzieciach oświadczyły,że tyłków nie będą wycierać…. Efekt,moje dziecko przez pięć dni nie zrobilo kupy i wylądowaliśmy w szpitalu. Po jego tłumaczeniu dowiedziałam się że kupa to coś strasznego (przyniósł tę wiedzę z przedszkola)

    1. ~40 letnia mama pisze:

      radze zmienić przedszkole i to jak najszybciej

  17. Anonim pisze:

    Witam. Jestem nauczycielką w przedszkolu i pomoc dziecku przy skorzystaniu z toalety wydaję mi się oczywista. Komfort, bezpieczeństwo i uśmiech dzieci jest podstawą w mojej grupie. Pozdrawiam młoda nauczycielka.

    1. ~ania pisze:

      przeczytały panie „prawie nauczycielki z woelkim ego”? wszystkie? pozdrawiam jedyną normalną i rozsądną pania. dopisek „młoda” świadczy sam za siebie. mam nadzieje, ze za kilka lat nie zmieni sie pani i nie bedzie miała w obyczajach pisac takich bzdur jak te pani przedszkolanki tutaj.
      pozdrawiam serdecznie

  18. ~Megi pisze:

    Witam moja córka poszła jako 2,5 lat do przedszkola i umiała sama skorzystać z toalety,jednak nie zawsze podcierała się dokładnie! Wracając do domu pierwsze co wycierałam jej pupę chusteczkami mokrymi i kremem na odparzenia! Praktyka czyni mistrza i nie to żebym miała obiekcje do podcierania dzieci małych przez opiekunki, ale dziecko musi się nauczyć wszystkiego małymi kroczkami samo! Po 3 miesiącach moje dziecko potrafiło wykonać tą czynność bez zarzutów! Także życzę rodzicą trochę wycofania się z wyręczania waszych pociech! Teraz moja 7latka do szkoły sama przygotowuje sobie śniadanie i nie wynika to z mojego lenistwa tylko z nauczenia dziecka obowiązków!

  19. ~kobieta-nie-typowa pisze:

    Jak można dopuścić do sytuacji, gdzie dziecko trzyletnie korzysta z pampersa, zamiast z toalety, a potem puścić takie dziecko do przedszkola? Co do pomocy przy podcieraniu są sytuacje, że dziecku jest potrzebna, Najlepiej jednak, dla dobra dziecka, jak najbardziej je usamodzielnić, bo ustawy i przepisy często nie przystają do życia, ale jak to mówią, coś za coś.

  20. ~Sandra pisze:

    Jestem ciut zdziwiona tym tematem. Mam córeczkę, która obecnie ma 16 m-cy. Kupę sygnalizuje bez problemu. Z siku mamy ciut problemu bo czasem mówi za późno ale to sporadycznie przypadki. Jak mi zabrudzi jedna, dwie pieluszki na dzień to wszystko. Spodenki już sobie umie sama ściągnąć. Nad pieluchą pracujemy bo to nie takie proste. Ale ma 16 m-cy. A wy mi piszecie o trzylatkach???? Chyba upośledzonych??

    1. ~Ewa pisze:

      A słyszałaś o tym,że każde dziecko rozwija się w innym tempie? Życzę ci,żeby twoja córcia w wieku trzech lat była samodzielna i potrafiła wszystko zrobić wokół siebie…

  21. ~Magda pisze:

    Witam, jestem mamą bliźniaków, które skończyły właśnie 2 lata i 9 miesięcy. Od września chodzą do przedszkola. Przez całe lato – już od końca maja próbowaliśmy oduczyć ich sikania do pieluszek (cały czas w ciągu dnia chodzili bez pieluszek, tylko do spania mieli zakładane) no i niestety nie udało się – po prostu nie byli gotowi, a niestety na siłę nic się nie da zrobić, bo dziecko się tylko zrazi. Do przedszkola poszli więc w pieluszkach i na szczęście nie było z tym problemu. Dodam, że w domu, jak tylko wracają z przedszkola ściągamy pieluszki i ubieramy majtusie i dalej próbujemy. Każde dziecko jest inne i to często nie jest wina rodziców że w wieku 3 lat dziecko jeszcze ma pieluchę.

  22. ~Justyna pisze:

    Drodzy Rodzice
    Wasza złość i niewdzięczność nie zna granic. Trzymacie się tendencyjnych wypowiedzi na temat pracy nauczyciela, krytykujecie Go na wszystko. A co zrobiliście przez pierwsze trzy lata życia swojego dziecka? Czego je nauczyliście? Prześcigacie się w wynajdywaniu zajęć dla dzieci, angielski, albo jeszcze francuski i niemiecki już w żłobku, bo przecież to jest najważniejsze. Do tego gimnastyka, judo, tańce itd. Super wyedukowany maluch. Tylko niestety zupełnie niesamodzielny. Nie neguję rozwijania zainteresowań dzieci, ale wszystko powinno odbywać się w odpowiedniej kolejności i we właściwym czasie. Proszę Państwa pamiętajcie, samodzielny maluch, to szczęśliwy maluch. Najpierw samoobsługa, potem wszystko inne.
    Nauczycielki pomagają dzieciom, same są przecież matkami. Niestety wchodząc do łazienki do 1 dziecka bardzo ryzykują, czy pozostałym dzieciom nic się nie stanie.
    Dla Was drodzy Rodzice liczy się tylko Wasze dziecko, dla Was ono jest najważniejsze. Dla nas liczy się każde dziecko, wszystkie są ważne bez wyjątku. Najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo dzieci, to jest priorytet.

  23. ~Ewelina pisze:

    Ja moją małą posłałam już jak miała 2 latka do przedszkola, nie siusiała na ubikację a dla pań nie był problem zmienić pieluszkę, teraz kiedy mała już załatwia się sama zanim przyzwyczaiła się do przedszkolnych toalet pani z nią chodziła i pomagała nie był to problem podetrzeć pupę a jak nie zdążyła to wymogiem jest ciuszki na przebranie przynieść w przedszkolu i panie przebierają a mokre ciuszki suszą i pakują do prania.

  24. ~Dorota pisze:

    zgadzam się z autorką.. moja córka jak chodziła do przedszkola i długo siedziała na kibelku robiąc kupę (bo lubiła sobie posiedzieć) paniom chyba to nie było na rękę bo po krytyce małej że tak siedzi w tym kiblu córka przestała się wypróżniać zupełnie i wtedy był ogromny problem… po tygodniu zauważyłam że ona nie robi kupy ani w domu a ni w przedszkolu. przez zachowanie pań z przedszkole przez miesiąc leczyłam małą z traumy… Dawałam czopki był płacz ciepłe kąpiele masakra jakaś… zanim dziecko zrozumiało że każdy musi robić jak tylko się zechce, że nie wolno przytrzymywać itd.. po miesiącu poszła sama robić.. Panie nie dość że im się nie chce to dzieci się wstydzą o to prosić pań starają się być samodzielne każde z nich na swój sposób… niektóre proszą niektóre kupę robią tylko w domu.. ale trzyletnie dziecko samo się ubierze uczesze zje i wytrze dupę to rzadkość!!!

  25. ~Anonim pisze:

    Jestem nauczycielem w przedszkolu. Dokładnie tak – nauczycielem. Przedszkolanka to również nauczyciel. W grupie mam 30 dzieci wieku od 3 do 6 lat. Pomagam dzieciom w każdej sytuacji, w której mojej pomocy potrzebują. Uczę dzieci samodzielności, ale jej od nich nie wymagam. Przecież to są małe dzieci. Od tego jesteśmy my – dorośli – żeby im pomóc. Pomagam przy jedzeniu, przy ubieraniu, w toalecie, przy zmianie pieluch, w wycinaniu, liczeniu itp. Tak wygląda praca w przedszkolu. Niestety, są takie czasy, że pomocy przedszkolnych zazwyczaj w grupach nie ma i nauczyciel musi robić wszystko. Taki zawód i tyle. Z tym płaceniem bym nie przesadzała…większość z tych, którzy poruszają ten argument za taką pensję nie chodziłaby do pracy. Dodam, że nie pracuję w państwowym przedszkolu, więc nie wiem jakie tam są normy.

    1. ~Luiza pisze:

      Wydaje mi się, że przepisy regulują to dość precyzyjnie i Twój pracodawca łamie prawo, bo przy 30 dzieciach 2 osoby to minimum (1 nauczyciel na 15 dzieci) a przy najmłodszych dzieciaczkach to w ogóle 1 na 10… to obowiązuje wszystkie placówki. Sprawdź to dokładnie, bo możesz potem mieć sama kłopoty, gdy będzie jakiś wypadek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>